Strona główna / Biesiada kulturalna / Największa miłość wzajemna

GP #12, 1 czerwca 2013 r.

Największa miłość wzajemna

KATARZYNA MURAWSKA

Swiatek Ashley i MIchal
Ashley Świątek ze swoim bratem, Michałem

Drogi Panie Doktorze!
Mam na imię Ashley
I poznałam Pana
W mojej Polskiej Szkole
Zimowego rana.

Pan na pewno jest w niebie
Z małym Jackiem, a tam, ach...
Siedzi Pan uśmiechnięty
Z dziećmi na kolanach.

I chociaż mam jedenaście
A pan sto trzydzieści pięć lat
Ja też kocham Polskę
Mój polski dom i świat.

W niebie jest też mój Dziadek,
Który tak jak Pan
Kochał wszystkie dzieci
I poświęcił się nam.

On uczył mnie mówić po polsku
I każdego dnia bawił się ze mną
I z moim bratem
W Polsce, i w USA.

Więc kiedy go Pan spotka,
Proszę, niech mu powie Pan,
Że ma dumną wnuczkę Polkę
Taką, jaką zawsze mieć chciał.

Autorką powyższego wiersza jest Ashley Świątek, uczennica Polskiej Szkoły Sobotniej w Milwaukee. Wiersz ten otrzymał wyróżnienie w IV edycji konkursu (w 2013 roku) „Być Polakiem”, organizowanego przez polską fundację „ŚWIAT NA TAK”. Fundacja powstała w 1993 roku z inicjatywy Joanny Fabisiak, posłanki na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przewodniczącej stałej Podkomisji ds. Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży, oraz działającej w Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Fundacja ta współpracuje z polskim Ministerstwem Edukacji Narodowej. Tegoroczna edycja konkursu angażowała pięć grup wiekowych, proponując każdej z nich odpowiedni temat:

– grupa 1 (9-10 lat): tajemnica rodzinnej pamiątki
– grupa 2 (11-12 lat): list do Starego Doktora (Janusza Korczaka).
– grupa 3 (13 -15 lat): opowieść rodzinna, którą warto ocalić od zapomnienia
– grupa 4 (16-19 lat): odsiecz wiedeńska oczyma jej uczestnika
– grupa 5 (studenci do 25. roku życia): odblaski polskości.

W konkursie wzięły udział szkoły polonijne z całego swiata. Biorąc pod uwagę, że najnowsza emigracja polska jest rozlokowana w Europie i dzieci biorące udział w konkursie urodziły się w większości jeszcze w Polsce, pamiętają Polskę jako swój kraj urodzenia i wyniosły z niej znajomość języka polskiego co najmniej w mowie, to rywalizacja była na bardzo wysokim poziomie. Szkoły polonijne w Stanach Zjednoczonych nie mogą liczyć na taki napływ kandydatów jak na przykład w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Wskutek restrykcyjnego prawa emigracyjnego, Polonia w Stanach Zjednoczonych kurczy się. Ubywa weteranów II wojny światowej, w rodzinach mieszanych raczej nie mówi się po polsku, nie ma już wielkich celów politycznych, o które Polonia zawsze walczyła, rozluźniają się więzy rodzinne z krajem. Tym bardziej trzeba więc doceniać to, że są jeszcze rodzice, którym zależy na tym, aby dzieci uczyły się języka polskiego, i takie dzieci, które szczerze mówią o swojej polskości, o swoich polskich korzeniach i marzą, żeby na wakacje pojechać do dziadków do Gdańska.

Te dzieci pięć dni w tygodniu chodzą do amerykańskich szkół, są tam dobrymi uczniami. W amerykańskiej szkole Ashley zdobywała liczne nagrody, między innymi: „Excelent in the arts” 2008-09 i Dr. Martin Luther King Jr. 2012-2013, Art Contest 29th Anniversary Celebration Fair Play, Goodwill and Justice.

Jak trudna jest miłość do ojczyzny, która jest daleko, jak trudno identyfikować się z tym, czego dokonali w niej nasi przodkowie. Myślę, że rozumieją to nauczyciele polonijni. To, że niektóre maluchy (szkoły przyjmują dzieci od lat 4) pakują tornistry do polskiej szkoły już w niedzielę, jest ich zasługą. To, że w polskiej szkole można się fajnie pobawić, jest ich zasługą. Szkoły polonijne to coś wyjątkowego. To przykłady zgodnego i materialnie bezinteresownego współdziałania rodziców z nauczycielami dla dobra dzieci. Nie wyobrażam sobie żadnej szkolnej uroczystości bez udziału Taty Mateusza Kłosa, który uczy dzieci śpiewać pieśni, czy grupy rodziców czuwających, aby biorący udział w konkursach byli odpowiednio nagrodzeni. Chyba nikt z taką dumą nie nosi koszulek z orłem jak właśnie uczniowie szkół polonijnych.

Szkoła, do której uczęszcza Ashley, jest jedną z najmłodszych szkół, ale już o niej głośno. Warto, żeby to zauważyły organizacje polonijne, choćby takie jak Kongres Polonii Amerykańskiej, bo w niej rosną przyszli działacze polonijni, dwujęzyczni, prawdziwie w sprawy polskie zaangażowani.

Maj, uważany za najpiękniejszy miesiąc w roku, obfituje też w różnego rodzaju uroczystości patriotyczne i społeczne jak Dzień Konstytucji czy Dzień Matki. Wyróżnienie dla Ashley zbiegło się z Międzynarodowym Dniem Dziecka, obchodzonym 1 czerwca. W czerwcu jest też Dzień Ojca i zakończenie roku szkolnego. Wszystkie te wydarzenia skłaniają nas do refleksji nad wzjemnymi relacjami w rodzinie, w społeczeństwie, w kraju, do którego przynależymy emocjonalnie i w którym wypadło nam żyć.

Z całego serca gratulując Ashley wspaniałego wyróżnienia, chciałabym też podziękować za współudział w tym sukcesie wszystkim nauczycielom, mamom, tatom, przyjaciołom Szkoły. Chciałabym też przypomnieć rodzicom, że „jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, żeby otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy odpowiedzialność za ich życie” (Jonathan Carroll). Nauczycielom przypominam słowa naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II: „Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka”. Wszystkim dorosłym przypominam słowa STAREGO DOKTORA, który zapewne jest w Niebie, bo jak inaczej Bóg mógłby go nagrodzić za jego miłość do dzieci: „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”. Postarajmy się, żeby dzieci śmiały się jak najczęściej.

W Polsce i wielu krajach na świecie dzień poświęcony dzieciom obchodzi się od 1952 roku i przypada on 1 czerwca. W wielu innych krajach dzień dziecka przypada 20 listopada. Po raz pierwszy zaznaczono w kalendarzu dzień poświęcony dzieciom w 1924 roku, gdy Liga Narodów reprezentowana przez ponad 50 państw przyjęła uchwałę zwaną Deklaracją Praw Dziecka. Przyznanie praw dzieciom jako pełnoprawnym obywatelom poważnie zmieniło ich los.