Strona główna / Biesiada kulturalna / „Z pochodzenia Polak, z duszy Ukrainiec, a z fantazji Pers”

GP #10, 8 maja 2010 r.

„Z pochodzenia Polak, z duszy Ukrainiec, a z fantazji Pers”

MONIKA PAWLAK

Dom z chimerami
Kijów, dom z chimerami

Przez lata architektura Europy Wschodniej tonęła w socjalistycznej szarości i sztampie. Ekstrawagancja nie miała tam miejsca. Tym bardziej więc „dom z chimerami”, zaprojektowany i wzniesiony przez Władysława Horodeckiego w Kijowie w 1903 r., który przetrwał czasy radzieckie, jest tak wspaniały i niezwykły. Zdobią go cementowe dekoracje o motywach myśliwskich i mitologicznych: głowy nosorożców, słoni, antylop, jaszczurek, jak również bajkowe istoty podwodnego świata oraz liczne atrybuty polowań. W jednym z kątów zwisa z dachu wąż jak łuszcząca się rynna. Syreny dosiadają ryb na kalenicach, a nosorożce, żyrafy, lwy, krokodyle i antylopy patrzą z dachu domu na ruchliwą ulicę. Trudno o większy zdobniczy przepych.

Sam budynek przylega do stromego wzgórza w centrum miasta. Stworzył go człowiek, który nienawidził nudnego, bezpiecznego życia. I jakby na dowód idei, jaka przyświecała temu twórcy, dom z chimerami był jaśniejącą gwiazdą na szarym tle siedemdziesięciu lat radzieckiej architektury.

Leszek Dezydery Władysław Horodecki przyszedł na świat w polskiej rodzinie szlacheckiej, w Szołudkach na Podolu, 23 maja 1863 roku. Tego samego, w którym wybuchło powstanie styczniowe. Za udział w tym zrywie wujowie jego – Szczęsny i Artur – zostali zesłani na Syberię, a ich części rodzinnego majątku Zabokrycz przejął skarb państwa carskiego. Reszta, należąca do ojca Leszka D. Władysława, a mianowicie pałac, młyn, cegielnia i wioska Zabokrycz, w 1866 r. została sprzedana na spłatę długów. Chłopiec dorastał w majątku matki w Szołudkach, na brzegu Bugu Południowego.

Wykształcenie średnie Horodecki otrzymał w szkole realnej przy kościele luterańskim św. Pawła w Odessie. W mieście tym posiadali swe pałace liczni polscy magnaci – Potoccy, Lubomirscy, Czartoryscy, Sobańscy, Mańkowscy – i to dzięki nim właśnie miał on okazję podziwiać neoklasycystyczne budowle, a przy okazji rozwijać swoje zainteresowanie architekturą. Szóstą i siódmą klasę ukończył Horodecki uzyskawszy na świadectwie najwyższą ocenę z rysunku i geometrii wykreślnej, a dyplom w konkursie rysunkowym, przyznany przez radę Imperatorskiej Akademii Sztuk, otworzył mu bramy akademii w Petersburgu. Dyplom tej uczelni, podpisany przez samego wielkiego księcia Włodzimierza i rektora D.I. Grimma, otrzymał w roku 1890.

Po studiach osiadł w Kijowie, gdzie rozpoczął pracę od zaprojektowania grobowca dla barona Rudolfa Szteingeila – budowniczego linii kolejowych na południu kraju. W roku 1894 w Kijowie zbudowano miejską kanalizację, co młody Horodecki wykorzystał. Używając już tylko imienia Władysław założył prywatny kantor budowy kanalizacji domowej i to zaczęło przynosić mu stałe dochody.

Pierwszym poważnym projektem Władysława Horodeckiego były hale produkcyjne Południoworosyjskiego Zakładu Budowy Maszyn, jakie wzniosła w Kijowie prywatna spółka akcyjna (stoją tam zresztą do dziś). Brał on też wówczas udział w budowie kompleksu mieszkalnego na terenie byłego parku należącego do profesora medycyny F.F. Meringa. W międzyczasie Kijów ogarnęła gorączka budowlana. Ziemianie kupowali w centrum miasta działki ze starymi domami, które burzyli, by na ich miejscu wznosić wysokie secesyjne kamienice czynszowe. Na przestrzeni trzech lat – od 1898 do 1901 r. – w mieście powstało prawie tysiąc takich nowych budynków. W 1898 r. L. Benderski zbudował według projektu Horodeckiego najwyższy w Kijowie sześciokondygnacyjny dom mieszkalny przy Wielkiej Wasylkowskiej 25, z trójdzielną fasadą i z półkolumnami rozdzielającymi półokrągłe u góry okna.

Poważny wpływ na dalszą karierę Horodeckiego miała kijowska Wystawa Rolnicza i Przemysłowa w 1897 r., do której zaprojektował dwa zupełnie różne w stylu pawilony: jeden zbudowany z drewna dla hrabiego Józefa Potockiego, i drugi dla hrabiego Konstantego Potockiego. Obydwa stały się ozdobą wystawy. Pokazawszy swój kunszt i swoją wszechstronność, architekt mógł liczyć na coraz większe zamówienia.

Władysław Horodecki nadzorował również budowę rzymskokatolickiego kościoła pw. św. Mikołaja. Zbudowany on został w latach 1899-1909 według konkursowego projektu (skorygowanego przez Horodeckiego) studenta architektury Stanisława Wałowskiego. Przy jego budowie wykorzystano innowacyjne techniki i materiały budowlane, m.in. żelbeton. Dwuwieżową fasadę ozdobiono wielką rozetą i trójkątnym frontonem. Szczyty zwieńczono kwiatonem i udekorowano żabkami, ściany podzielono laskowaniem. Okna zakończone zostały ostrymi łukami i wypełnione ozdobnym maswerkiem, a nad trzema zachodnimi portalami dodano wimpergi. We wnętrzu świątyni oprócz głównego ołtarza znajdują się dwa boczne – w transepcie. Rzeźby na fasadzie i wewnątrz wykonane zostały w warsztacie włoskiego artysty Elio Salia. W nawach bocznych umieszczono rzeźbione herby fundatorów kościoła oraz oryginalne zdobienia z polskimi inskrypcjami.

Kolejnym poważnym dziełem Horodeckiego stało się wykonanie dokumentacji na budowę gmachu Muzeum Starożytności i Sztuki według szkiców architekta P.S. Bojcowa z Moskwy, który choć wygrał konkurs na projekt, zrezygnował z dalszych nad nim prac. Budynek muzeum, w stylu neoklasycystycznym, z sześciokolumnowym doryckim portykiem na fasadzie, z trójkątnym fryzem figuralnym przedstawiającym zwycięstwo sztuki, oraz dwoma ogromnymi lwami przy szerokich granitowych schodach, stanął przy ulicy Aleksandrowskiej frontem do placu Carskiego.

Niedługo po wzniesieniu muzeum, w roku 1900 Władysław Horodecki rozpoczął budowę kienesy karaimskiej. Nadał jej styl mauretański, nawiązując do budowli azjatyckich. Świątynia ta wyróżnia się lekkością i elegancją, zachwyca bogactwem orientalnej dekoracji, zwłaszcza kamieniarką z reliefowymi arabeskami autorstwa Elio Salia. Pierwotnie była zwieńczona kopułą, którą zniszczono w latach dwudziestych podczas restauracji świątyni. Kienesę w 1902 r. poświęcił gaham – zwierzchnik karaimów, który przybył z Eupatorii na Krymie. Później mieściła Teatr Lalek i kino, a obecnie jest siedzibą Republikańskiego Domu Aktora.

Po budowie kościoła św. Mikołaja i muzeum przylgnęła do Horodeckiego opinia architekta, który najlepiej umie uzupełniać i przerabiać cudze pomysły. By zadać kłam tej opinii, kupił mało przydatną działkę na skarpie przy ul. Bankowej 10 i w ciągu jednego 1901 roku zbudował tam na palach z betonu pięciopiętrową kamienicę czynszową wkomponowaną w stok góry. Wykańczanie jej pomieszczeń trwało następne dwa lata.

Kamienica ta, zwana domem z chimerami, przyniosła Horodeckiemu sławę jednego z największych architektów XIX-XX w. Wzniesiona w stylu wczesnego modernizmu, składa się z siedmiu niezależnych mieszkań. Ich wynajem miał zapewnić architektowi komfort finansowy.
Wykorzystując motywy zaczerpnięte z różnych stylistyk, Horodecki nadał im nowy charakter. Dom z chimerami jest asymetryczny: fasada główna jest cztero-, a tylna – sześciokondygnacyjna. Spowodowane jest to jego usytuowaniem na urwistym stoku, ale także duchem epoki. W okresie modernizmu, który przeciwstawiał się realizmowi, charakterystyczne było nadawanie budowlom stylu „poetyckiego” – zachwycały one malowniczością, oryginalną formą i konstrukcją.

Horodecki był wielkim enstuzjastą egzotycznych wypraw myśliwskich do Afryki i Azji centralnej. To właśnie one stały się inspiracją dla oryginalnej cementowej dekoracji o motywach myśliwskich oraz mitologicznych na fasadach i we wnętrzu budynku. Wejście do mieszkania Horodeckiego skąpane było w obrazach i reliefach, które sugerowały, że jest się pod wodą, pełne były ryb, skorupiaków i muszli wkomponowanych w łuki i ściany ozdobione dodatkowo scenami z zatopionych statków. Całość zdobiły rzeźbienia w kształcie żab, słoni, jaszczurek, nosorożców, ryb – olbrzymie bogactwo fauny wodnej i lądowej. Rzeźby te, według rysunków Horodeckiego, wykonał Elio Salia.

Władysław Horodecki był znakomitym malarzem i często sam rozrysowywał swoje irracjonalne wizje. Efektem tego są wielkie malowidła ścienne, które wykonał osobiście. Wnętrze budynku również jest wypełnione myśliwskimi motywami, szczególnie wokół głównej klatki schodowej oraz westybuli, czego przykładem może być ścienny fryz z egzotycznymi roślinami i owocami oraz plafon. Wszystkie kondygnacje, a zwłaszcza pierwsze piętro od ulicy Bankowej, gdzie mieściło się 8­-pokojowe mieszkanie właściciela, ozdobione zostały wewnątrz detalami o motywach myśliwskich lub wodnych, jak: jelenie rogi, sarny, zające, a także ryby i małże. Klatki schodowe pełne były elementów roślinnych.

Prof. Włodzimierz Leontowicz był świadkiem, jak architekt Aleksander Kobielew powiedział kiedyś Horodeckiemu, snującemu opowieści o budowie domu: „Chyba jest pan pomylony. Tylko pomylonemu mógł przyjść do głowy taki pomysł”. Architekci założyli się. Po dwóch latach w wyznaczonym dniu Horodecki podejmował ich w swoim nowym domu prosiakiem z rożna. Wznosząc toast, powiedział wówczas: „Może to i dziwny dom, ale nie będzie w Kijowie człowieka, który przechodząc obok nie zatrzymałby się, aby go obejrzeć”.

Niedługo Horodecki cieszył się swoim nowym domem. Koszty podróży do Afryki na przełomie 1911-1912 r. były tak wielkie, że musiał zastawić go w Kijowskim Towarzystwie Wzajemnego Kredytu. Niebawem – w 1913 r. – utracił dom z chimerami na rzecz inż. Daniela Bałachowskiego, a sam z rodziną zamieszkał w wynajętym mieszkaniu przy ul. Katerynińskiej 11.

Później, w 1918 r., w kamienicy Horodeckiego mieszkał prezes Rady Ministrów Wsiewołod Hołubowicz – działacz Ukraińskiej Centralnej Rady. Z nastaniem radzieckiej władzy w budynku tym mieściły się biura Kijowskiego Okręgu Wojennego. Po 1943 r., gdy naprzeciw wyrósł gmach Centralnego Komitetu KP(b)U, w budynku umieszczono poliklinikę CK. Opuściła ona dom z chimerami dopiero w 2002 r. Dzięki wsparciu ze strony miasta Kijowa oraz rządu ukraińskiego w domu z chimerami zostały wówczas wykonane gruntowne prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne. Od maja 2005 r. pełni on funkcję jednej z oficjalnych siedzib prezydenta Ukrainy.

W pierwszych latach XX w., w wyniku kryzysu ekonomicznego zmalało zapotrzebowanie w Kijowie na prace architektów. Z konieczności Horodecki powrócił do realizacji drobnych zamówień. Były to przede wszystkim mauzolea i grobowce dla bogatych rodzin.
Horodecki realizował także zamówienia ziemian, którzy przystosowując się do wymagań kapitalizmu, budowali fabryki. Zaprojektował m.in. cukrownię w Szpykowie, niedaleko Zabokrycza, dla rodziny Bałaszowów. Dla nich zaprojektował też inne budowle w różnych rodzinnych majątkach: wiejskie szpitale, winiarnie i stajnie.

W 1903 r. zaprojektował modernistyczny budynek gimnazjum żeńskiego w Czerkasach. Rok później, w Tułymie koło Żytomierza wzniósł neogotycki pałacyk z kwadratową wieżą dla kijowskiego sędziego Aleksandra Dobrowolskiego. Ślady architektonicznej twórczości Horodeckiego znajdują się nawet na Krymie. W Symferopolu zbudował on własne zakłady dwutlenku węgla i sztucznego lodu, a w Eupatorii postawił dla siebie willę.

Horodecki był gorącym entuzjastą postępu technicznego. Śmiało stosował cement i konstrukcje z betonu sprężonego. Jako wybitny specjalista zasiadał w różnych miejskich komisjach w Kijowie, które zajmowały się tam budownictwem. W archiwaliach Towarzystwa Historii i Sztuki, w którym działał architekt, zachował się zapis o tym, że do Władysława Horodeckiego zwracano się przez „wasze wysokorodije”, co przysługiwało tylko urzędnikom piątej klasy, np. radcom służby cywilnej i generałom.

Nazywany niekiedy Gaudím Kijowa, Horodecki był bon vivantem i kobieciarzem. Miał opinię człowieka wszechstronnego, który potrafił nie tylko być architektem i dekoratorem wnętrz, ale także malarzem, rzeźbiarzem, grawerem i jubilerem, a nawet projektantem kostiumów dla teatru Sołowcowa i własnej żony. Jako jeden z pierwszych w mieście posiadał samochód. (Podobno jeździł nim z odkrytym dachem i małpą na ramieniu. Trudno dziś orzec z pewnością, czy to prawda – Horodecki sam rozsiewał fałszywe plotki o swoich dziwactwach po to tylko, aby „ożywić” życie.) Latał pierwszymi samolotami.

Był zapalonym myśliwym, aktywnym członkiem Imperatorskiego Towarzystwa Prawidłowego Polowania i wyśmienitym strzelcem. Trafiał w szyjkę podrzuconej butelki. Brał udział w międzynarodowych zawodach strzeleckich i przywoził z nich złote medale, wygrane strzelby i nagrody pieniężne. Uważano go za świetnego kynologa, znawcę psów myśliwskich.

W 1920 r., gdy przez Kijów przetaczały się coraz to nowe wojska i miasto przechodziło z rąk do rąk, Horodecki, bez nadziei na odzyskanie majątku czy pracę, przeniósł się do Warszawy. Objął tam stanowisko architekta w Ministerstwie Robót Publicznych, które piastował do 1923 r.
Gdy w 1924 r. rząd polski uzyskał amerykański kredyt na rozbudowę infrastruktury miast, powstało biuro projektowania budowli i sieci wodno-kanalizacyjnych. Horodecki stanął na jego czele. Od 1925 r. rozpoczęto prace budowlane. W Piotrkowie stanęła wieża ciśnień w stylu neorenesansowym, wzniesiono tam również neoklasycystyczną halę targową. W Radomiu zbudowana została wieża ciśnień w formie renesansowo-barokowej i rzeźnia miejska złożona z 25 hal. W Lublinie na 26 hektarach powstał kompleks zakładów mięsnych i budynek elektrowni miejskiej. W Częstochowie też zbudowano wieżę ciśnień i rzeźnię. Na projektach tych wszystkich budowli znajduje się podpis Horodeckiego.

Z drugiej amerykańskiej pożyczki z 1926 r. skorzystały: Kielce, Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza, budując wodociągi i kanalizację, Ostrów – elektrownię, Otwock – kasyno i Zgierz – łaźnię miejską. Te dwa ostatnie klasyczno-barokowe obiekty uważa się za najciekawsze prace architekta w Polsce.

W 1928 r. Horodecki otrzymał propozycję budowy kolei w Iranie i przyjął stanowisko głównego architekta Syndykatu Kolei Perskich. Zaprojektował i zbudował monumentalny dworzec kolejowy w Teheranie, twórczo stosując ówczesne europejskie tendencje w budownictwie kolejowym.

Zdobywszy uznanie za dworzec, otrzymał kolejne zamówienia rządowe: na teatr, hotel w Teheranie i rozbudowę niektórych miast. Zaprojektował również nowy pałac dla szacha Rezy Pahlawiego w tradycyjnym stylu arabskim. Zastosował w nim typowe dla tej architektury szerokie galerie, loggie, zwisające karnizy, drobno wypełnione okna, rzeźby w kamieniu, drewnie i gipsie, mozaikę oraz malowidła, zyskując efekt kolorowego pałacu z bajki.
W końcu 1929 r. Władysław Horodecki wyruszył na ostatnie swoje polowanie w góry Mazandaranu nad Morzem Kaspijskim. Po powrocie do Teheranu, 3 stycznia 1930 r. zmarł w wyniku zawału serca. Pochowany został na cmentarzu katolickim w Teheranie.

Prasa warszawska opublikowała nekrologi i wspomnienia o wielkim architekcie, podróżniku i myśliwym. W Łowcu Polskim Adam Rzewuski napisał: „Niezapomnianej pamięci Władysław Horodecki był nie tylko dobrym, porządnym Polakiem, wybitnym architektem, znawcą przyrody, dżentelmenem w pełnym sensie tego słowa, ale też pasjonatem myśliwcem, rzeczywiście »dawnego autoramentu«. (...) Wśród nas nigdy nie umrze pamięć o Tobie, jako o uczciwej myśliwskiej duszy, człowieku wysokiej uczciwości serca, rozumu i niezapomnianej anielskiej dobroci i łagodności. Śpij, odpoczywaj na dalekiej cudzej ziemi, miły nasz towarzyszu!”

W 1996 r., na wniosek przewodniczącego Związku Polaków na Ukrainie Stanisława Szałackiego, kijowską ulicę Karola Marksa (dawniej Mikołajewską) przemianowano na ulicę Władysława Horodeckiego. Osiem lat później, 29 maja 2004 r., w Dniu Miasta Kijowa, w pasażu koło Chreszczatyku odsłonięto pomnik, na którym siedzący przy stoliku z filiżanką kawy pan Władysław przygląda się mijającym go przechodniom.

Horodecki był romantykiem. Znakomicie charakteryzują go słowa wypowiedziane przez Witolda Śmidowskiego, ambasadora RP w Iranie, w trakcie obchodów rocznicy urodzin Horodeckiego w Teheranie w 2005 r.: „Z pochodzenia Polak, z duszy Ukrainiec, a z fantazji Pers – pozostawił swój dorobek ludzkości”.