Strona główna / Biesiada kulturalna / Stanisław Rembek o wojnie polsko-bolszewickiej

GP #14, 11 lipca 2015 r.

Stanisław Rembek
o wojnie polsko-bolszewickiej

WERONIKA GIRYS-CZAGOWIEC

Stanisław Rembek brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej jako kanonier w 1. baterii 10. Kaniowskiego Pułku Artylerii Polowej. Uczestniczył w walkach nad Dźwiną, pod Warszawą i Zamościem. W swoim życiorysie złożonym podczas ubiegania się o przyjęcie na Uniwersytet Warszawski w roku 1921 pisał: „Jako działonowy 1-go działa byłem na linii demarkacyjnej litewskiej, w walkach pozycyjnych nad Dźwiną, w odwrocie (przeważnie w tylniej straży 10-ej dywizji piechoty), w bitwie pod Warszawą, w oblężonym przez armię Budionnego Zamościu i w ofensywie aż do ukończenia wojny”.

Doświadczenia wojenne w istotny sposób wpłynęły na twórczość Rembeka, stały się bowiem tworzywem literackim dla jego dwóch powieści: Nagan (1928) i W polu (1937) – nazywanej arcydziełem literatury batalistycznej. Przeżycia związane z osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata, jak pisał o niej lord D’Abernon, znalazły swoje odzwierciedlenie również w tomie Dzienniki. Rok 1920 i okolice, wydanym wiele lat później, bo w 1997 roku.

Utwory pisarza o wojnie 1920 roku zostały bardzo przychylnie przyjęte przez krytykę (współcześnie Krzysztof Masłoń wśród dziesięciu powieści o wojnie polsko-bolszewickiej na pierwszym miejscu wymienia W polu Rembeka), były też nagradzane, choć pojawiały się również głosy negatywnie oceniające obraz rzeczywistości ukazany w powieściach. Pisano, że utalentowany początkujący autor powinien raczej pokazywać ideał żołnierza legionisty.

Tymczasem pisarz ukazywał wojnę taką, jaką ją widział podczas okopowej codzienności. Ukazywał zmagania z głodem, zimnem i zmęczeniem. W jego utworach żołnierze jawią się inaczej niż ci, których wcześniej można było spotkać w Alejach Ujazdowskich w Warszawie: walczą do granic wytrzymałości, są zgorzkniali, a ich oczy trawi gorączka. Również w dzienniku nieustannie pojawiają się wzmianki o trudnych warunkach, straszliwym mrozie w miesiącach zimowych, ulewnych deszczach i dręczącym upale podczas miesięcy letnich, głodzie: „Był taki mroźny wiatr, że rękawice mi przymarzły, gdy tylko dotknąłem metalu. Teraz na dworze wyje okropnie” (W polu, Warszawa 1997, s. 76); „Wjechaliśmy w takie śniegi, że konie nie mogły ciągnąć. Musieliśmy więc popychać armaty za koła w mokrym, topniejącym na nas śniegu, w którym ginęliśmy niemal całkowicie” (W polu, s. 76); „(…) w namiocie było niemożliwie duszno i cięły komary” (W polu, s. 97).

W powieściach Rembeka nieodłącznym elementem wojennej rzeczywistości jest śmierć, która pojawia się w brutalnych, naturalistycznych opisach: „Na pierwszym planie leżał żołnierz, którego Pomianowski popchnął naprzód, z roztrzaskaną czaszką, z której mózg wypłynął. Poruszał jeszcze rękami i nogami konwulsyjnie, jak zdeptany pająk. Dalej, na skarpie, leżało czterech innych poszarpanych, zakrwawionych i na wpół zasypanych grudą i śniegiem żołnierzy. […] Masy zmoczonych czerwienią bandaży i szarpi czyniły z przyczółka jakieś krwawe śmietnisko” (Nagan, Warszawa 2007, s. 149-150). Śmierć staje się zjawiskiem powszechnym, a ewentualna strata żołnierza mniej znaczy niż strata koni: „– Czy aby konie nie ranne? – Rembek zabity – odpowiedziano. Dowódca machnął ręką. – Mniejsza z nim” (W polu, s. 99).

Ów „brudny realizm wojny”, który przysporzył Rembekowi nieprzychylnych głosów, dla innych był wielką wartością jego powieści: „(…) pisarz ukazał codzienny żołnierski znój, poobcierane do krwi nogi, niewyspanie, głód i wszy. I bezlitosną, krwawą walkę o Polskę. Bohaterowie to nie romantyczni zbawcy ojczyzny, malowani ułani spod okienka, pełno w nich złości, małostkowości, strachu przed śmiercią, ale i ślepej, upartej woli zwycięstwa” (W. Chmielewski, cyt. za: G. Moskalska: „Stanisław Rembek (1901-1985)”, Miesięcznik Prowincjonalny 2008, nr 1, s. 32). Sam pisarz mówił: „Moja wojna jest taka, jaka jest rzeczywiście”, i pisał: „(…) z trudem zwalczaliśmy niewypowiedzianą senność. (…) Szliśmy tak po błocie (…). Buty rozlazły mi się od wilgoci zupełnie, tak że musiałem je zdjąć. Wokół kostek mam głębokie rany wyżarte przez wszy (W polu, s. 115).

Ludzkie postawy i reakcje wobec wojny wpisał Rembek w historyczne ramy, precyzyjnie określając czas wydarzeń i miejsce akcji. Motto Nagana, będące wyimkiem z komunikatu Polskiego Sztabu Generalnego z 5 listopada 1919 r., w zwięzły sposób osadza akcję utworu w konkretnym momencie historycznym i nawiązujące do wydarzeń rozgrywających się wcześniej: „Oddziały nasze na odcinku między Borysowem a Dźwiną, atakowane od dłuższego czasu przez bolszewików, przyszły do kontrakcji, rozbiły i odrzuciły nieprzyjaciela w kierunku wschodnim”. Wydarzenia przedstawione w Naganie rozgrywają się na terenie przyczółka mostowego na Berezynie i w jego najbliższych okolicach w ciągu dwóch dni na początku listopada, a akcja w W polu toczy się nad rzeką Autą w rejonie Mosarza. W obu powieściach pisarz przywołuje autentyczne nazwy geograficzne: „bateria pędziła przez góry i doły w stronę Lipska”, „szósta kompania weszła do Biehomli”, „Płonęła Tupiczyna, Śmigalszczyzna, Sokołowszczyzna, Cyganka; płonęło Zapole, Sielco i Szoroszno; płonęły Chachulki, Stomiki, Podlipki, Ugolniki…”. Rembek wprowadza też do swoich utworów autentyczne postaci: majora Stefana Waltera i generała Lucjana Żeligowskiego. Warto podkreślić, że w roku 1930 zostały wydane pamiętniki generała Żeligowskiego Wojna 1920 roku, którego relacje potwierdzają autentyczność informacji podawanych przez Rembeka. Jak pisała Ewelina Ławecka, czytając opisy działań wojennych, czytelnik ma nieodparte wrażenie, że powstawały one z mapą w ręku (E. Ławecka, „Reporterskie widzenie świata w prozie wojennej Stanisława Rembeka”. W: Mistrzowie literatury czy dziennikarstwa? Red. K. Wolny-Zmorzyński, W. Furman, J. Snopek, Warszawa 2011, s. 29). Pisarz w jednym z wywiadów powiedział: „Przed napisaniem powieści W polu wiele czasu poświęciłem na studiowanie dokumentów: rozkazów, meldunków pułku tzw. Strzelców Kaniowskich”. Dzięki temu stworzył opisy walk, które swoją precyzją co do czasu, topografii czy przebiegu walk przypominają dokumenty wojskowe.

Powieści Rembeka o wojnie polsko-bolszewickiej i jego dzienniki to wyjątkowe świadectwo tamtych czasów. Jak pisał Marek Oramus, powinien je przeczytać każdy Polak i dobrze się zastanowić, ile krwi, życia i męczeństwa ludzkiego kosztowało wywalczenie tego, co w tej chwili marnujemy z takim zapałem – niepodległości.