Strona główna / Kościół żywy / Jan Paweł II: zamach – cuda – świętość

GP #10, 7 maja 2011 r.

Jan Paweł II: zamach – cuda – świętość

JÓZEF SZANIAWSKI

Jan Pawel II zamach

30 lat temu, 13 maja 1981 r., na oczach całego świata z sowieckiej inspiracji wynajęty morderca chciał Jana Pawła II zabić. I wtedy nastąpił cud – Ojciec Święty ocalał i przeżył, chociaż został bardzo ciężko ranny. Ten straszny zamach pokazał wszystkim, że zło nie cofnie się przed żadną zbrodnią, nawet najbardziej straszliwą. Pamiętam, jak wtedy głęboko modliłem się o życie i zdrowie Ojca Świętego. Obiecywałem i przysięgałem sam sobie, że się zmienię, że się poprawię, jeżeli Papież przeżyje. Tak się na szczęście stało. I wtedy nastąpił jeszcze jeden cud Jana Pawła II – to On zmienił moje dotychczasowe grzeszne życie, moje postawy życiowe i wybory, to On wpływał na moje trudne wybory, jakie sam z sobą toczyłem w swym sumieniu i w swym sercu. Myślę, że takich doznających przemiany grzeszników jak ja było wtedy wielu, nie tylko w naszym kraju, i dla nich były to największe cuda polskiego papieża. Droga malutkiego chłopczyka Karola Józefa Wojtyły od dnia urodzin 18 maja 1920 r. – roku cudu nad Wisłą – z polskich Wadowic do wielkości, świętości i beatyfikacji w Rzymie była niezwykła, bo to On sam był kimś niezwykłym. Był kimś Wielkim i dlatego został papieżem, a nie odwrotnie.

Zamach w Rzymie

Geneza i pośrednie przyczyny zamachu na Jana Pawła II sięgają aż XIX wieku, kiedy Polacy w kolejnych powstaniach walczyli z rosyjskim zaborcą o wolność naszą i waszą. Na tych tradycjach wychowywał się młody Karol Wojtyła. Do tych tradycji odwoływał się wielokrotnie jako ksiądz, biskup i jako papież. Na prawie półtora wieku przed historycznym wyborem Polaka na papieża, w poetyckiej wizji, jak prawdziwy wieszcz, Juliusz Słowacki prorokował w wierszu „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza” nadejście Ojca Świętego – słowiańskiego Papieża:

On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze;
Świat mu – to proch! (...)
On już się zbliża – rozdawca nowy
Globowych sił! (...)
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń –
Sakramentalną moc on pokaże
Świat wziąwszy w dłoń.

16 października 1978 r. nastąpił cud: Polak został papieżem! Dzień ten to bez wątpienia jedna z najważniejszych dat w całej historii Polski, ale również w dziejach Europy, świata, a także Kościoła. Od daty tej upłynęła cała epoka, a właściwie kilka epok. Urodziło się i wyrosło nowe pokolenie Polaków, które określane bywa „pokoleniem JP2”.

Istnieją przesłanki, które pozwalają przypuszczać, iż od samego początku, od 16 października 1978 r., Jan Paweł II zdawał sobie sprawę z możliwości zamachu na swoje życie. Musiał sobie zdawać sprawę z faktu, iż przywódcy imperium zła to ludzie nie tylko złej woli, ale woli najgorszej. Jest oczywiste, że gdyby Jan Paweł II nie był Polakiem, to do zamachu na niego by nie doszło. Tak – to był dokładnie zaplanowany mord właśnie na papieża Polaka. Przy czym nie chodziło o zwyczajne wyeliminowanie Ojca Świętego – gdzieś po kryjomu, skrytobójczo. Śmierć polskiego papieża miał zobaczyć cały świat tak, aby odczuć zgrozę i przestraszyć się imperium zła. Takiego zamachu nigdy wcześniej nie było na żadnego papieża w historii. I tylko polski papież przelał krew w imię wartości najwyższych: w imię wiary, w imię wolności, w imię prawdy, a także w imię swojej ojczyzny. Był gotów za te wartości poświęcić swe życie i tylko prawdziwy cud jego życie wtedy uratował. Jakich jeszcze potrzeba dowodów jego świętości?

Geneza zamachu z 13 maja 1981 r. na Jana Pawła II tkwiła już w samym wyborze kardynała Wojtyły przez historyczne konklawe 16 października 1978 r. Pisze o tym biograf Karola Wojtyły – George Weigel w monumentalnym Świadku nadziei: „Wojtyła pomimo młodego wieku był już wtedy jednym z najbardziej szanowanych hierarchów w Kościele. Znano go jako wybitnego intelektualistę. (...) Miał nie tylko liczne umiejętności intelektualne, lecz był również wojownikiem walczącym z powodzeniem z reżimem komunistycznym. (...) takie połączenie było bardzo atrakcyjne – człowiek o głębokim życiu wewnętrznym i przenikliwej inteligencji zarazem o niezwykłej osobowości publicznej. Ale żeby papież? Niemożliwe! 58-letnich polskich biskupów nie wybiera się na papieża”.

Ślady prowadzą do Moskwy

13 maja 1981 r., wynajęty morderca, fanatyczny islamista Ali Agca dokonał zamachu na Jana Pawła II. Papież miał zginąć, tak zaplanowali na Kremlu przywódcy imperium zła. Decyzja o zamordowaniu papieża zapadła w Moskwie po jego pielgrzymce do Polski w czerwcu 1979 r., kiedy Breżniew, Andropow, Gromyko, Susłow, Ustinow i inni przywódcy radzieccy uznali, że Jan Paweł II musi zginąć, jest bowiem „(…) przebiegłym i niebezpiecznym wrogiem politycznym, walczącym antykomunistą, mającym złe zamiary (…). Jest to pokorny, a zarazem perfidny i zacofany lizus amerykańskich militarystów, walczący z socjalizmem w interesie swoich wspólników zza oceanu i ich nowego szefa Reagana w Białym Domu”. Tak wyglądała dyskusja na Kremlu członków Politbiura KC KPZR według stenogramu, który zachował się w Moskwie. Sowiecki minister spraw zagranicznych Gromyko dodawał od siebie: „Wywiera on na masy taki sam wpływ, jak ajatollah Chomeini w Iranie”.

Prawdopodobnie zaplanowanie zabójstwa Papieża akurat 13 maja 1981 r. nie było przypadkowe. Ludobójcze i zbrodnicze sowieckie KGB znakomicie wiedziało, że prymas Stefan Wyszyński umiera. Chodziło o to, aby w tym samym czasie, niemal jednocześnie, Polska i Polacy stracili obu swych najważniejszych przywódców. Nie ma na to dowodów i na pewno nie będzie. Papież cudownie ocalał, mimo że sam zamach się udał. O cudzie był przekonany nawet morderca. Natomiast władcy Rosji Sowieckiej – imperium zła, a później ich następcy działali przeciwko Ojcu Świętemu konsekwentnie aż do Jego odejścia. Moskwa pozostała zamknięta dla Jana Pawła II, mimo że Papież wielokrotnie chciał udać się tam z pielgrzymką, przesłaniem i pojednaniem.

Historyczne konklawe, które dokonało wyboru Karola Wojtyły 16 października 1978 r., spowodowało emocje i szok. Z jednej strony większość Polaków padała sobie w ramiona na ulicach, placach, w kościołach – jak Polska długa i szeroka. Z drugiej strony zaprzedani Rosji sowieckiej komuniści zamartwiali się, co mają robić, do jakiego stopnia mogą udawać, że podzielają entuzjazm narodu. Znakomicie wyrażał to ówczesny kawał polityczny: nazajutrz po konklawe dzwoni z Kremla zirytowany Breżniew i grubymi rosyjskimi przekleństwami zapytuje Gierka, jak mógł dopuścić do tego, że Polak został papieżem. Przerażony Gierek broni się: „Ależ, towarzyszu Breżniew, to jest wasza wina, a nie nasza. W 1944 r., kiedy zajmowaliście Lwów i Wilno, należało jeszcze zająć Wadowice”.

Wtedy myślałem, że był to jedynie kawał. Dzisiaj wiem znacznie więcej. Oto wkrótce po 16 października 1978 r. został wezwany do Moskwy generał Witalij Pawłow – oficjalny szef rezydentury KGB w Warszawie. Osławiony Jurij Andropow – przewodniczący KGB i komunistyczny zbrodniarz w jednej osobie zapytał wprost Pawłowa: „Jak mogliście dopuścić do wyboru na papieża obywatela kraju socjalistycznego?” Rezydent zaś odpowiedział: „Towarzysz przewodniczący powinien zapytać o to bardziej w Rzymie niż w Warszawie.” Ten dialog dwóch generałów KGB przytacza w oparciu o wiarygodne źródła autor monumentalnej biografii Jana Pawła II pt. Świadek nadziei George Weigel. Przypomina też obawy papieża Pawła VI o bezpieczeństwie przyszłego konklawe, bowiem „...założenia Andropowa, iż można było coś zrobić, aby zapobiec wyborowi Wojtyły, mogły mieć podstawy”. Sam generał Pawłow w swych cynicznie szczerych pamiętnikach charakteryzuje papieża z Krakowa jako wojującego antykomunistę. Dodaje zaraz potem, że on sam znał dobrze postać kardynała Wojtyły, bowiem znał wszystkie materiały operacyjne polskiego MSW i SB. Swoją drogą ciekawe, który z „polskich” polityków i generałów dostarczał sowieckiemu rezydentowi „polskie” materiały operacyjne na Karola Wojtyłę? Jaruzelski, Kania, Kiszczak? Na ile te materiały zostały wykorzystane do zbrodni zamachu na życie Jana Pawła II w maju 1981 r.? Sumienie demokracji rosyjskiej, wieloletni więzień KGB, uczony i badacz tajemnic Kremla – Władimir Bukowski nie ma wątpliwości: „To właśnie Andropow zorganizował zamach na Jana Pawła II, bo przecież okazało się, że miał rację!”

Racja zaś polegała na tym, że polski papież był zagrożeniem dla komunistycznego imperium. Papieskie „NIE LĘKAJCIE SIĘ!” każdy interpretował po swojemu. Ale ludzie przestali się bać, każdy na swój sposób. Bowiem strach czyni człowieka więźniem, a nadzieja daje mu wolność. Wiem coś o tym z własnego gorzkiego doświadczenia, kiedy w samotności odsiadywałem 10 lat więzienia na Rakowieckiej i w Barczewie. Przestali się bać Polacy, a w ślad za nimi Czesi, Niemcy, Słowacy, Węgrzy. Aż runęło imperium, a Ojciec Święty cudem przeżył zamach i cudem odmienił oblicze ziemi.

Wielki święty

W jaki sposób o kimś, kto był naprawdę wielkim, napisać maksimum treści przy minimum słów? Jak ukazać samą istotę Jego wielkości oraz absolutną wyjątkowość?

Z perspektywy czasu wydaje się oczywiste, że Jan Paweł II był Wielki nie dlatego, że był papieżem. On był Wielki i dlatego papieżem został. Z perspektywy beatyfikacji tego niezwykłego człowieka, największego Polaka, papieża przełomu tysiącleci oraz najwyższego autorytetu cywilizacji Zachodu, jest oczywiste, że był świętym za życia. Karol Wojtyła jako ksiądz, biskup, kardynał, wreszcie jako papież – całą swą dziejową misję poświęcił obronie wiary, cywilizacji i wolności,przelał krew w obronie tych najwyższych wartości! Beatyfikacja Jana Pawła II odbyła się w Rzymie dokładnie w tym samym miejscu, gdzie 13 maja 1981 r. nastąpił straszny zamach. Nie ulega wątpliwości, że gdyby Jan Paweł II nie był Polakiem, to tego zamachu by nie było, tak jak nie było wcześniej zamachów na innych papieży. Karol Wojtyła był postacią opatrznościową w dziejach świata na przełomie XX i XXI wieku, na przełomie dwóch tysiącleci, na przełomie komunistycznego zniewolenia i wolności Polski, a nawet na przełomie dwóch cywilizacji naukowo-technologicznych. Swą wielkość w każdym wymiarze ofiarował i dał światu przez ponad ćwierć wieku swego pontyfikatu.

„Byliśmy i jesteśmy w Europie. Nie musimy do niej wchodzić, ponieważ ją tworzyliśmy. Tworzyliśmy Europę z większym trudem aniżeli ci, którym się to przypisuje, albo którzy sobie przypisują patent na europejskość, na wyłączność”. Tak mówił właśnie o Polsce i Polakach, także o sobie samym. Był dumny, że jest Polakiem i zawsze to podkreślał, zaznaczając też zawsze, że Kościół jest powszechny i apostolski, a cywilizacja chrześcijańska i cywilizacja europejska to synonim. Karol Wojtyła właśnie jako Polak – polski ksiądz, polski intelektualista, profesor, biskup z Krakowa – znakomicie wiedział, jakim zagrożeniem dla Europy oraz dla cywilizacji chrześcijańskiej jest zbrodniczy komunizm. Wielokrotnie podkreślał, że Polska była przedmurzem Europy i chrześcijaństwa nie tylko w XV-XVII wieku, ale również wieku XX. Zacytujmy:

„My Polacy nie mogliśmy uczestniczyć bezpośrednio w tym procesie odbudowy Europy, który został podjęty na Zachodzie (po zakończeniu II wojny światowej). Zostaliśmy z gruzami własnej Stolicy. Znaleźliśmy się jako alianci zwycięskiej koalicji, w sytuacji pokonanych, którym narzucono na czterdzieści kilka lat dominację ze Wschodu, w ramach bloku sowieckiego. Tak więc dla nas walka nie skończyła się w roku 1945! Trzeba ja było podejmować wciąż na nowo. (...) Trzeba wiec dołączyć dzisiaj prawdę o wszystkich Polakach i Polkach, którzy w rzekomo własnym państwie stali się ofiarami totalitarnego systemu i którzy na własnej ziemi oddali życie za tę sama. sprawę, za która, oddawali życie Polacy w roku 1939, a potem podczas całej okupacji i wreszcie pod Monte Cassino i w Powstaniu Warszawskim. Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami, także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przeniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i przed historią, ażeby nie zamazywać prawdy! (...) Nie można dopuścić do tego, ażeby w Polsce, zwłaszcza w Polsce współczesnej, nie zostało odtworzone martyrologium Narodu polskiego!”

To jedno z najważniejszych świadectw historycznych Jana Pawła II. Zadziwiające, jak nieczęsto jest ono przywoływane. A przecież Ojciec Święty wzywał, aby „nie zamazywać prawdy”. 2 czerwca 1979 r. sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie nie tylko Polacy, ale i cały świat usłyszał wołanie Proroka: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!” Konsekwencje tego papieskiego wołania miały zasięg zarówno polskim jak też globalny. Naprawdę stał się cud. Naprawdę słowo stało się ciałem! W ciągu niespełna 15 lat rozpadło się sowieckie imperium zła, runęły różne mury, upadł zbrodniczy komunizm, Polska oraz połowa Europy odzyskały wolność, a ludzie wiarę i nadzieję. W Pamięci i tożsamości w swym przesłaniu, w swym nieformalnym testamencie, jaki zostawił dla nas Karol Wojtyła, można wyszukać jeden z najważniejszych cytatów całego pontyfikatu Jana Pawła II: „Dane mi było doświadczyć osobiście ideologii zła. To jest coś, czego nie da się zatrzeć w pamięci. (...) Wtedy, w pierwszych latach powojennych, komunizm jawił się bardzo mocny i groźny - o wiele bardziej niż w 1920 r.. Już wtedy zdawało się, że komuniści podbiją Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują świat. W rzeczywistości wówczas do tego nie doszło. »Cud nad Wisłą«, zwycięstwo Marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną, zatrzymało te sowieckie zakusy. Po zwycięstwie w II wojnie światowej nad faszyzmem, komuniści z całym impetem szli znowu na podbój świata, a w każdym razie Europy. Już jako papież, usłyszałem to z ust jednego z wybitnych polityków europejskich. Powiedział: »Jeżeli komunizm sowiecki pójdzie na Zachód, my nie będziemy w stanie się obronić. Nie ma siły, która by nas zmobilizowała do takiej obrony (...)«”.

11.: Nie lękajcie się

W tym cytacie jest wyraźnie niedopowiedziane przez Ojca Świętego pół zdania: „A Polacy taką siłę mieli!” Tę siłę miał przede wszystkim On sam – Karol Wojtyła. Był niegdyś bardzo silny siłą fizyczną. W czasie wojny jako chłopak rozbijał ciężkim młotem skały w kamieniołomach pod Krakowem. Potem już jako młody ksiądz i biskup wiosłował na spływach kajakowych, chodził z plecakiem po górach, jeździł na nartach. Jak wiele tych sił fizycznych, jak wiele lat życia odebrał Mu zbrodniczy zamach 13 maja 1981 r.?! Ale jego największą siłą była siła duchowa. Czerpał tę siłę charakteru ze swej wiedzy, rozumu, wiary, wielkiego patriotyzmu. To wszystko kumulowało się w Janie Pawle II, w wartości, które zawiera jakże ważne przesłanie Fides, Ratio et Patria. Siłę dawała Mu jego odwaga. Odwoływał się często do cnoty męstwa. Jako ksiądz, jako biskup, jako kardynał i jako polski papież wzywał tyle razy miliony ludzi: „Nie lękajcie się!” To Jego „Nie lękajcie się!” bywało czasami dla ludzi wsparciem, czasami pocieszeniem, a czasami wręcz przykazaniem – 11. przykazaniem! Ojciec Święty znał znakomicie pojęcia męstwa i odwagi. Wielokrotnie odwoływał się do nich. Mówił o tym również w czasie audiencji generalnej tuż po tym, gdy został papieżem:

„Wiele, bardzo wiele jest przejawów męstwa, często heroicznego, o którym nie pisze się w gazetach lub o których mało się wie. Zna je tylko ludzkie sumienie… i wie o nich Bóg. Pragnę złożyć hołd tym wszystkim nieznanym ludziom mężnym. Tym wszystkim, którzy mają odwagę powiedzieć »nie« albo »tak«, gdy to kosztuje! Ludziom, którzy dają szczególne świadectwo ludzkiej godności i głębokiego człowieczeństwa. Właśnie przez fakt, że są nieznani, zasługują na hołd i szczególne uznanie. Według nauki św. Tomasza cnotę męstwa spotyka się w człowieku: »…który jest gotów stawić czoła niebezpieczeństwu, który jest gotów znosić przeciwności dla słusznej sprawy, dla prawdy, dla sprawiedliwości.« Cnota męstwa wymaga zawsze pewnego przezwyciężenia ludzkiej słabości, a nade wszystko lęku. Człowiek bowiem z natury odruchowo lęka się niebezpieczeństwa, przykrości, cierpień.”

Przed wiekami, w okresie swej świetności i potęgi, Rzeczpospolita nazywana była przedmurzem chrześcijaństwa albo przedmurzem Europy. A w XX wieku, w najgorszym i najtragiczniejszym dla nas okresie, czy Polska nie przyjmowała na siebie ciosów i uderzeń, chroniąc w ten sposób Europę? Czy nie wiązaliśmy sił dwóch zbrodniczych ludobójczych totalitaryzmów, a dla nas dwóch okupantów, po to, by inni mogli nabierać sił? Wreszcie czy polski papież nie był najważniejszą opoką przedmurza XX wieku i czy jego „Nie lękajcie się!” nie było właśnie 11. przykazaniem, zwłaszcza dla tych, którzy walczyli z przemocą w słusznej sprawie? A czy On sam się nie lękał, czy sam sobie tego nie wyszeptał? Czyż to nie On do siebie samego mówił: „Strach zastukał do drzwi naszego serca, ale otworzyła je odwaga”. Jan Paweł II miał w sobie siłę – siłę wiary, siłę odwagi, siłę determinacji do obrony wartości najwyższych nie tylko dla Polaków: Bóg – Honor – Ojczyzna. Tę siłę i odwagę Ojciec Święty przekazał nam wszystkim dla walki ze złem. Nie wszyscy z nas mogli i nie wszyscy chcieli walkę ze złem prowadzić. Ale byli tacy, którzy tę walkę podjęli.