Strona główna / Historia / Ojciec królów

GP #13, 16 czerwca 2012 r.

Ojciec królów

EDWARD DUSZA

Sarmaci
Kazimierz Jagiellończyk

Kazimierz Jagiellończyk byt trzecim synem Władysława Jagiełły i urodził się 29 lub 30 listopada 1427 r. Żyła jeszcze wtedy dziedziczka tronu Polski, Jadwiga, córka Władysława Jagiełły i jego drugiej żony Anny Cylejskiej, wnuczki Kazimierza Wielkiego. Gdyby młoda „pani królowa” nie zmarła, kto wie, czy synowie starego króla z małżeństwa z Zofią Holszańską doczekaliby się korony... Głośno mówiono wówczas o otruciu, a Jagiełło na pogrzebie córki nie płakał. Pozostało mu przecież dwóch synów.

Nadworny astrolog, układający horoskopy królewiczów, ogłosił, że Kazimierz urodził się pod nieszczęśliwą gwiazdą. Nie sprawdziło się to w jego życiu. Historycy przekonani są, że Kazimierz Jagiellończyk nie umiał czytać ani pisać. Maria Bogucka w swojej książce pt. Kazimierz Jagiellończyk i jego czasy kwestionuje tę opinię. „Nie wydaje się to prawdopodobne – pisze – bo na dworze polskim, nie mniej niż na innych dworach władców, doceniano sprawę wykształcenia. (...) Warto przypomnieć, że swego czasu troszczono się o odpowiednich wychowawców dla narzeczonego córki Jagiełły, Fryderyka brandenburskiego. (...) Dokumenty wychodzące z kancelarii królewskiej w czasie panowania Kazimierza zaopatrzone są jedynie w pieczęć, brak na nich podpisu króla »manu propria«. Zwyczaj ten nie byt zresztą w tej epoce jeszcze przestrzegany i ów brak nie może stanowić dowodu – jak chcą niektórzy badacze – że Kazimierz był analfabetą”.

Po śmierci Jagiełły tron objął jego najstarszy syn, Władysław. Kazimierza natomiast – wówczas trzynastoletniego – wysłano na Litwę, gdzie miał być namiestnikiem swojego brata. Panowie litewscy jednak, nie oglądając się na Koronę Polską, 29 czerwca 1440 roku okrzyknęli królewicza Wielkim Księciem Litwy. Nie wiadomo dotąd, czy stało się to za zgodą samego Kazimierza, w każdym razie młody książę odprawił swoich polskich opiekunów. Widocznie uśmiechał mu się tron Wielkiego Księstwa. Rządzili na początku za niego Gosztaldowie, ale wkrótce on sam zaczął występować jako absolutny władca. Praktycznie porozumienie polsko-litewskie zostało zerwane, Korona i Księstwo miały dwóch odrębnych władców. Kazimierz zaś uchodził w oczach Polaków za uzurpatora. Jego brat, król polsko-węgierski Władysław, myślał nawet o podziale Litwy między poszczególne rody, aby tylko osłabić pozycję brata. Na szczęście do tego nie doszło...

W 1444 roku Władysław zginął pod Warną. Opustoszał tron krakowski. Kazimierz, syn i brat polskich władców, miał duże do niego prawa... Nie spieszył się jednak na Wawel. Jednakże Polacy, ciągle mając na uwadze unię polsko-litewską, uznali w nim następcę Władysława i wysłali na Litwę poselstwo. Kazimierz przyjął wysłanników powściągliwie (co dobrze o nim świadczy, bo w ten sposób mógł niejedno wytargować), a w rozmowach wykazał duży zmysł polityczny. Miał wtedy osiemnaście lat. Poznał na tyle środowisko litewskie, że wiedział, iż jego kandydatura na tron polski budzi niechęć Litwinów. Stąd postanowił działać rozważnie i wolno. Dopiero groźba, że Polacy mogą powołać na tron któregoś z Piastów mazowieckich czy Fryderyka Hohenzollerna, przyspieszyła jego decyzję. Odpowiednią agitację prowadziła królowa-wdowa, Zofia, matka Kazimierza. W końcu Wielki Książę litewski tron przyjął. Obie strony ustąpiły: Kazimierz wydał dokument głoszący, iż połączy oba kraje związkiem braterskim, że będzie nad nimi panował i bronił przed nieprzyjaciółmi, zaś szlachta dała Kazimierzowi gwarancję, że będzie mógł swobodnie podróżować na Litwę tak często, jak tego zapragnie.

Wjazd Kazimierza do Krakowa był wspaniały: „Wszystek lud miejski wyszedł z procesjami na jego spotkanie, Akademia także i szkoły, Wincenty arcybiskup gnieźnieński, Zbigniew krakowski, Jędrzej poznański i Paweł płocki, biskupi, witali Jego Królewską Mość. Wśród ogromnego i poważnego zatem tłumu mieszkańców stolicy wjechał do Krakowa”. Koronacja na Wawelu odbyła się 25 czerwca 1447 r.

Ożenił się Kazimierz świetnie – jego żoną została Elżbieta z Habsburgów. Była ona córką i siostrą władców Czech, stąd późniejsze roszczenia Jagiellonów do opustoszałych tronów tych dwóch państw. Elżbieta wniosła Kazimierzowi olbrzymie wiano – obiecano wypłacić jej 100 tys. czerwonych złotych, czego zresztą do końca nie zrobiono. Pożycie małżonków było wzorowe, doczekali się sześciu synów i siedmiu córek! Właśnie córki spowodowały to, że wszyscy dzisiejsi współcześni władcy europejscy mają w swoich żyłach kroplę krwi Jagiellonów. Czterech synów z tego stadła zasiadło na tronie. Pierworodny Władysław został królem czeskim i węgierskim, Jan Olbracht polskim, Aleksander wielkim księciem litewskim i królem polskim, Zygmunt Stary dziedziczył trony po Aleksandrze. Ale dynastia Jagiellonów wygasła szybko, zarówno w Czechach i na Węgrzech, jak i w Polsce.

Ostatnim Jagiellonem na tronie polskim był Zygmunt August, wnuk Kazimierza Jagiellończyka. Co prawda Zygmunt III Waza byt prawnukiem, ale po kądzieli i w oczach ówczesnych był to atut, ale nie taki jak w wypadku potomstwa po mieczu (męskiego). Jeden z synów Kazimierza Jagiellończyka został kardynałem, inny, Kazimierz, doznał największego splendoru, chociaż pośmiertnego – został uznany świętym.

Kazimierz Jagiellończyk prowadził politykę dynastyczną: chciał widzieć swoich synów na europejskich tronach, ale jako suwerennych władców. Tak było w wypadku Władysława. Jagiellończyk nie myślał chyba o stworzeniu jakiejkolwiek unii państw. Więzią łączącą państwa miała nie być unia, ale jedność jagiellońska i wspólnota dynastii. Co prawda o tej jedności wcale nie pamiętali synowie Kazimierza, o czym świadczy walka Jana Olbrachta z Władysławem o tron węgierski. Gdy zmarł, tron w Polsce objął po nim Jan Olbracht, zaś – zgodnie z wytycznymi zmarłego – władzę na Litwie objął Aleksander. Ponownie zerwano unię personalną pomiędzy obu państwami.

Nie, nie udali się synowie Kazimierzowi, od Władysława począwszy, a na Zygmuncie Starym skończywszy. Żaden z nich praktycznie nie miał wizji politycznej – dopiero wnuk, Zygmunt August, potrafił scalić oba kraje i doprowadzić do unii, która przetrwała długo. Historycy czynią jeszcze jeden zarzut Kazimierzowi Jagiellończykowi, a mianowicie, że nie popierał rozwoju kultury. Nie jest to prawdą, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że bliskimi współpracownikami króla byli dwaj główni prekursorzy humanizmu w Polsce – Kallimach i Grzegorz z Sanoka. To w okresie panowania Jagiellończyka ustawiono w Kościele Mariackim sławny ołtarz dłuta Wita Stwosza, za Kazimierza nastąpił wielki rozkwit krakowskiego uniwersytetu, zwiększyła się liczba studentów (wśród nich także synów chłopskich i mieszczańskich), upowszechniały się wyjazdy na studia za granicę. Powstawały liczne szkoły, uniwersytet krakowski przygotowywał pedagogów, słowo pisane przestało być zastrzeżone tylko dla duchownych. W związku z wynalezieniem druku powstawały liczne drukarnie i co za tym idzie – biblioteki. Na pewno panowanie Kazimierza Jagiellończyka nie pozbawione było troski o kulturę. Współczesny monarsze dziejopis tak go charakteryzuje: „Był zaś król Kaźmierz postaci wyniosłej, twarzy podłużnej i pełnej, (...) od młodości aż do końca życia zawsze myśliwy i łowca (...), zawsze trzeźwy, pił wodę, a win i sycerny [miód ważony z wodą] nie używał, nawet zapachu ich nie lubił i się brzydził. W biesiadach pobłażliwy i wytrwały, na trudy, zimno, dym i wiatr, upał najcierpliwszy. Kler szanował, (...) o przyrzeczeniach pamiętał, był prawdomówny, pożyczki zwracał”.

A co piszą o Kazimierzu historycy naszej doby?

„Zasłaniał – pisze Fryderyk Papee – ile mógł, miasta od zanadto już jaskrawych nadużyć szlachty, ale pociągnąć je do udziału w rządzie i rządach omieszkał, nie miał znać przeczucia niebezpieczeństw grożących państwu na jednym wyłącznie stanie opartemu. Do tego potrzeba było umysłu bystrego, wynoszącego się nad poziom swego czasu i swego społeczeństwa. Kazimierz był królem zapobiegliwym i dzielnym, ale geniuszem nie był. Takiej potężnej postaci królewskiej, jakie u schyłku średnich wieków na Zachodzie spotykamy, pozazdrościły nam zawistne losy w chwili przełomu”.

Warto tutaj przypomnieć jeszcze dwa znamienne fakty: zarówno król Kazimierz Jagiellończyk, jak i jego syn Władysław, zostali wyklęci i wyłączeni z Kościoła. Zrobił to rezydujący we Wrocławiu legat papieski, Baltazar z Piscii. Rzym także nie zatwierdził traktatu toruńskiego. Poza tym w czasie panowania Kazimierza zaczęła do głosu przychodzić Moskwa. Rozpoczął się początek końca potęgi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nikt jeszcze tego nie przewidywał, ale zło rosło...