Strona główna / Warto wiedzieć / Drakula – okrutny władca

GP #23, 6 listopada 2010 r.

Drakula – okrutny władca

JANUSZ KOPEĆ

Casablanca
Vlad Drakula

Vlad Drakula to najsławniejsza postać Rumunii. Choć umarł tak dawno, wciąż śpiewa się o nim pieśni. Był księciem Wołoszczyzny. Nader odważnym i apodyktycznym przywódcą.

Wołoszczyzna uzależniona była wówczas od Węgier. Księstwo zmuszone też było składać hołd Turcji. Czasy były niespokojne. Ojciec Drakuli (również Vlad) tracił, to znów odzyskiwał tron. To nasz król Władysław III Jagiellończyk, będąc podówczas królem Węgier, pozbawiał go władzy, podobno za neutralną postawę podczas ataku Turcji na Transylwanię. Drakula odzyskał w końcu tron w 1443 roku przy pomocy Turcji, ale musiał wysłać do Adrianopola kontygent rekrutów i dwóch własnych synów. W 1444 roku 13-letni Vlad i jego brat zostali oddani Turcji jako zakładnicy. Nasz krwawy bohater spędził tam kilka lat. Nauczono go wtedy bezwzględności i okrucieństwa.

W tym samym 1444 roku zginął pod Warną król Władysław. Legł śmiercią bohatera z poświęceniem krwi własnej, a była to klęska niesłychana dla całego chrześcijaństwa i Polski.

Drakula całe życie zmagał się z obcą przemocą – Turkami i Węgrami. Był zręcznym politykiem i dyplomatą. Historia pamięta go jako bezwzględnego okrutnika i barbarzyńcę. Tortury stosowane przez niego po dziś budzą odrazę i strach. Vlad nie miał litości, okrutnie mordował przeciwników. Pojmanym zdzierano skórę, gotowano ich żywcem, obcinano głowy, oślepiano, wieszano, podpalano, wbijano na gwoździe, rąbano, chowano żywcem, przebijano nożem. Dracula lubił obcinać nosy, uszy, genitalia i nogi. Wrzucano też swe ofiary do klatek z dzikimi zwierzętami. Ale jego ulubioną rozrywką było wbijanie na pal; sam wiązał pojmanym ręce i nogi, potem torturował. Zwano go „Impaler” – ten, który wbija na pal. Bywały dni, że Drakula obserwował męczarnie 30 tysięcy osób jednocześnie wbitych na pal.

Drakula urodził się w 1431 r. w Sighisoara, w Rumunii. Jego ojciec był wojskowym gubernatorem Transylwanii, należał do organizacji chroniącej katolicyzm i zwalczającej Turków. Vlad wyrastał w atmosferze terroru i wojen.

W 1448 r. bojarowie rumuńscy zgładzili Vlada Drakulę (ojca) oraz jego drugiego syna. Turcja wykorzystała okazję i uwolniła 17-letniego podówczas Drakulę. Prosto z tureckiej niewoli objął tron Wołoszczyzny. Ale rządzenie zwasalonym księstwem nie było łatwe. Bojarowie oraz osadnicy niemieccy sprawiali mu wiele kłopotu. Vlad jednak działał jak błyskawica i wkrótce stał się postrachem wszystkich. Jego panowanie nie trwało długo.

Odsunął go od władzy Władysław II. Vlad musiał czekać, by ponownie objąć panowanie nad księstwem. Ale czas ten wykorzystał produktywnie – pomścił zabójców swego ojca, potwornie się z nimi rozprawiając.

Jego 6-letnie panowanie w latach 1448-54 wypełnione był samymi okrucieństwami. Jego sadystyczne morderstwa budziły lęk i strach. Przeciwników tępił bezwzględnie, nawet swoją rodzinę kazał zamordować.

W 1454 r. zaprosił do swej rezydencji, w Targoviste, kilkuset bojarów. Przybyło pięciu biskupów, także opaci z klasztorów. Vlad uważnie słuchał wypowiedzi gości, wiedział, że wśród nich są zabójcy jego ojca i brata. Potem przemówił do nich i zapytał: „Ilu władców, królów i książąt pamiętacie w swoim życiu?” Konsternacja i moment ciszy... „Siedmiu, mój panie” – odpowiedział pierwszy. „Ja pamiętam kilkunastu” – rzekł drugi. „Od czasów twego dziada, pamiętam trzech...” Nawet najmłodszy pamiętał trzech. Mówili do niego cynicznym tonem, Vlad wpadł w szał. Służba otoczyła zamek. Najstarszego z gości wbito na pal, a resztę pognano z Targoviste nad rzekę, gdzie znajdowały się ruiny zamku. Tam nakazano im odbudować zamek; większość zmarła z wycieńczenia.

Ongiś przyjmował Drakula poselstwo tureckie. Witając władcę, goście – o, zgrozo! – nie zdjęli turbanów. Rozwścieczony Vlad kazał przybić im za to turbany do głów. Rzekł do nich: „Powiedzcie swemu sułtanowi, by nie narzucał swych obyczajów innym”. Wiedział bowiem doskonale, że nie było w zwyczaju u Turków zdejmowania turbanów.

W 1462 r. nad brzegami Dunaju pojawili się Turcy. Armia Mehmeda II, zdobywcy Konstantynopola, była liczna, ale sprytny Vlad odniósł same zwycięstwa. Nakazał palić wioski i zatruwać studnie. Sam dumnie rzekł: „Zabijaliśmy wszystkich, żołnierzy i mężczyzn, także kobiety. Było ich 23.884, bez liczenia tych, których spaliłem żywcem”. Gdy Turcy wkroczyli do stolicy, ujrzeli tam straszny widok, 20.000 swoich żołnierzy wbitych na pal. Sułtan, choć sam wielki okrutnik, przerażony tym widokiem, nakazał żołnierzom opuszczenie Wallachii.

Vlad postępował brutalnie. Gdy miał handlowy zatarg z Saksończykami (osadnicy niemieccy), palił ich wioski i wymordował tysiące osób. Srogo karał kupców, którzy łamali jego prawo. Bali się go wszyscy, budził postrach. We własnym kraju pilnował porządku poprzez terror, znany był z respektowania honoru i porządku. Każde przestępstwo – od kłamstw do kradzieży po zabójstwa – karane było wbiciem na pal. Pewnego dnia zaprosił do Targoviste biedaków i włóczęgów. Ugościł ich, a potem kazał spalić. Nie miał litości nad nikim. Na rynku – z jego rozkazu – postawiono złoty garnuszek, by podróżni mogli napić się wody. Kubka nigdy nie ukradziono, dopóki rządy sprawował Vlad.

W 1458 r. Benedykt de Boithor, polski szlachcic w służbie króla Węgier, został przyjęty przez Drakulę. Wieczorem, podczas bankietu, Vlad kazał przynieść złotą włócznię i położyć przed królewskim poselstwem. „Dlaczego to zrobiłem?” – spytał Drakula. „Może bojarowie cię obrazili, panie? Może nas chcesz uczcić?” – odpowiedzieli posłowie. Drakula zatrwożył się, poselstwo pobladło i zrozumiało faux pas. Benedykt rzekł: „Uczyń, panie, co zechcesz ze mną, nie będziesz odpowiadał za moją śmierć.” Drakula uśmiechnął się i obdarował gości prezentami.

W 1459 r. z polecenia Drakuli w mieście Brasov wbito na pal 30 tysięcy kupców i bojarów. Rok później w Sibiu starcono 10 tysięcy.

Ale fortuna vitrea est. w 1463 r. Turcy zmusili go do ucieczki, musiał sekretnymi tunelami opuścić fortecę. Szukał pomocy u króla Węgier, Macieja Korvina, ale ten miast udzielenia pomocy, osadził go w więzieniu w Wyszegradzie. Podobno przyczynili się do tego Saksończycy, z którymi ongiś tak krwawo się rozprawił. Dumny Vlad aż 10 lat przebywał na łasce Węgier. Ożenił się, został ojcem dwóch synów. Porzucił nawet prawosławie i przeszedł na katolicyzm. W 1475 r. znów został księciem Wałoszczyzny.

To Stefan Batory z wojskami z Transylwanii pomógł mu odzyskać tron.

Ale krótko trwało jego trzecie panowanie. W rok później walczył z Turkami pod Bukaresztem. Już prawie szala zwycięstwa przechylała się na stronę Drakuli, gdy nagle ugodził go ktoś z własnej ochrony. Podobno uczynił to jeden z bojarów. Vlad zginął. Turcy odcięli mu głowę i zawieźli do Konstantynopola. Sułtan był uradowany, nakazał, by głowę Drakuli wystawić na widok publiczny. Obwieścił też wszystkim, że zginął najgroźniejszy okrutnik.

Skończyło się burzliwe życie Vlada. Miał 45 lat. W Rumunii wciąż postrzegany jest jako obrońca biednych i uciskanych przed obcą przemocą. To on – rumuński Janosik – walczył z bojarami, bronił kraju przed Węgrami i Turkami. Vlad tak krwawo rozprawiał się z jeńcami tureckimi, by zniechęcić hordy muzułmańskie do ataku na Wołoszczyznę. Wprawdzie jego bestialstwo i okrucieństwo mrozi krew w żyłach, ale niebywały patriotyzm każe o nim pamiętać jeszcze dzisiaj, ponad 500 lat po jego śmierci. Rumunia wciąż pamięta o swym sławnym z niesławy synu. Rząd tego kraju wybudował „Draculaland”, gdzie naocznie demonstrowane są dawne tortury stosowane przez księcia. To on, Vlad, okrutny bohater Rumunii, walczył przecież z Turkami i Węgrami, przypomina dziś wszystkim, jaką cenę ma wolność, o którą trzeba walczyć.

W długie październikowo-listopadowe wieczory i noce baczmy zatem uważnie, by w ciemnych uliczkach nie spotkać Drakuli. Na pewno żądny krwi, po tylu latach wypoczynku zrobiłby wielkie spustoszenie...