Strona główna / Historia / Maria Antonina – królowa Francji

GP #15, 14 lipca 2012 r.

Maria Antonina – królowa Francji

EDWARD DUSZA

Sarmaci
Maria Antonina

Nigdy wcześniej pozycja królowej Francji nie została tak poniżona jak stało się to za życia Marii Antoniny Joanny Józefy, arcyksiężniczki austriackiej, córki cesarzowej Marii Teresy. Żadna z królowych francuskich nie była dotąd tak znienawidzona jak ta nieszczęsna monarchini. Królowie Francji szukali sobie żon głównie na obcych dworach, ich małżonki były mniej lub bardziej popularne, jedną z nich nawet kochano i uważano za osobę świętą. Była nią... nasza rodaczka, Maria „księżniczka” Leszczyńska.

Maria Antonina poślubiła wnuka królowej Marii, delfina Ludwika Augusta (jego matką była Maria Józefa, królewna polska, córka Augusta III Saskiego), który później panował jako Ludwik XVI. 15 kwietnia 1770 r. odbyły się w Wiedniu zaślubiny. Francuskiego oblubieńca reprezentował brat panny młodej, arcyksiążę Ferdynand. Do ślubu prowadziła córkę cesarzowa Austrii, królowa Czech i Węgier i innych dziedzicznych posiadłości Habsburgów, Maria Teresa, jedna z autorów rozbioru Polski.

Zaślubiny były wielkim sukcesem polityki austriackiej, chodziło bowiem o umocnienie przymierza z 1758 r., które było dla Francji wysoce niekorzystne. Poza tym trudno było uplasować na właściwym miejscu wszystkie dzieci (a zwłaszcza córki) Marii Teresy. Para cesarska – Franciszek I (Lotaryński) i Maria Teresa – miała szesnaścioro dzieci, w tym jedenaście córek.

Maria Antonina zrobiła karierę; „królestwo Francji jest najpiękniejsze ze wszystkich królestw po królestwie niebieskim” – mówiono przecież w owych czasach. Po licznych balach i ucztach arcyksiężniczka – już obecnie żona delfina Francji – ruszyła w drogę ku swojej nowej ojczyźnie. W Kehl, ks. Stahremberg przekazał ją pod opiekę hrabiemu de Noalles. Tutaj Maria Antonina pożegnała swoich rodaków na zawsze – do swojej ojczyzny nie miała już nigdy powrócić. W chwili, kiedy witana była gorąco przez swoich nowych poddanych, nikt nie mógł przewidzieć, jak straszliwe losy czekają ją we Francji. W pierwszych latach pobytu w nowej ojczyźnie Maria Antonina była kochana przez swoich poddanych.

Do roli królowej była zupełnie nieprzygotowana. Nie znała dobrze języka francuskiego, jej wykształcenie było bardzo powierzchowne. Do nauki się nie kwapiła. Specjalnie wysłany z Paryża do Wiednia nauczyciel, książę de Vermond, starał się udoskonalić jej znajomość francuskiego, objaśniał jej arkana etykiety dworu, hierarchii tytułów, urzędów i godności. Starał się też zapoznać ją z historią Francji. Po przybyciu do Paryża Maria Antonina zrobiła pierwszy poważny błąd: stworzyła wokół siebie koterię, faworyzowała określoną grupę ludzi. To już spowodowało niechęć do niej. Ludzi, których wyróżniała, nazywano „towarzystwem królowej”.

Najwięcej złego w opinii francuskiej wyrządziła królowej hrabina de Polignac i jej szwagierka Diana de Polignac. Dzięki królowej na cały klan de Polignac posypały się pieniądze, zaszczyty i przywileje. Królowa pospłacała długi swoich przyjaciółek, ofiarowała im renty i posagi dla córek. Te niczym nie zasłużone łaski spotkały się z cichą krytyką, na którą Maria Antonina nie zwracała zupełnie uwagi. W przyszłości, kiedy królowa stanęła przed sądem rewolucyjnym, padł zarzut o jej skłonnościach lesbijskich – przypomniane zostało nazwisko de Polignac, a także nazwisko księżnej de Lambelle, pierwszej faworyty królowej, „Nadzwyczajnej Damy Dworu”, która pobierała za sprawowanie swego urzędu olbrzymią pensję 150 tysięcy liwrów rocznie. Ambasador Austrii tak pisał do kanclerza Kaunitza: „Klan Polignaców to banda nicponiów. W okresie czterech lat rodzinka ta uzyskała bez najmniejszej zasługi dla państwa i tylko dzięki hojności królowej około 500 tysięcy liwrów rocznego dochodu”.

Maria Antonina wywiązała się z obowiązku królowej i urodziła synów. Miała ich dwóch. Pierwszy zmarł wcześnie, drugiego natomiast, znanego pod imieniem Ludwika XVII – pochłonęła rewolucja. Został zamęczony przez szewca, któremu ojcowie rewolucji francuskiej powierzyli wychowanie królewskiego dziecka. Z dzieci Ludwika XVI i Marii Antoniny ocalała córka Teresa, zwana Madame Royale.

Maria Antonina nie znosiła francuskiej etykiety, nie umiała iść – jak jej wielka poprzedniczka na tronie, Maria Leszczyńska – na rozsądny kompromis. Jej postępowanie bulwersuowało opinię publiczną: nocne wyprawy do pałacowego parku, obecność na wyścigach konnych i balach maskowych, kosztowne budowle i stroje – wszystko to złożyło się na to, że coraz częściej atakowała ją francuska ulica – zaczynały krążyć wierszyki i piosenki, często o wulgarnym czy wręcz pornograficznym zacięciu. Do tego autorytet pary monarszej podkopywał młodszy brat króla, Ludwik Stanisław, hrabia Prowansji. Jeszcze większą szkodę wyrządził najmłodszy z braci, Karol Filip, hrabia d’Artois, utracjusz i hulaka, przystojny lew salonowy. Mówiło się nawet w Paryżu o tym, że coś łączyło pięknego królewicza z królową. Ludwik XVI zdawał się nie dostrzegać niczego, płacił cierpliwie długi pięknego brata i stołował go od czasu do czasu po ojcowsku. Hrabia d’Artois i hrabia Prowansji zdążyli na czas ujść z Francji przed rewolucją – obydwaj panowali po upadku Napoleona.

Co prawda, dopóki Maria Antonina nie mieszała się do polityki, była nieszkodliwa. Jej rady polityczne jednak, udzielane królowi, były fatalne, spiskowanie z dworem austriackim – po prostu zdradą stanu. No, i w opinii publicznej zgubiła królową sprawa, w której pozostawała całkowicie niewinna – słynnej afery z diamentowym naszyjnikiem (opisał to dokładnie Aleksander Dumas w książce Naszyjnik królowej). A całe to wydarzenie zakrawało na kiepską powieść kryminalną. Jeden z największych kościelnych dostojników Francji i dwór francuski zostali wywiedzeni w pole przez cwaną awanturnicę. Cenę za nie swoje winy zapłaciła w tym wypadku królowa Francji. Niektórzy historycy starają się dzisiaj wybielić postępowanie Marii Antoniny. Uważa się, że wytoczony jej przez rewolucjonistów francuskich proces był aktem zemsty, nienawiści i mściwości. Chciano zniesławić jej osobę i koronę, którą nosiła. W ostatnich chwilach, w drodze na szafot, zachowywała się odważnie. Umarła jak córka cezarów – z dumą wstąpiła na stopnie gilotyny.

Dzisiaj, kiedy wygasła już nienawiść i pasje ludzkie, Francuzi mówią o niej ściszonym głosem, ukazują się nawet głosy rehabilitujące jej życie. Nie wiemy naprawdę, jaka była – etykieta dworu francuskiego nauczyła ją skrywać uczucia. Jedno jest tylko pewne: że nie mogła być szczęśliwa ze swoim niemrawym mężem i że nie mogła znaleźć sobie miejsca na francuskim dworze. Do końca została córką Austrii. Klasę i wielkość pokazała dopiero w ostatnich chwilach swojego życia, w drodze na szafot.