Strona główna / Warto wiedzieć / Przemian na Ukrainie ciąg dalszy...

GP #18, 6 września 2014 r.

Przemian na Ukrainie ciąg dalszy...

LESZEK WĄTRÓBSKI

Montserrat
Resztki barykad na kijowskim Majdanie
(Fot. Leszek Wątróbski)

Ukraina ma od niedawna nowego prezydenta – Petro Poroszenkę. Z funkcji premiera zrezygnował natomiast Arsenij Jaceniuk. Będą więc tam nowe wybory parlamentarne. Wybory mają odbyć się już w październiku.

Obecny jednoizbowy parlament, nazywany Radą Najwyższą Ukrainy, składa się z 450 posłów wybranych w równych, bezpośrednich i tajnych wyborach powszechnych i jest pozostałością Rady Najwyższej Ukraińskiej SRR, która w 1991 r. ogłosiła niezależność i odłączenie się od Związku Sowieckiego.

W obecnym parlamencie zasiada 5 partii: Partia Regionów (licząca przed wydarzeniami na Majdanie 186 deputowanych), Batkiwszczyna – Julii Tymoszenko (105 deputowanych), UDAR – Wiktora Kliczki (40 deputowanych), Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda” – Ołeha Tiahnyboka (37 deputowanych) oraz Komunistyczna Partia Ukrainy (32 deputowanych).

Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda” Ołeha Tiahnyboka znane było wcześniej ze swych nacjonalistycznych poglądów. Partia powstała w październiku 1991 r. pod nazwą Socjal-Narodowa Partia Ukrainy. Założyli ją członkowie kół weteranów radzieckiej interwencji w Afganistanie, członkowie organizacji młodzieżowej „Spadszczyna” pod kierownictwem Andrija Parubija, członkowie bractw studenckich ze Lwowa, skupieni wokół Ołeha Tiahnyboka, oraz członkowie „Warty Ruchu”, działającej pod przywództwem Jarosława Andruszkiwa oraz Jurija Kryworuczki. Oficjalna rejestracja partii dokonana została w październiku 1995 r.

Pierwszym jej liderem został Jarosław Andruszkiw. Partia wydawała gazetę Socjal-Nacjonalista. Pod nazwą Socjal-Narodowa Partia Ukrainy występowała do lutego 2004 r., kiedy to na IX zjeździe zmieniła nazwę na obecną. Zmianom uległa wówczas również symbolika partii (zmieniono logo – ideogram IN) na rzecz dłoni stylizowanej na trójząb. Nastąpiła również zmiana na stanowisku lidera partii – Andruszkiwa zastąpił Ołeh Tiahnybok.

Stopniowo, z partii wyraźnie nacjonalistycznej i antypolskiej, stawała się partią coraz bardziej rozumiejącą wagę sytuacji międzynarodowej. „Swoboda” głosowała np. niedawno we Lwowie za projektem powołania w mieście Domu Kultury Polskiej, zwanego potocznie „Domem Polskim”. Skutkiem ich decyzji przypadnie naszym rodakom budynek o powierzchni niemal 1,5 tys. m2. Wniosek o „Dom Polski” we Lwowie przegłosowano 30 maja 2014 r., na zebraniu lwowskiej rady miejskiej. Uzyskał on poparcie 68 spośród 90 deputowanych. Przegłosowanie projektu nie byłoby możliwe, gdyby nie stanowisko przedstawicieli Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Swoboda”, mającego większość w tamtejszej radzie. Ukraińscy nacjonaliści dali zielone światło na przekazanie budynku pod zarząd Polaków, głosując jednomyślnie „za”.

W parlamencie ukraińskim nie ma jeszcze, liczącego się dziś coraz bardziej, Prawego Sektora, który jest koalicją radykalnych i nacjonalistycznych ugrupowań. Odegrały one ważną rolę w ostatnich starciach z Berkutem na kijowskim Majdanie.

Prawy Sektor nadal odwołuje się programowo do dziedzictwa Stefana Bandery, Ukraińskiej Armii Powstańczej i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnych za wymordowanie ponad 100 tys. Polaków w czasie II wojny światowej.

W ramach zmian swoich poglądów, „patrioci” ukraińscy z Prawego Sektora stają się zdecydowanie coraz mniej antypolscy. Ich ideolodzy zrozumieli wreszcie, że nie Polska i Polacy są ich największym wrogiem, ale Rosja i Władimir Putin.

Obie strony powinny też wspólnie zrozumieć wreszcie, że Bandera nie stanie się nigdy polskim bohaterem, tak samo jak dla Ukraińców nigdy nie będzie bohaterem np. marszałek Józef Piłsudski. Takie liberalne podejście do sprawy pozwoli działać obu stronom przeciwko naszemu wspólnemu wrogowi.

Ostatnio polityczne poparcie ukraińskiego społeczeństwa Prawy Sektor zdobywa poprzez dwa hasła: jeśli nie my, to kto (dokończy tę rewolucję) i jeśli nie teraz, to kiedy? Ich zdaniem, Ukraińcy i Polacy stoją obecnie przed kilkoma wspólnymi niebezpieczeństwami – zagrożeniem moskiewskim imperializmem i niebezpieczeństwem globalizmu i władzy ponadnarodowych korporacji. W takich warunkach jakakolwiek eskalacja wzajemnej nienawiści jest zbrodnią. Ukraińcy i Polacy są teraz naturalnymi sprzymierzeńcami. Wcielić ten sojusz w życie, znaczy chronić swoje narody przed wieloma niebezpieczeństwami i zrobić wielki krok w kierunku zwycięstwa „dobra” nad „złem” – czytamy w deklaracjach Prawego Sektora.

Byłem w Kijowie w lipcu br. Majdan nadal znajduje się tam w centrum politycznej uwagi. Na nim odbywają się wiece i spotkania oraz koncerty muzyki patriotycznej i religijnej. Ludzie zaczęli rozumieć to, czego nie udało się przez ostatnie lata niepodległości zdziałać ukraińskiej władzy. Chodzi o ich prawo do pełnego samostanowienia.

Zdaniem Eugeniusza Gołybarda, polsko-ukraińskiego dziennikarza i analityka ekonomicznego, na Ukrainie nie wypadało długo mówić o decydującej roli Rosji oraz jej wpływie na wszystko, co tam się działo. Nie wypadało; to było nieoficjalne, ale bardzo stanowcze tabu, przyjęte na poziomie wszystkich publicznych relacji, a nawet obcowania z nieznajomymi. Na temat Rosji ludzie przeważnie milczeli. Bali się, każdy po swojemu.

Wojna o Ukrainę zaczęła się już dawno temu, mimo że do listopada ubiegłego roku nie była oczywista dla wielu. Przykro wyznać, ale faktem jest, że w tej wojnie przez ostatnie dwadzieścia lat uczestniczyła tylko jedna strona – mianowicie Rosja. Nie widzieli tego, niestety, tak wyraźnie, jak widać to dziś, ani wspólnota międzynarodowa, ani większość mieszkańców samej Ukrainy. Żadna też, niestety, z obu stron nie była zupełnie świadoma jej przyczyn ani organizatorów czy wreszcie wykonawców.

Wojna o Ukrainę zaczęła przybierać wyraźniejszą formę w roku 1998, kiedy na czele rosyjskiego FSB stanął Władimir Putin. W sensie strategicznym cel i metody były ciągle te same. Rosji zależało na likwidacji Ukrainy jako państwa niezależnego, które chciała włączyć w skład swego nowego imperium. Metody, jakimi się wówczas zaczęto posługiwać, to infiltracja, która odbywała się we wszystkich strefach działalności – włącznie z polityczną, za pomocą agentury i kolaboracji. Tak Moskwa zaczęła walczyć o „swoją” Ukrainę.

W ciągu minionych lat kierownictwo Rosji formowało na terenach Ukrainy siatkę swoich agentów i podtrzymywało ich antyukraińską działalność, wtrącając się bezpośrednio w dynamikę wydarzeń finansowo-gospodarczych, informacyjnych, kulturalno-oświatowych, wewnątrzpolitycznych, a nawet kadrowych. Została też wówczas solidnie rozbudowana siatka rosyjskich organizacji antyukraińskich i aktywizowana ich legalna działalność. Rosyjska „gra” na gazie i ropie naftowej w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych XX w. wydaje się dziś dziecięcą zabawą w porównaniu z tym, jak prezydent Wiktor Janukowycz, jego rząd i parlament tańczyli pod muzykę Moskwy. I jak okradali miliony Ukraińców z ich pieniędzy.

W wyniku tej rujnującej działalności system obrony Ukrainy, szczególnie jej wojsko, znalazł się na tak niskim poziomie „zdolności bojowej”, że stało się to powodem do licznych anegdot. Zacytuję może jedną: dlaczego armia ukraińska nie broniła Krymu i nie oddała nawet jednego strzału? Nie strzelała, bo nie miała czym.

Przez pryzmat realizacji rosyjskiego scenariusza na Ukrainie łatwo rozumieć wszystkie przeszłe, teraźniejsze i przyszłe jej dzieje. Równocześnie oczywistym faktem było podporządkowanie wielu osób na wysokich stanowiskach na Ukrainie interesom Rosji. I tak stanowiska kierownicze w strukturach wojskowych czy służbach specjalnych i milicji obejmowali ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno posiadali rosyjskie obywatelstwo.

Nie wywołuje też żadnej radości fakt, że duża część majątku prywatnego na Ukrainie była w posiadaniu obywateli rosyjskich. I że wielu obywateli ukraińskich, wbrew tamtejszej konstytucji, która pozwala na posiadanie tylko jednego obywatelstwa, posiada również paszporty rosyjskie. W fakcie tym nie byłoby może nic niebezpiecznego, gdyby kierownictwo Rosji nie przyjęło szeregu dokumentów, które wyraźnie stwierdzały, że istnieje możliwość wkroczenia rosyjskiego wojska na tereny Ukrainy, cytuję: dla obrony Rosjan i ich majątku na Ukrainie”.

Warto wreszcie pamiętać, że mentalny podział na Ukrainę Zachodnią i prorosyjską Ukrainę Wschodnią jest faktem, będąc skutkiem prawie 20-letniej antyukraińskiej propagandy ideologicznej i nadal prowadzonej przez potężną siatkę informacyjną na Ukrainie.