Strona główna / Warto wiedzieć / „Krakowiaczek” w Brukseli

GP #18, 5 września 2015 r.

„Krakowiaczek” w Brukseli

Manneken pis
Manneken pis w stroju krakowskim

Przebranie w strój krakowski Mannekena pisa zainaugurowało w maju br. pamiętny Tydzień Małopolski w stolicy Belgii.

Najsłynniejszy brukselski pomnik przywdział na jeden dzień czerwoną czapkę z piórkiem, białą koszulę, barwny kubraczek i pasiaste spodnie, upodobniając się do licznych krakowiaków, którzy przeszli w uroczystym korowodzie z lajkonikiem na czele ulicami starego miasta w Brukseli.

W kolejnych dniach województwo małopolskie zaoferowało brukselczykom inne wydarzenia kulturalne: koncert krakowskiej grupy wirtuozów akordeonu Motion Trio oraz wystawę fotografii ukazujących zachowane układy urbanistyczne małopolskich miast lokowanych na prawie magdeburskim w XIII wieku. Wystawę objęła patronatem komisarz UE ds. polityki regionalnej.

Mająca około 60 centymetrów figurka nagiego siusiającego chłopca co jakiś czas jest przebierana w różne stroje. W 2005 roku, w związku z obchodami 25-lecia Solidarności, Manneken pis przez jeden dzień był ubrany w strój polskiego stoczniowca.

Tradycja przebierania chłopca nabrała znaczenia w czasach nam współczesnych. W jego garderobie jest już około tysiąca specjalnie uszytych strojów. Wśród nich są stroje regionalne wszystkich krajów członkowskich UE. Z Polski są cztery kostiumy: stoczniowca, jeźdźca husarii, kaszubski i krakowski. Przyodziewany jest na ważne okazje, szczególnie na doniosłe wydarzenia w historii Belgii i Europy. W bieżącym roku rozpisano konkurs wśród pełnoletnich mieszkańców Śląska na zaprojektowanie i wykonanie także śląskiego przyodziewku. Autorem projektu był europoseł Marek Plura. Tak więc brukselski Manneken pis „oblycóny po naszymu” stanie się przez kilka dni śląskim akcentem w Brukseli, nieformalnej stolicy Zjednoczonej Europy.

Chłopiec bywa też przebierany m.in. za Napoleona, św. Mikołaja, mnicha buddyjskiego, w mundur żołnierza II wojny światowej, w izraelski strój ludowy, a także w strój Elvisa Presleya. Ubiory pochodzą z darów stowarzyszeń kulturalnych, rzemieślniczych, regionalnych oraz odwiedzających Belgię przedstawicieli dyplomatycznych delegacji. Wszystkie przebrania trafiają do specjalnej kolekcji; część z nich można oglądać na stałej wystawie w Muzeum Miasta Brukseli. Naukowcy badają obecnie, czy brukselski siusiający chłopiec to autentyk.
Manneken pis, czyli znana szeroko w świecie rzeźba siusiającego chłopca, to jeden z symboli Brukseli i popularny cel wycieczek turystów. Brukselscy naukowcy postanowili jednak zbadać, czy uznawana za oryginalną figurka to faktycznie XVII-wieczne dzieło rzeźbiarza Jerome’a du Quesnoy.

Rzeźba małego siusiającego chłopca, która stoi pod gołym niebem nieopodal brukselskiego rynku Grand Place i do której pielgrzymują tysiące turystów, to replika. Figurka z brązu, uznawana za oryginalną rzeźbę Jerome’a du Quesnoy z 1619 r. znajduje się w muzeum miejskim. I to właśnie nią zainteresowała się doktorantka Uniwersytetu ULB Geraldine Patigny, specjalizująca się w twórczości barokowego artysty – informują belgijskie media.

Jej zdaniem nie można mieć całkowitej pewności, że rzeźba w muzeum jest autentyczna. Manneken pis miał bowiem burzliwą przeszłość, kilkakrotnie został uszkodzony, a w 1817 r. skradziony. Złodzieja skazano za to na dożywotnią przymusową pracę i zakutego w kajdanach wystawiono na widok publiczny. Wielu ekspertów uważa, że odnaleziona po tej kradzieży rzeźba była kopią.

Ostatni incydent wydarzył się w 1965 r., kiedy to rzeźbę porwała grupka pijanych studentów. W 1966 r. Manneken pis został wyłowiony w dwóch kawałkach z miejskiego kanału.
Patigny ocenia, że dostępne publikacje o tym posążku zawierają wiele sprzecznych informacji, dlatego trudno dojść do prawdy w całej tej historii.

Aby sprawdzić, czy rzeźba jest oryginalna, eksperci najpierw zbadali ją, wykorzystując promienie rentgenowskie. Analizując stop brązu, sprawdzają m.in., czy zawiera nikiel. Jeśli go znajdą, będzie to wskazówka, że rzeźba pochodzi raczej z XIX wieku i nie jest oryginalna. Brak tego pierwiastka będzie wskazówką, że figurka jest autentyczna, ale – jak zastrzegają eksperci – nie będzie można tego stwierdzić ze stuprocentową pewnością.

Wyniki prac, prowadzonych przez naukowców z flamandzkiego uniwersytetu VUB w Brukseli, mają być wkrótce podane do wiadomości.

Na pewno naukowcy nie ustalą jednak, kogo przedstawia Manneken pis. Jedna z legend mówi, że był to chłopiec, który obronił Brukselę przed najeźdźcami, siusiając na zapalony lont dynamitu, podłożonego pod murami miasta.

opr. red.