Strona główna / Historia / Królowa Krystyna

GP #6, 13 marca 2010 r.

Nieszczęśliwa monarchini

EDWARD DUSZA

Scena z filmu „Królowa Krystyna”: na polu bitwy umiera żołnierz. Pochyla się nad nim jakiś człowiek i pyta: „Kim jesteś?” Pada odpowiedź: „Byłem królem Szwecji”.

Czy tak było naprawdę, nie wiadomo. Karol Gustaw nie był człowiekiem ani łatwym, ani szczęśliwym. Żona, brandenburska księżniczka Maria Eleonora, osoba o małej umysłowości, nie dała mu szczęścia. Była histeryczką, egoistką, i – jak zanotowali jej współcześni – nie można się w niej było dopatrzyć cienia rozsądku. Wiedział pewnie o tym król Karol Gustaw, stąd zalecał swojej radzie, aby w żadnym wypadku, gdyby zdarzyło mu się coś „ludzkiego”, nie powierzyli królowej regencji. Swoje obowiązki monarchini Maria Eleonora wykonywała źle. Nie mogła też dać państwu zdrowego następcy tronu. Przeszła kilka poronień, a porody zawsze okupowała długotrwałą chorobą. Urodziła martwego syna, co król bardzo boleśnie przyjął. Pod koniec życia, nie znajdując szczęścia w małżeństwie, nie mając męskiego męskiego potomka, będąc bardzo krytycznie nastawiony do żony, Karol Gustaw popadał w coraz większą melancholię. Nienawidził wojen, pragnął pokoju. Nie bał się śmierci, był rycerzem w pełnym tego słowa znaczeniu, twierdził jednak, że nie chodzi o to, jak umieramy, lecz jacy umieramy. W historii Szwecji ma najlepszą kartę. Niejeden psychiatra jednakże popatrzyłby na niego podejrzliwie.

Królowa Krystyna
„Dysputa królowej Krystyny z Kartezjuszem”, Nils Forsberg

W takim to niedobranym stadle przyszła na świat Krystyna, późniejsza królowa Szwecji, a także kandydatka do tronu Polski. Kobieta, która zafascynowała ówczesną Europę, w której życiorysie jest tyle banalnej plotki i olbrzymich tragedii, że można by obdzielić nimi kilka ludzkich istnień. Mówiono o niej, że wyrzekła się ojcowskiego tronu, a później pragnęła i zabiegała o inne. Zdradziła wiarę, w której się urodziła, po to, by po przejściu na katolicyzm zostać kochanką kardynała. Mężczyzn, z którymi nawiązywała romanse, kazała później likwidować. Mówiono głośno, że jest lesbijką, znany był bowiem jej emocjonalny stosunek do pięknej hrabiny Ebby Sparre, zaś dwaj pięknisie: Magnus Gabriel De la Gardie i Claes Tott, robiący bicepsami karierę na dworze, uchodzili za jej kochanków. O Krystynie zawsze było głośno: o jej mądrości, wykształceniu, intelekcie, zacięciu artystycznym i... rozwiązłości. Taką przecież pokazuje nam znany film z Gretą Garbo w roli głównej: wspaniałą młodą damę, czytającą po nocach księgi, która bez większych oporów spędza miłosne chwile z dopiero co poznanym mężczyzną.

Na pewno nie była kobietą przeciętną, choć przeważnie wszystkie zarzuty i pochwały, jakie wysuwano pod jej adresem, były nieprawdziwe. Nie była intelektualistką – choć była kobietą wykształconą. Nie była też kochanką żadnego kardynała, a jej poglądy na sprawy płci i roli kobiety jako matki są raczej nienormalne, wykazywała bowiem olbrzymi pociąg do celibatu. Nikogo nie zamordowała. Nie była lesbijką. Choć na jej szwedzkim, a później rzymskim dworze znajdowało się wiele pięknych kobiet, wszystkie wychodziły za mąż. Nienawidziła instytucji małżeńskiej i macierzyństwa, kobiety rodzące były dla niej „krowami”, a rodzenie dzieci uważała za „coś okropnego”.

Czy miała życie prywatne? Nie. Jeszcze do roku 1652 każdy interesant mógł pojawić się na jej zamku, oblegali ją dosłownie wszędzie. Nie była nawet pewna swojego salonu ani sypialni. Dopiero po 1652 roku unormowano życie na dworze. Zwiększono liczbę dworzan, ustalono godziny audiencji, stworzono poczekalnię dla gości – wszystko to pod wpływem francuskim. Królowa zaczęła otaczać się uczonymi zagranicznymi, zwłaszcza francuskimi, interesować się muzyką i teatrem, czytać dużo po francusku, w którym to języku, jak sama przyznawała, najłatwiej było się jej porozumieć. Ale znowu, nie wyrastała ponad przeciętność – jej wykształcenie nikogo nie szokowało, nie wypowiadała własnych sądów, które mogłyby komukolwiek zaimponować. Była przeciętnym mężem stanu. Ale sprowadzała księgi, dyskutowała z uczonymi. W Szwecji reformacja uczyniła w szkolnictwie spustoszenie. Już Erazm z Rotterdamu pisał, że gdzie luteranizm wchodzi, tam nauka wychodzi. W Szwecji było podobnie. W czasie panowania Gustawa Wazy szkolnictwo przechodziło olbrzymi kryzys, zaś uniwestytet w Uppsali zamknięto. Już Gustaw Adolf próbował zmienić ten stan rzeczy, ale bez wielkich rezultatów. Krystyna poczuła się w obowiązku podniesienia kultury swego kraju. Jej biografowie zastanawiają się, dlaczego tak było. Przecież nie otrzymała żadnego wyczerpującego wykształcenia i nie posiadała usystematyzowanej wiedzy. Królowa zorientowała się jednak, że w jej kraju nie ma uczonych. Dlatego sprowadzała cudzoziemców, kupowała ogromne biblioteki, pragnęła, aby jej kraj, tak długo nieznany w świecie sztuki i nauki – „zadziwił wszystkich”. Z Włoch płynęły ciągłe przesyłki z książkami, zaś szwedzkich studentów wysyłano do słonecznej Italii po wiedzę. Ma swoje zasługi Krystyna w popieraniu teatru, sprowadzała bowiem zagraniczne trupy, niektóre nawet zatrzymywała na dworze na stałe. Występowała w Sztokholmie opera włoska, istniał dworski balet. Nastały nowe czasy.

W przeciwieństwie do swojego ojca, luterańskiego fanatyka, Krystyna była tolerancyjna, choć, co odnotowali historycy, o luteranizmie wypowiadała się zawsze nienawistnie i pogardliwie. Protestowała przeciwko prześladowaniom religijnym. W wierze znajdowała oparcie, uważała, że to sam Bóg gwarantuje absolutne uprawnienia monarchom. Czuła się pomazańcem Bożym, stąd akcentowała często, że nikomu nie musi składać sprawozdań ze swojego postępowania. Mogło się wydawać, że głęboka wiara, jaką niewątpliwie posiadała, pozbawiła ją samokrytycyzmu. Krystyna uważała, iż Bóg powołał ją do specjalnych celów, porównywała siebie samą z wielkimi postaciami historycznymi, jak na przykład z Aleksandrem Wielkim.

A jak wyglądała Krystyna?

Kiedy się urodziła, położne myśląc, że to chłopiec, podniosły okrzyki radości, które wszystkich zmyliły. Urodziła się w czepku, całe ciało miała owłosione, głos zaś gruby i mocny. Późniejszy jej rozwój powodował zakłopotanie lekarzy: przypominał bowiem rozwój chłopca i to do tego stopnia, że w okresie młodości Krystyna u żadnego mężczyzny nie wywołała erotycznego zainteresowania. Sama natomiast wykazywała bardzo męskie zainteresowania, była wytrzymała na upał i zimno, odbywała długie piesze wędrówki, polowała, znakomicie jeździła konno, z zapałem oddawała się męskim sportom. Uczeni medycy, biorąc pod uwagę zainteresowania, sposób bycia, pomyłkę z identyfikacją płci przy urodzeniu i relacjach samej Krystyny na temat jej stanów emocjonalnych przypuszczali, że była ona przykładem hermafrodytyzmu rzekomego.

Z zapisów świadków: „Jeśli chodzi o jej postać, jest wzrostu średniego, z wysokimi ramionami, oczy żywe, nos lekko garbaty. Nic w niej nie ma kobiecego prócz samej płci, jej zachowanie, sposób poruszania się, a nawet głos są całkowicie męskie. Wargi, najpiękniejszej czerwonej barwy, mogłyby sprawić, że za Wenus by ją uznawano, gdyby wiele innych elementów w jej postawie, sposobie trzymania się nie skłaniało ku przekonaniu, jakoby była Marsem. Krótko mówiąc, więcej w niej mężczyzny niż kobiety”.

Ale Krystyna wiedziała, że jest kobietą. Wiedzieli to też jej lekarze. Królowa przechodziła normalnie menstruację. Dzisiaj jednakże wiemy, że objawy te mogą występować także u pseudohermafrodyty.

Na pewno przeżywała kryzys tożsamości. Wiedziała, że jest kobietą inną niż wszystkie. Mężczyźni często patrzyli na nią z lękiem. Krystyna czuła się lepiej w towarzystwie kobiet, drżała w obawie przed małżeństwem i macierzyństwem, prześladowały ją sny o dzieciach-potworkach, żyła we wstrzemięźliwości seksualnej. To wszystko, plus ciągle rosnąca niewiara w siebie, spowodowało, że królowa zdała sobie sprawę z tego, iż nie może kierować Szwecją. Jej obawa przed małżeństwem nie pozwalała jej spełnić ważnego obowiązku każdej królowej: danie krajowi dziedzica korony. Gdyby umarła bez następcy tronu, w kraju mógłby zapanować zamęt. Stąd królowa wiedziała, że wcześniej czy później musi abdykować.

Królowa Krystyna umierała samotnie. Przy jej śmierci, jej, ostatniej z Wazów, nie było ani jednego Szweda. Słuchał jej ostatniej spowiedzi czeski karmelita. Spoczęła we Włoszech w Grotte Vecchie (starych pieczarach) daleko od Szwecji, swojego królestwa.

Na nowo przywrócił ją do życia w wieku XX talent Grety Garbo. Widzowie na całym świecie widzieli sceny, które nie miały wiele wspólnego z jej życiem. I znamy ją przeważnie taką, jaką widzimy przez przekaz wielkiej Grety. Istnieje zresztą podobieństwo w losach tych dwóch kobiet. Ale o tym kiedy indziej.