Strona główna / Historia / Tutenchamon i jego grobowiec

GP #8, 10 kwietnia 2010 r.

Tutenchamon i jego grobowiec

EDWARD DUSZA

Szerokie rzesze wielbicieli historii i sensacji dowiedziały się więcej o tym władcy egipskim dopiero w XX stuleciu – po odkryciu Howarda Cartera, finansowanego przez lorda Carnarvona. Carter dokopał się w Dolinie Królów w Egipcie do nienaruszonego (?) grobowca Tutenchamona – i na świecie wybuchła sensacja! Takich skarbów nie odkryto dotąd, grób wydawał się nienaruszony, choć istnieją hipotezy, że był przed wiekami splądrowany przez złodziei. Tutenchamon (a raczej jego mumia i skarby grobowe) doczekał się pośmiertnej glorii i sławy – odbyły się bowiem liczne wystawy w świecie, które ściągnęły tłumy.

Zlota maska Tutenchamona
Złota maska Tutenchamona

Tak się szczęśliwie złożyło, że miałem możność obejrzenia skarbów tego młodego władcy w Londynie, na wystawie zatytułowanej „Skarby Tutenchamona”. Przed Muzeum Brytyjskim ustawiła się olbrzymia kolejka, ekspozycja była tematem dnia, a poczta Zjednoczonego Królestwa wydała z tej okazji specjalny znaczek. Istotnie było co podziwiać. Trudno też było się nie dziwić mistrzostwu starożytnych rzemieślników i artystów egipskich.

„W całej dotychczasowej historii wykopalisk archeologicznych z pewnością jeszcze nigdy nie widziano tak cudownych rzeczy jak te, które ukazały się nam w świetle naszej lampy elektrycznej” – powiedział Carter po wejściu do grobowca faraona. W świetle lampy elektycznej połyskiwały bowiem drogocenne, złote sprzęty, krzesła tronowe, posągi i różne skrzynie. Grobowiec składał się z kilku komór – wszystkie zapchane były złotymi sprzętami. Odkrycie Cartera miało wielkie znaczenie dla nauki – nie tylko dla historii, ale i biologii, medycyny, chemii. W grobowcu znaleziono zeschłe kwiaty, stąd też biologowie mogli ustalić (na podstawie czasu ich kwitnienia), że młody władca został pochowany między połową marca i połową kwietnia. Trudno opisywać przedmioty, które dano zmarłemu na ostatnią drogę, warto jednak nadmienić, że w samym tylko przedsionku znajdowało się od sześćset do siedmiuset przedmiotów. Wszystko to, co znaleziono w grobowcu (a co nie zostało ukradzione), odesłano Nilem do Kairu. Dzisiaj bogactwo Tutenchamona, choć na pewno niekompletne, podziwiać możemy w muzeum.

Sama skrzynia grobowa faraona stanowiła olbrzymi majątek. Była duża, o wymiarach 5,20 x 3,35 x 2,75 metra, z góry cała wyłożona złotem. Wokół skrzyni znajdowało się wiele bezcennych darów pogrzebowych. A nie była to jedyna skrzynia...

W roku 1926 otwarto złotą skrzynię, rozebrano bezcenne trumny, a mumię Tutenchamona poddano analizie. A oto, co napisał Carter w swoim dzienniku przy otwieraniu skrzyń grobowych: „Ledwo mogąc opanować wzburzenie, przystąpiłem do otwarcia trzeciej skrzyni. Tej chwili największego napięcia w ciągu całej naszej mozolnej pracy nigdy chyba nie zapomnę. Przyciągnąłem sznur, zdjąłem cenne pieczęcie, odsunąłem rygle, otworzyłem drzwi i oto stanęła przed nami czwarta skrzynia: była wspanialsza od pozostałych, jeszcze piękniej wykonana niż trzy poprzednie. Cóż za wielka chwila dla archeologa! Znowu więc stanęliśmy przed niewiadomą. Co kryje w sobie czwarta skrzynia? Drżąc z niecierpliwości, odsunąłem rygle tych nie zapieczętowanych drzwi. Przed nami, wypełniając całą skrzynię, stał olbrzymi sarkofag z żółtego kwarcytu, nietknięty, jak gdyby pobożne ręce dopiero go zamknęły. Niezapomniana, wspaniała chwila. W nogach sarkogafu stała bogini opiekuńcza, której rozpięte ramiona i skrzydła jakby broniły zmarłego przed intruzami. Z głęboką czcią staliśmy przed tą pełną wymowy rzeźbą...”

Kiedy podniesiono wieko sarkofagu, po usunięciu płótna ujrzano posąg: chłopięcą postać faraona. „Bił od niej taki blask, jak gdyby dopiero co wyszła z pracowni artysty. Głowa i ręce były plastycznie uformowane, ciało natomiast przedstawione w płaskorzeźbie. W skrzyżowanych rękach młody władca trzymał egipskie oznaki władzy królewskiej: pastorał i kropielnicę. Twarz była z litego złota, oczy z arogonitu i oksydianu, brwi i rzęsy z lapis-lazuli.”

I znowu zacytujemy zapiski Cartera: „Wielkie wrażenie na zwiedzających zrobił wzruszający wianuszek kwiatów, złożony przez młodą wdowę jako ostatnie pożegnanie ukochanego męża. Cały królewski przepych, całe bogactwo, blask złota, wszystko to bladło wobec tych skromnych zeschłych kwiatów, które jeszcze zachowały nikły ślad swoich barw. To one z najbardziej nieodpartą wymową przypominały o znikomości tysiącleci...”

W zimie 1925-1926 dokonano otwarcia trumien. Były wpuszczone jedna w drugą. I znowu pisze Carter: „I tym razem nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu nieodgadnionej tajemnicy tego grobu. Znowu owładnęło nami uczucie onieśmielenia i głębokiej czci do rzeczy dawno już minionych, dla dawnej wielkości, która wciąż jeszcze była wielkością. Archeolog nawet wtedy, gdy w toku swych prac zawodowych wykonuje często mechaniczne czynności, nigdy się całkiem nie wyzbywa tego uczucia”.

Po otwarciu ostatniej trumny zobaczono mumię Tutenchamona. „W takich chwilach –  napisał Carter – zawodzą wszelkie słowa.”

Widok mumii był zarazem i wspaniały, i przerażający. Pokryto ją dużą ilością olejów, które skleiły się w sztywną masę. Twarz osłonięta była złotą maską. Po odwinięciu mumii z bandaży ujrzano „pełne spokoju, łagodne oblicze młodzieńca. Oblicze szlachetne i dostojne, o ładnych rysach i mocnej linii warg”. „Złota maska – pisze Carter – ukazuje Tutenchamona jako młodzieńca o miłej i ujmującej powierzchowności. Komu dane było spojrzeć na odsłoniętą twarz jego mumii, ten może potwierdzić, jak trafnie, z całą dokładnością i wiernością artysta z czasów XVIII dynastii odtworzył jego rysy. Pozostawił nam na wieczne czasy wyrzeźbiony w niezniszczalnym metalu wspaniały portret młodego monarchy.”

Skrzynie, sarkofag, trumny, pośmiertne maski, wreszcie mumia... Ileż pracy, zabiegów, bezcennego kruszcu! Ileż wspaniałych klejnotów pomiędzy zwojami bandaży spowijającymi mumię. Ileż wreszcie bezcennych sprzętów, danych faraonowi na ostatnią drogę. Wszystko to leżało w ziemi przez wieki, a dzisiaj świadczy o wielkiej kulturze starożytnego Egiptu. Odkrycie grobu Tutenchamona pozwoliło na liczne badania naukowe. Tak na przykład obalono błędne twierdzenie, że Egipt w czasach współczesnych Tutenchamonowi nie znał żelaza. Tymczasem jeden z amuletów, znaleziony pod wezgłowiem faraona, wykonany był właśnie z żelaza! Słusznie też zauważono, że najcenniejszym znaleziskiem w grobie kapiącym od złota był właśnie przedmiot żelazny.

Uczeni zastanawiali się także, jak musiały wyglądać groby potężnych faraonów, takich jak Ramzes Wielki czy Seti I, skoro młodego, nic nie znaczącego władcę wyposażono w zaświaty w tak wspaniałe przedmioty. Carter przypuszcza, że „z pewnością każda poszczególna komora w ich grobach zawierała tyleż skarbów, co cały grobowiec Tutenchamona”.

Tyle już wiemy o skarbach grobu Tutenchamona, o których głośno nie tylko wśród egiptologów, ale i tych ludzi, którzy historią Egiptu nie interesują się szczególnie – zmarły faron „ożył” w wieku XX – poświęcono mu filmy, publikacje książkowe, słuchowiska radiowe, powieści, opracowania popularno-naukowe. W jednym z filmów rolę Tutenchamona odgrywał dobrze zbudowany, wysoki aktor. Tymczasem – jak wykazały badania mumii – zmarły przed wiekami faraon był drobnym, chorowitym chłopcem.

W epoce radia i telewizji, filmów video i prasy faraon Tutenchamon, Pan Górnego i Dolnego Egiptu, zyskał pośmiertną sławę. Z barwnych ekranów czy kart magazynów, z książek czy wreszcie popularnych w całym świecie T-shirtów patrzą na nas wyrzeźbione w szlachetnym metalu oczy młodego władcy... który niczym nie zasłużył sobie na tę pośmiertną sławę. „Na podstawie tego, co dziś wiemy, możemy powiedzieć z całą pewnością, że jedyną rzeczą godną uwagi w jego życiu było to, że umarł i został pochowany” – napisał odkryca grobu faraona, Howard Carter.

A żyć przyszło Tutenchamonowi w czasach niezwykłych i tajemniczych, naznaczonych piętnem kataklizmu. Był świadkiem olbrzymich przemian w Egipcie. Do niedawna sądzono, że urodził się jako syn faraona Amenhotepa III i królowej Teje. Miał on być jej ostatnim dzieckiem. Tymczasem były to tylko błędne domysły uczonych – współczesna nauka poprzez badania DNA autorytatywnie dowiodła, że ojcem jego był Achnaton, a bratem faraon Semenchkare.

Po śmierci Amenhotepa III władzę objął jego syn, Amenhotep IV-Achnaton (Amenofis IV), który przeszedł do historii Egiptu jako heretyk. Uczeni przypuszczają, że dzielił on jednak wcześniej władzę ze swoim ojcem. Ten właśnie faraon odrzucił stare kulty i wprowadził nowego boga – Słońce. Żoną Achnatona była Nefertiti, o której pochodzeniu nic nie wiemy, uczeni są przekonani, że nie była Egipcjanką. Jej wspaniałe popiersie oglądać dzisiaj możemy w muzeum w Berlinie.

Tutaj rozpoczął się dramat: nie wszyscy Egipcjanie chcieli porzucić dawne wierzenia, wielu z nich nie pragnęło wcale nowego kultu. Kapłani starych bogów starali się uzyskać wpływ na małżonkę faraona – piękną Nefertiti. Sam Achnaton doszedł do wniosku, że nie panuje nad całym krajem. Powstała partia, która widziała w Tutenchamonie nowego władcę. Dziecko stało się obiektem gier politycznych.

W piętnastym roku panowania Achnatona Nefertiti opuściła męża (lub została przez niego porzucona). Uczeni uważają, że królowa po prostu zrozumiała, iż reformy jej małżonka prowadzą dynastię do unicestwienia. Ale już wtedy Egipt miał dwóch władców – Achnatona i młodszego (jak przypuszczano do niedawna) syna Amenhotepa III – Semenchkare. Jak pisze francuska uczona Christiane Desroches-Noblecourt w książce Vie et mart d’un pharaon Toutankhamon „Achnaton tak dalece popadł w mistycyzm, że nie posiadając »swojego przeciwstawienia żeńskiego« – Nefertiti, kazał przedstawiać się w stellach obok swego współwładcy, przyrodniego brata (lub brata) w podobny sposób jak z królową. W tych pozach dopatrywano się nawet łączącego ich skandalicznego związku, podobnego do tego, który utrzymywał rzymski cesarz Hadrian z pięknym Antinousem. Naprawdę jednak Achnaton był wierny swoim marzeniom i pragnął ponad wszystko uwieńczyć symbol życia promieniujący z Kuli Słonecznej i wytłumaczyć go dwoma pierwiastkami Pary, co zapewniało jej wieczność”. Cytowanym powyżej opiniom zaprzeczają ostatnie badania DNA – Semenchkare był synem Achnatona. Miał też tę samą grupę krwi co nasz król Tut.

Bardzo trudno powiedzieć cokolwiek o rodzinie faraona. Nieliczne dokumenty nie wyjaśniają niczego. Trudno naszkicować jakąkolwiek historię koregenta (współwładcy) i późniejszego faraona Semenchkare. Nie znamy miejsca jego śmierci. Wiemy tylko, że umarł młodo, mając niewiele więcej niż 20 lat, tym samym otwierając drogę do tronu swemu najmłodszemu bratu – Tutenchamonowi. Stąd też w chwili, kiedy zmarł heretycki władca Achnaton a potem jego następca, młodziutki Tutenchamon stał się ostatnim potomkiem dynastii. Zrobiono wszystko, aby zwiększyć jego szansę do tronu. Stąd też ożeniono go z księżniczką krwi królewskiej, zresztą jego siostrą, po czym doszło do koronacji w Tebach.

Tutenchamon był synem i spadkobiercą władcy, który niszczył postacie dawnych bóstw i kazał zacierać ich imiona na posągach i obeliskach. Co gorzej, władca ten (mowa o Achnatonie) niszczył napisy słowa „bóg” użyte w liczbie mnogiej. Achnaton stał się „Sługą Atona” (co oznacza jego nowe imię). Wszystkie reformy religijne były wyzwaniem dla odwiecznych tradycji i zwyczajów kraju – potężna kasta kapłańska straciła częściowo władzę i starała się wszelkimi siłami walczyć z reformami religijnymi Amenhotepa IV-Achnatona. Ale nie tylko kapłani widzieli w nowym kulcie zagrożenie dla całego państwa – rozumiały to sfery dworskie, a nawet rodzina królewska, z „Wielką Małżonką Królewską”, żoną Amenhotepa III, Teje.

Nikt naprawdę nie dojdzie powodów tragedii na królewskim dworze. Jedno jest pewne – młodziutki Tutenchamon zaraz po koronacji starał się naprawić wszystko to, co zostało zniszczone i obalone za jego poprzedników. Stał się wielkim budowniczym. W okręgu Teb znajduje się wiele posągów Amona, które przypominają rysami jego twarz. Z polecenia władcy próbowano „ożywić ruiny”, wznieść na nowo upadłe świątynie, odbudować sanktuaria, zreorganizować kler. Tutenchamom „wyświęcił kapłanów i proroków, dzieci możnych z ich miast, a każdy z nich był synem człowieka wybitnego, którego imię jest znane; następnie wyposażył świątynie w skarby i napełnił magazyny niewolnikami, mężczyznami i kobietami”. Od czwartego roku swego panowania zarzucił dawne imię, związane z kultem Atona (Tutenchaton), opuścił również heretycką stolicę i przeniósł się do Teb. W mieście Achet Aton, uważanym za serce herezji, pozostała jedynie wdowa po poprzednim faraonie, Nefertiti. Tam prawdopodobnie żyła do śmierci.

Tutenchamon zmarł młodo. Nie wiadomo, czy jego zgon był wynikiem walki o władzę w Egipcie. Mogło tak być, mogło też być zupełnie zwyczajnie – wszyscy ostatni przedstawiciele tej dynastii żyli krótko, a byli chorowici. Co prawda Tutenchamon odniósł poważne rany głowy, ale specjaliści twierdzą, że to nie było powodem jego zgonu. Rana była dobrze zabliźniona. Badania mumii wykazały dodatkowo, że był synem Echnatona, ale w żaden sposób nie potwierdziły domniemanego morderstwa. Przypuszcza się, że młody władca zmarł w wyniku zakażenia rany, którą odniósł w jednej z akcji bojowych. Pisze na ten temat W. Raymond Johnson z University of Chicago (“Tut – Boy King or Warrior”, Archaeology, marzec/kwiecień 2010). Twierdzi on również, że nie był znowu takim cherlakiem, jak to twierdzili uczeni. Przeciwnie, był dzielnym wodzem i odbył kilka zwycięskich kampanii, na co istnieją dowody na malowidłach w jego komorach grobowych, których artystyczny zapis zawsze zgadzał się z rzeczywistą historią, będąc swoistą, wiarygodną dokumentacją faktów. Johnson uważa, że ukazanie młodego monarchy w akcji bojowej jest dowodem na jego rzeczywisty udział w tych zajściach. Przypuszcza też, że wynikiem naszej niewiedzy w tym względzie jest fakt, iż w ówczesnym Egipcie był zwyczaj niepodawania do wiadomości ogólnej powodu śmierci króla. Ostatnio uczeni przypuszczają także, że młody faraon zmarł prozaicznie na nękającą wówczas ludzi malarię.

Tymczasem, zwłaszcza w sezonie ogórkowym, prasa często przedstawia „kryminały sprzed stuleci”. Tak to pojawił się w polskiej prasie artykulik „Jak zginął Tutenchamon”. Autor Andrzej Markert popełnił jednak szereg błędów, za dużo, jak na tak krótki tekst. Tak więc według tego artykułu, „szczegółowe badania mumii przyniosły prawdziwą rewelację. Faraon padł ofiarą zabójstwa! Znaleziono ślady urazu czaszki – jakby od ciosu zadanego tępym narzędziem. Przeprowadzono dalsze badania kryminologiczne. Specjaliści uznali, że młody władca został zamordowany. Przyczyną śmierci był silny cios w tył głowy, co sugerowało skrytobójczy zamach”.

Dalej Andrzej Markert twierdzi, że „po Tutenchamonie panował faraon Horemheb – zaliczany do XVIII dynastii, ale z nią nie spokrewniony. (...) Po śmierci młodego władcy ogłosił się faraonem”.

Wszystkie te rewelacje są nie tylko stare, ale i błędne. Przede wszystkim po śmierci Tutenchamona panował „Boski Ojciec” Ai, małżonek Ti, „piastunki” Nefertiti. Wstąpił na tron jako jego następca i prawdopodobnie poślubił wdowę po nim, Anchesenamon, aby w ten sposób zdobyć prawa do korony. Znawcy przedmiotu nie są jednak pewni tego faktu, uważają też, że sprawowała ona władzę razem z nim. Ai rządził Egiptem cztery lata i wobec nowego kultu (boga Atona) był tolerancyjny. Kontynuował też rozpoczęte przez Tutenchamona prace i dbał o jego kult. Aby jednak przyozdobić swój własny grobowiec, przywłaszczył sobie kilka posągów zmarłego faraona. Natomiast Horemhab (Horemheb), ostatni władca XVIII dynastii, wcześniejszy generał i wysoki urzędnik w administracji wojskowej i cywilnej, uzurpował tron dopiero po śmierci Ai. Poślubił on, co jest pewne, Mutnedżemet – księżniczkę wygasłej dynastii lub może siostrę Nefertiti. Władca ten z całą zaciekłością prześladował kult Słońca, jak również starał się zacierać wszelkie ślady po swoich trzech poprzednikach na tronie. Ponieważ musiał legitymować się jakimś przodkiem, twierdził, że jest nim Amenhotep III.

Sprawa śmierci Tutenchamona od dawna intrygowała naukowców – znawcy problemu, jak C.W. Ceram (Goeter, Graeber und GeIehrte), wspomniana już wyżej Christiane Desroches-Noblecourt czy Thomas Hoving (Tutenkhamun – The Untold Story) nie przychylają się do twierdzenia, że został on zamordowany. Nic nie potwierdza bowiem faktu, iż zmarł gwałtowną śmiercią. O ranie głowy zaś uczeni wiedzieli od dawna, a mimo to nie postawili hipotezy o morderstwie. Po prostu nie sposób to dziś udowodnić.

Powody morderstwa pewnie by się znalazły – Tutenchamon zachował bowiem pewne elementy kultu Atona, poza tym był synem – jak już wspomniano – Amenhotepa IV – wielkiego reformatora, chyba najpiękniejszej postaci starożytnego Egiptu. Czy zapłacił cenę za herezję tego władcy? Trudno na ten temat wypowiadać się po tylu minionych wiekach.

Stare egipskie napisy grobowe głoszą: „Wymówić imię zmarłego to przywrócić mu życie”. Tutenchamon, mało znany faraon (zmarły 1343 lata przed narodzeniem Chrystusa), o którym pamięć starali się zatrzeć jego następcy, został przywrócony do nowego życia w wieku XX przez lorda Carnarvona i Howarda Cartera. Wie o nim cały świat. Pasje tych ludzi doprowadziły do tego, o czym marzył: do zyskania nieśmiertelnej sławy...

Mało kto pamięta dzisiaj imiona poprzedników i następców Tutenchamona, wszyscy zaś wiemy, kim był ten młodziutki władca, który zmarł przed wiekami nad Nilem.

W swej książce o Tutenchamonie Ch. Desroches-Noblecourt pisze: „młody, krótko panujący faraon, stał się po swojej śmierci ofiarą systematycznego dążenia, aby wymazać go z historii. Nieubłagana nienawiść prześladowała go nawet na jego pomnikach, które nie były chronione przez ciemności grobu. »Zemsta« – jeżeli o niej można mówić – wyszła od samego boga Amona lub raczej jego wyznawców, oni to starali się usunąć ze wszystkich rzeźb imiona zmarłego władcy, aby w ten sposób doprowadzić do jego ponownej śmierci i wiecznego unicestwienia”.

Odkrycie Cartera i Carnarvona przywróciło – według wierzeń Starego Egiptu – życie młodemu władcy. Stali się oni bez wątpienia największymi dobroczyńcami faraona, gdyż jakby kapłani kultu pośmiertnego „imię jego przywrócili do życia” i ocalili go od zapomnienia.

Nie można jednak wyjaśnić dramatu owych czasów, jeżeli nie zastanowimy się nad jednym zagadnieniem: jak w ogóle udało się Echnatanowi porzucić starą, okrzepłą religię i wprowadzić bezkarnie nowy kult? Coś w owych latach zdarzyło się dramatycznego, na Egipt spadła ogromna plaga, przed którą nie uchroniły go stare bóstwa. No i pozostaje niewyjaśniona do dzisiaj sprawa grobowca brata króla Tuta, jego poprzednika na tronie, faraona Semenchkare. To właśnie z jego krypty grobowej pochodzi jedna z masek, ta najwspanialsza, uważana dziś za podobiznę samego Tutenchamona. Te właśnie zagadnienia poruszyły w ostatnich dziesięcioleciach historyków. Tajemnica i tragiczna historia grobowca Semenchkare zafascynowała wszystkich. Temat ten wymaga jednak osobnego omówienia, tym bardziej że jest tajemniczy, dramatyczny i pełen grozy.