Strona główna / Warto wiedzieć / Włoski Erasmus

GP #20, 4 października 2014 r.

Włoski Erasmus

ANNA KOPEĆ

Perugia
Perugia

Program Erasmus, uruchomiony przez Komisję Europejską, ma na celu finansowanie wyjazdów studentów na uczelnię zagraniczną na semestr lub cały rok akademicki. Wyjazdy te poprzedzone są miesięcznymi, intensywnymi kursami językowymi. Program ten z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród młodych ludzi z krajów członkowskich Unii Europejskiej. W latach 1998/1999 skorzystało z niego 1426 stypendystów. Dekadę później ich liczba wzrosła ponad dziesięciokrotnie.

Zafascynowana wcześniejszymi doświadczeniami moich znajomych na temat Erasmusa, i ja postanowiłam zasmakować zagranicznej edukacji. Zdecydowałam się na wyjazd do Włoch. Moją główną motywacją była chęć podszkolenia języka włoskiego. Oprócz tego, chciałam przekonać się na własnej skórze, jak wygląda system szkolnictwa wyższego w tym kraju. Pobudki do wyjazdu były też nieco mniej wyrafinowane – takie jak dłuższa chęć pobytu w słonecznym klimacie i tęsknota za włoskimi frykasami. W końcu nigdzie tiramisù, panna cotta czy poranne espresso nie smakują tak dobrze jak w Italii...

Moją erasmusową przygodę we Włoszech rozpoczęłam w zielonym sercu Italii. Tak bowiem Włosi nazywają Umbrię – region w centralnej części kraju, obfitujący w liczne doliny i pagórki pokryte lasami. Umbria bogata jest też w malownicze miasteczka przesiąknięte średniowieczną atmosferą. Perugia wspaniale wpisuje się w ten klimat. To jedno z najlepiej zachowanych włoskich miast, gdzie w obrębie murów niewiele zmieniło się od ponad 400 lat. To właśnie tam pojechałam pod koniec lipca, by wziąć udział w miesięcznym kursie języka włoskiego na Università per Stranieri di Perugia.

W mieście zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jego usytuowanie na jednym ze wzgórz, średniowieczna zabudowa, kręte uliczki oraz ciasne zaułki – pochłonęły mnie do reszty. Perugia to typowo studenckie miasto, tętniące życiem przez całą dobę. Znajdują się tam dwa potężne uniwersytety: jeden dla studentów włoskich oraz drugi dla obcokrajowców. Spotkać tam można pełno młodych ludzi z niemal każdego zakątka świata. Główny plac z katedrą był ulubionym miejscem do wieczornych i nocnych spotkań, gdzie codziennie toczyły się żywe dyskusje i zabawy.

Początkiem sierpnia odbyły się dwa egzaminy z języka włoskiego – ustny i pisemny, mający na celu zakwalifikowanie nas do poszczególnych grup językowych. Kursy odbywały się od poniedziałku do piątku po około 5 godzin dziennie. Warto zaznaczyć, że nie były to nudne, sztywne zajęcia na uczelni. Dużą wagę przywiązywano do praktycznej nauki języka w terenie. W każdym tygodniu mieliśmy jakąś wycieczkę fakultatywną m.in. do uroczej wioski Bevagni czy fabryki wyrobów czekoladowych Perugina.

Będąc w centralnych Włoszech miałam sposobność zwiedzić też Florencję, Asyż, Gubbio i Lago di Trasimeno. Miasta te łączy dobrze rozbudowana sieć kolejowa. Pociągi podmiejskie kuszą wysokim standardem i niską ceną. Niewątpliwym plusem podróżowania tym środkiem lokomocji są też zapierające dech w piersiach widoki – niewielkie miasteczka usytuowane na szczytach pagórków, toskańskie winnice i wszechobecne plantacje oliwek.

Sierpień minął niezwykle szybko. Po zdanych egzaminach odbyła się huczna impreza na pożegnanie. Z jednej strony żałowałam, że to już koniec, z drugiej zaś byłam bardzo podekscytowana kolejnym etapem mojej podróży – Mediolanem. To właśnie tam od końca września miałam podjąć studia na Universita Cattolica del Sacro Cuore. Początkowo byłam negatywnie nastawiona do tego miasta. Wielka metropolia, na ulicach tłumy ludzi, obłędne ceny i problemy ze znalezieniem mieszkania potęgowały mój ponury nastrój. Tęskniłam za uroczą Perugią i moimi przyjaciółmi. Na szczęście z czasem wszystko zaczęło się pomyślnie układać. Przełomowym momentem było znalezienie pokoju w przystępnej cenie na przedmieściach Mediolanu. Od tamtej pory oficjalnie mogłam zacząć rozkoszować się moją przygodą w stolicy Lombardii.

Mediolan to jedno z najbogatszych miast Europy, gigant gospodarczy i światowa stolica mody. Centralnym punktem, sercem Mediolanu jest monumentalna i zachwycająca katedra Duomo di Milano. Trzecia co do wielkości budowla sakralna w Europie. Przy dobrej pogodzie warto wejść na taras widokowy znajdujący się na dachu katedry, skąd roztacza się wspaniała panorama na całe miasto. Nieopodal katedry znajduje się Galleria Vittorio Emanuele oraz jedna z najsłynniejszych europejskich oper – La Scala. Warto przespacerować się także aleją Via Montenapoleone, gdzie znajdują się domy mody największych światowych projektantów.

Będąc w Mediolanie trzeba zobaczyć też jedno z najznakomitszych i najbardziej znanych malowideł wszystkich epok – ,,Ostatnią wieczerzę” Leonardo da Vinci.

Italia słynie też z zamiłowania jej mieszkańców do piłki nożnej i wyśmienitej kuchni. Turysta przebywający w Mediolanie z pewnością nie powinien ominąć stadionu San Siro (gdzie swoje mecze rozgrywa AC Milan oraz Intern Mediolan) oraz dzielnicy Navigli. To właśnie tam na deptaku z prawej i lewej strony kanału znajdują się knajpki i restauracje. Wieczorami, w określonych godzinach w cenę drinka wliczony jest też obfity bufet z jedzeniem. Zwyczaj ten nazwany jest potocznie aperitivo. To doskonała okazja do popróbowania licznych włoskich specjałów, które swoim zróżnicowaniem z pewnością sprostają nawet najbardziej wybrednym gustom. 

W Mediolanie znajduje się też wiele prestiżowych placówek oświatowych. Universita Cattolica del Sacro Cuore to jeden z włoskich uniwersytetów prywatnych, liczący 14 wydziałów i zrzeszający około 42 tysiące studentów. Filia w Mediolanie usytuowana jest w centrum miasta, około 15 minut piechotą od katedry Duomo di Milano. W jej otoczeniu znajduje się także zamek Sforzów z rozległym kompleksem parkowym, w którym mediolańczycy chętnie spędzają wolny czas.

Jako studentka dziennikarstwa ze specjalnością public relations wybrałam przedmioty związane z mediami i komunikacją. Zajęcia bardzo mi się podobały. Kadra naukowa była profesjonalna, pomocna i zaangażowana w swoją pracę. Oprócz interesujących wykładów, mieliśmy okazję zwiedzić też agencję reklamową Ogilvy & Mather, brać udział w nagraniu programu w telewizji należącej do Silvio Berlusconiego (Canale 5), posłuchać wywiadu z szefem MTV Italia czy wybrać się na wycieczkę do redakcji największego włoskiego dziennika – Corriere della Sera. Nauki było naprawdę sporo, ale satysfakcja ze znakomicie zdanych egzaminów – bezcenna.

Wymiana studencka Erasmus to jedna z najlepszych rzeczy, jaka przytrafiła mi się na studiach. Jestem bogatsza o nowe przeżycia i ciekawe doświadczenia. Podczas realizacji programu nauczyłam się samodzielności, odpowiedzialności, stałam się bardziej tolerancyjna i pewna siebie. Podszkoliłam też dwa języki, a nade wszystko poznałam ludzi z niemal całej Europy, z którymi utrzymuję stały kontakt i jestem pewna, że nasza przyjaźń przetrwa, mimo dzielących nas kilometrów. Przez ten czas Włochy stały się dla mnie drugim domem, a życzliwi ludzie, których spotykałam na swojej drodze, byli dla mnie jak rodzina. Opuszczałam Italię z wielkim sentymentem, zastanawiając się, kiedy znowu będzie mi dane tutaj powrócić. Pocieszenie przyszło szybko, w pamięci zapadło mi bowiem niezwykle dźwięcznie brzmiące w języku Dantego i Petrarki powiedzenie: se vuoi puoi (jak chcesz, to możesz).