Strona główna / Kościół żywy / Czy w Stolicy Apostolskiej nastąpią radykalne zmiany?

GP #15, 13 lipca 2013 r.

Czy w Stolicy Apostolskiej
nastąpią radykalne zmiany?

JERZY GRUCA

Papież Franciszek
Papież Franciszek

Minęło już sto dni od wyboru papieża Franciszka na Stolicę Apostolską. Jaki styl ujawnił on, pełniąc najwyższy urząd w państwie kościelnym w Rzymie? Dziennikarze dokonują rozmaitych analiz, bowiem te pierwsze sto dni często jest decydujące dla prognoz na dalszą działalność pontyfikatu.

Wkroczenie na scenę charyzmatycznego papieża Bergolio z Ameryki Południowej zmieniło sytuację. Jest oczywiste, że każdy z następców św. Piotra ma swoją osobowość i własny charakter, a w związku z tym często inny model sprawowania najwyższego urzędu w Kościele katolickim. Obserwując pierwsze trzy miesiące pontyfikatu Franciszka, widać ewidentnie, że rodzi się inny styl bycia papieżem.

Dziennikarze niechętni Kościołowi katolickiemu jak zwykle ulegają emocjom, wyszukując rzekome skandale i sensacje. Tak było i z ustąpieniem papieża Ratzingera. Natychmiast po ogłoszeniu abdykacji Benedykta XVI zaczęto snuć podejrzenia i niekorzystnie oceniać jego odważną decyzję. Rozpisywano się i mówiono w mediach: Kościołowi grozi schizma. Ustępujący papież przestał panować nad sytuacją w państwie kościelnym. Wyrażano wręcz hiobowe wieści, że w kierownictwie Watykanu występują wrogie podziały i różne nieprawidłowości w działalności Banku Watykańskiego. Tymczasem ustępujący papież nie zdezerterował – jak niektórzy próbowali to przedstawić – lecz realnie uświadomił sobie własne siły i stan zdrowia. Rozważył swoje możliwości działania. Uznał, że jest to ciężar ponad jego siły, niedomagającego już człowieka. Jednocześnie znalazł wyjście z tej trudnej sytuacji. W Kościele istnieje możliwość abdykacji. Były takie precedensy. Benedykt XVI postanowił więc utorować drogę dla kogoś innego, pełnego sil i charyzmy. Ratzinger nie oczekiwał w swej pokorze na jakieś wyjątkowe gesty Kościoła, a jedynie na możliwość emerytalnego, dyskretnego pobytu w Watykanie. Nie będzie zabierał głosu w kwestiach kierowania Kościołem. Został emerytem, tak jak biskupi-seniorzy w każdej diecezji po wejściu w wiek emerytalny.

Dziś już wiadomo, że w Watykanie wszystko przebiegło sprawnie. Kardynałowie z całego świata jako uprawnieni elektorzy szybko dokonali wyboru następcy Benedykta XVI. Papież Bergolio przyjął imię Franciszek. Pochodzi on z Ameryki Południowej, a wyróżnia go to, że w swojej wieloletniej pracy duszpasterskiej codziennie stykał się z ludzką nędzą i podejmował wysiłek, by zrozumieć przyczyny i ustosunkować się do niezwykle bolesnego w świecie współczesnym zjawiska wykluczania całych rzesz ludzi z możliwości życia na godziwym poziomie materialnym. Dopiero minimum egzystencji człowieka, kiedy przestaje być zgłodniałym zwierzęciem uganiającym się za pożywieniem i nie mieszkającym na ulicy czy w slumsach, pozwala Kościołowi wkraczać z misją ewangelizacyjną.

Większość inteligentnych ludzi wie, że na linii północ-południe funkcjonuje dramatyczny podział świata; chodzi o nazbyt rażące kontrasty w poziomie życia. Współczesny globalna polityka i światowa organizacja, jaką jest ONZ, nie potrafią jednak poradzić sobie z tym dramatem. Papież Franciszek pragnie solidaryzować się z ubogimi.

Watykańskie konklawe nie bez powodu wybrało kardynała z Ameryki Południowej na najwyższego zwierzchnika Kościoła. Analizując zachowania papieża Franciszka widać, że jako wybitny intelektualista i wrażliwy społecznie człowiek, a także gorliwy duszpasterz przeżywa te hańbiące ludzkość problemy, jakimi są wojny, głód, niesprawiedliwości społeczne, jaskrawa nędza, slumsy wielu suburbiów, a także wypadki zagarniania władzy przez hunty wojskowe oraz jawne braki funkcjonowania faktycznej demokracji. Już Jan Paweł II walczył o to, by narody mogły wybierać dla siebie modele sprawowania władzy i likwidowały występujące patologie społeczne. Rządy powinno się powierzać jedynie wrażliwym politykom, którzy potrafią ponad wszelkimi podziałami prowadzić rzeczowy dialog, a nie walczyć o utrzymanie władzy i zajmować się sobą. Społeczeństwa obywatelskie powinny koncentrować się na wytrwałym poszukiwaniu sensownych rozwiązań – dramatycznych problemów, jak np. rosnące w wielu krajach bezrobocie ludzi młodych i wykształconych oraz narastająca konieczność emigracji milionów ludzi za chlebem.

Państwo watykańskie zabiega o humanizację współczesnego świata

Papieże z rzymskiego Wzgórza Watykańskiego podejmują dramaty współczesnej ludzkości i starają się ukierunkowywać rozwiązywanie bolesnych problemów, takich jak współżycie różnych religii, plemion i nacji – bez wojen i w sprawiedliwości społecznej. Nowy papież jezuita Bergolio żył i pracował przez wiele lat na subkontynencie południowoamerykańskim. Jest on solidnie wykształconym, gorliwym zakonnikiem, żyjącym w ubóstwie, mimo że został kardynałem i prymasem Argentyny.

To tu w Ameryce Południowej próbowali teologowie wylansować tzw. teologię wyzwolenia. Włączała ona często marksistowską, ateistyczną ideologię – walki klas, jako jedyne panaceum – na strukturalne zło społeczne. Watykan przeciwstawiał się tej komunistycznej wizji – proletariatu jako siły sprawczej w doskonaleniu świata, akcentując jednocześnie, że wprowadzanie zasad demokracji, kiedy to politycy rządzący w danym kraju będą pilnowani, aby zawsze przy podejmowaniu decyzji kierowali się dobrem wspólnym całego narodu. Dylematem dla niektórych krajów jest, czy ekonomiczna idea wolnego rynku rozwiązuje problemy występującego ubóstwa, czy może trzeba szukać w XXI w. rozwiązań jeszcze innych poprzez wprowadzanie społecznej gospodarki rynkowej z ingerencjami rządów, czy też poprzez jakieś nowe modele socjaldemokracji. bo stare zostały już skompromitowane.

Co czynić, by przezwyciężać ubóstwo?

Jestem pod wrażeniem lektury książki młodego Polaka Piotra Zapałowicza z Wrocławia, stypendysty z Fundacji Polsko-Amerykańskiej – na rzecz realizacji chrześcijańskiej nauki społecznej i rozwoju rzetelnej demokracji. Autor porównuje życie gospodarcze w Chile i Wenezueli i ujawnia wyraziście błędy i sukcesy społeczeństw tych krajów Ameryki Południowej, skąd pochodzi papież Franciszek. Każde funkcjonujące życie gospodarcze w danym kraju powinno służyć zawsze wszystkim obywatelom. Zyski osiągane przez globalne korporacje i banki nie mogą być wywożone za granicę. Papież Wojtyła wielokrotnie podkreślał w swoim nauczaniu, że każdy naród musi stawać się podmiotem władzy i suwerenem państwa zamieszkiwanego kraju. Naród poprzez wybory jedynie wynajmuje polityków do sprawowania władzy, a wybrani politycy muszą się liczyć z oczekiwaniami narodu i rozwiązywać jego kluczowe i trudne problemy. Tymczasem występująca zachłanność, chciwość i zysk właścicieli przedsiębiorstw i globalnych korporacji przekreśla często ideę realizacji sprawiedliwości społecznej, o którą powinni troszczyć się wszyscy. Polityka powinna być służbą narodowi, a ludzie oddający się sprawom społecznym powinni mieć w polu widzenia nie własne kariery i lukratywne posady, ale dobro wspólne całego narodu. Stąd konieczność przejrzystości w całym życiu społecznym. Trzeba tworzyć takie mechanizmy społeczne, aby politycy nie mogli ulegać przestępstwom korupcji i egoistycznym żądaniom wpływowych korporacji.

Pieniądz nie może rządzić światem!

Nowy papież Franciszek zwrócił się już do przywódców najbogatszych państw świata, by zawsze uwzględniano w życiu gospodarczym, że nie pieniądz i zysk mają rządzić światem, ale pieniądz ma służyć światu. Papież Bergolio zapowiedział też, że pojawią się wkrótce dwie encykliki. Jedna napisana wspólnie z papieżem Ratzingerem, a druga samodzielnie. Snuje się przypuszczenia, że biorąc pod uwagę wrażliwość papieża na ubóstwo wielkich rzesz ludzkich na świecie jego encyklika może być encykliką społeczną. Jak widać z obserwacji pierwszych 100 dni jego urzędowania, papież Franciszek już na początku swego pontyfikatu mocno zaakcentował, że Kościół ma określoną misję służenia ludziom – wyzwalania ich od zła. I dlatego zawsze będzie przeciwstawiał się zjawiskom nędzy moralnej – prowadząc ludzi dobrej woli do Boga i zbawienia, ale również i z nędzy materialnej. Kościół przeciwstawia się i nie przyzwala na wykluczanie szerokich rzesz ludzkich z godziwego życia na ziemi, bo z woli założyciela Kościoła – Chrystusa musi realizować niezbywalną opcję obrony ludzi biednych, żyjących w dramatycznym ubóstwie.

Kościół katolicki wypracował naukę społeczną i ma realny ideał społecznego ładu moralnego. Ale to sprawujący władzę politycy powinni wypracowywać takie zależności społeczne i rozwój, aby wszyscy mieli szansę żyć na godziwym poziomie, mieli pracę i żeby we wspólnotach państwowych panowała wzajemna życzliwość i ład moralny, a nie totalne skłócenie oraz walka partii o władzę za każdą cenę.

W trosce o każdego człowieka...

Na przykład biskupi polscy w ub. roku, kierując się nauką społeczną Kościoła katolickiego, zawartą w encyklikach papieży, w specjalnym dokumencie, zatytułowanym W trosce o człowieka i dobro wspólne stwierdzali, że nie do przyjęcia jest groźne niebezpieczeństwo upowszechniania się w Polsce ideologii wolnorynkowego drapieżnego kapitalizmu. Centralną pozycję w życiu gospodarczym powinien zajmować człowiek, tymczasem zajmuje dziś w Polsce pieniądz. Tak jest w państwowej służbie zdrowia. Szpitale też muszą przynosić zyski. Dlaczego nie mogą stać się organizacjami niedochodowymi?

Dlaczego klęską nękającą społeczeństwa stały się masowe wypowiedzenia pracy? Dlaczego tak często zmienia się w Polsce kodeks pracy? Dlaczego narasta bezrobocie wśród młodych Polaków z wyższym wykształceniem? Dlaczego muszą oni szukać pracy za granicą? Polscy politycy nie potrafili przezwyciężyć też innego negatywnego zjawiska – przymusowej emigracji za chlebem, mimo ponad 20-letniej wolności rządzenia. Nie udała nam się klasa polityczna, choć funkcjonuje teatralizacja różnych form demokracji. W Europie większość narodów przezwyciężyła już patologię emigracji za chlebem i np. Włosi, Irlandczycy, Norwegowie czy nawet ostatnio Turcy nie emigrują tak masowo, bo mają większe zatrudnienie we własnym kraju. Polacy zdobyli wolność dzięki poderwaniu ich do narodowego oporu i solidarności przez papieża Wojtyłę w 1979 r. podczas jego I pielgrzymki do ojczyzny, ale również i w następnych pielgrzymkach pomagał Jan Paweł II rodakom zwalczać apatię, depresję i zwątpienie, że wszystko już stracone i Solidarność rozbita – podczas stanu wojennego. Jednak dzięki heroicznemu dialogowi, jaki Watykan i biskupi w Polsce prowadzili z rządzącymi komunistami, namawiając ich, że naród musi stawać się przedmiotem troski i uzyskać wolność. I tak dzięki papieżowi i polskiemu Kościołowi udało się Polakom bez rozlewu krwi obalić wyniszczający naród stalinowski system komunistycznych rządów. To papież Wojtyła uroczyście z Watykanu musiał przypominać całemu chrześcijaństwu, że upadek systemu komunistycznego rozpoczął się wielką akcją protestu podjętą w Polsce w imię solidarności. Również Gorbaczow potwierdzał ogromną rolę papieża z Polski. Bez niego zmiany by nie następowały tak szybko. Papież Polak inspirował Gorbaczowa na Kremlu, by ogłosił wolność religijną w ZSRR. Ubolewać należy, że dziś zapomina się o znaczącym wkładzie Watykanu i Polski, a koniec komunizmu bardzo często łączy się z upadkiem muru berlińskiego, co historycznie miało miejsce znacznie później i było skutkiem zmian w Polsce. Zapomniano, że na terenie Polski udzielano azylu politycznego Niemcom z NRD, a państwa zarządzane z Kremla planowały zdusić wolnościowe aspiracje narodu polskiego.

Nie poprawiajmy Papieża...

Dużym zaskoczeniem dla dziennikarzy watykanistów był fakt, iż na papieża wybrano po raz pierwszy jezuitę. Już od pierwszych chwil po wyborze kardynała Jorge Mario Bergolio można zauważyć, że wiele zachowań w codziennym funkcjonowaniu Ojca Świętego stało się odmienne niż poprzedników, co dziwi niektórych dziennikarzy i księży zatrudnionych w państwie kościelnym. Podoba się to jednak wiernym. Znany w Polsce teolog, wybitny rekolekcjonista, jezuita Józef Augustyn ogłosił interesujący artykuł na temat zachowań i wypowiedzi nowego papieża. Jego przesłanie jest właściwie adresowane do dziennikarzy i licznych w Kościele konserwatystów. Oczekiwaliby oni jak najmniej zmian, ale utrzymanie we wspólnocie dotychczasowego stylu działalności Kościoła. Apel polskiego teologa jest więc pełen wymowy: „Nie poprawiajmy papieża”.

Niech funkcjonuje jego prostota, pokora i wielka życzliwość wobec każdego człowieka. Kościół przecież ma stałą opcję Ecclesia semper reformanda, czyli stałego reformowania siebie. W każdym okresie ludzie Kościoła muszą podejmować wysiłki doskonalenia metod oddziaływana wobec ludzi i poprawiania struktur i praw Kościoła, a czego ewidentnym dowodem były konkretne uchwały i decyzje ostatniego Soboru Watykańskiego II (1963-65).

Odmienny nieco styl sprawowania swego urzędu przez papieża Franciszka rodzi oczywiście pewne kłopoty dla ochrony zwierzchnika państwa watykańskiego. Skonfundowani są również watykańscy prałaci, przyzwyczajeni do pewnych modeli organizowania masowych spotkań z papieżem. Kłopoty rosną, gdyż coraz więcej pielgrzymów przybywa do Rzymu na środowe audiencje i niedzielne spotkania, a biskup Rzymu wyraźnie podkreśla swoją chęć bycia z ludźmi i nieustannie postuluje, aby cały Kościół stawał się bardziej troskliwy wobec ubogich.

Warto w tym kontekście wspomnieć, że nowo wybrany papież Franciszek wyraźnie odradzał swoim rodakom podróż do Rzymu na inaugurację jego pontyfikatu. W trosce o ubogich sugerował, aby pieniądze przeznaczone na podróż ofiarowali biednym w slumsach. My dziennikarze odnotowaliśmy, że przyleciała z Argentyny na inaugurację pani prezydent tego kraju, chociaż kardynał Bergolio ostro krytykował ją w przeszłości za wprowadzane ustawy sprzeczne z chrześcijańskimi zasadami moralnymi, mimo że Argentyna to kraj zamieszkiwany w większości przez katolików. Papież Bergolio, człowiek życzliwego dialogu, nie zignorował jednak rzymskiej wizyty prezydenta z jego kraju i doszło do przyjacielskiej rozmowy i dialogu. Pani prezydent stwierdziła, że ucieszyła sie bardzo z tej audiencji, a także, że po raz pierwszy w jej życiu ucałował ją po chrześcijańsku papież całego Kościoła.

Prostota i niechęć do nadmiernego splendoru

Papież z Argentyny nie zgodził się na założenie gronostajowego mucetu i czerwonych butów tuż przed pojawieniem się w loggi Bazyliki św. Piotra tuż po wyborze. Chodzi nadal w swoich zwykłych butach kupionych w Argentynie. Papież Bergolio znacznie rzadziej korzysta z papieskiego samochodu zarejestrowanego jako SCV nr 1. Woli podróżować po Rzymie na różne uroczystości kościelne razem z kardynałami zwykłym mikrobusem. Jak dotąd, nie przeniósł się do apartamentów w Pałacu Papieskim i mieszka w skromnym hotelu zbudowanym na terenie państwa kościelnego dla przybywających do Watykanu duchownych – tzw. Domu św. Marty. Mówił, że gorąco pragnie być z ludźmi i chętnie jada posiłki w miejscowej stołówce. W hotelowej kaplicy sprawuje codziennie Eucharystię, na którą zaprasza różnych ludzi z Watykanu i pracowników świeckich. Wygłasza do nich codziennie krótką homilię ex promptu, nie mając żadnego pisanego tekstu przed sobą. Nie są te homilie publikowane w czasopiśmie watykańskim L’Osservatore Romano, chociaż Radio Watykańskie je nagrywa, a czasem sygnalizuje światu jakiś niewielki fragment wypowiedzi. Ostatnio w radiu wyemitowano wiadomość, że został mianowany nowy szef Banku Watykańskiego. Papież powołał też komisję kardynałów ze wszystkich kontynentów, której istotnym zadaniem ma być przeanalizowanie sytuacji w państwie watykańskim i w Kościele powszechnym. W Rzymie mówi się, iż papież Franciszek rządzi silną ręką jak jezuita, ubiera się skromnie jak zakonnik i będzie zabiegać o jedność z Kościołem prawosławnym. Zadziwi nas zapewne wielokrotnie.