Strona główna / Biesiada kulturalna / Od poloneza do mazura

GP #1, 1 stycznia 2013 r.

Od poloneza do mazura

URSZULA JANICKA-KRZYWDA

Jeszcze niecały wiek temu uczestnictwo w balach, zwłaszcza podczas karnawału, było w środowiskach ziemiańskich i mieszczańskich wręcz obowiązkiem towarzyskim.

Bal

Bale nie były zarezerwowane tylko dla wyższych warstw społecznych. Bawiła się także polska wieś. Tutaj miejscem zabaw bywała karczma, ale także paradna izba w chacie, gdzie schodziła się młodzież „na muzykę”. Nie gardzili tą formą rozrywki również starsi. Każdy region miał swoje melodie i tańce; u schyłku XIX w. chętnie sięgano też po tańce o miejskim i dworskim rodowodzie.

W Polsce zawsze bardzo przestrzegano ustalonej przez Kościół i tradycję pory zabawy; nigdy nie urządzano tanecznych spotkań towarzyskich w czasie adwentu, Wielkiego Postu, a także w piątki i środy (dni postu), w większe święta kościelne, podczas żałoby w rodzinie i w kręgach sąsiedzkich. W wielu środowiskach balów i hucznych zabaw nie organizowano podczas tzw. żałoby narodowej. Tak było po powstaniu styczniowym, a ostatnio w czasie stanu wojennego.

Karnet i wachlarz

Na balach załatwiano wiele spraw i interesów, nawiązywano i umacniano wzajemne kontakty, no i oczywiście prezentowano dorosłe córki ewentualnym kandydatom na męża. W przeszłości była to jedna z nielicznych okazji do zawierania przez młodych znajomości, które nierzadko kończyły się małżeństwem.

Młodzi tańczyli na balach pod czujnym okiem matek, ciotek, kuzynek. Panowie występowali z reguły we frakach, panienki w powiewnych sukienkach białych lub w pastelowych kolorach, a stateczne mężatki w kreacjach stosownych do ich wieku i pozycji.

Dla płci pięknej obowiązującym akcesorium balowym był wachlarz i tzw. karnet. Wachlarzem można było zasłonić twarz, co ułatwiało obserwację obecnych, a poruszając nim w określony sposób – prowadzić z ukochanym rozmowę bez słów, nazywaną zresztą „mową wachlarza”. Karnet był rodzajem ozdobnego notesu, w którym właścicielka zapisywała partnerów proszących ją do kolejnych tańców, gdyż na „prawdziwym” balu nic nie działo się przypadkiem.

Całością zabawy dyrygował wodzirej pilnując, by wszyscy, a zwłaszcza panie, dobrze się bawili, zapowiadając tańce i ich figury, przerwy na posiłki itp.

Bal posiadał swój określony scenariusz. W Polsce zaczynał go polonez, w innych europejskich krajach – walc. Tańczono dawne, tradycyjne tańce, ale także nowe, modne w danym sezonie. By tańczyć na balu, nie wystarczyło poruszać się do rytmu i melodii; tancerze musieli doskonale znać taneczne kroki i figury. Nic też dziwnego, że jeszcze nie tak dawno w zakres edukacji młodzieży wchodziła nauka tańca, a brak tej umiejętności był traktowany jako rodzaj towarzyskiego kalectwa.

Ogromnym powodzeniem cieszyły się tańce kotylionowe, kiedy to partnerka ofiarowywała swojemu tancerzowi kotylion– rodzaj ozdoby z papieru, wstążek, koralików – otrzymując w zamian upominek, głównie w postaci słodyczy. Była to okazja do wyrażania wzajemnej sympatii i uczuć. Urządzano też, zwłaszcza na balach dobroczynnych, loterie fantowe. Zabawę kończył biały mazur tańczony nad ranem.

Pierrot i domino

Dawne tradycje miały także lubiane do dzisiaj bale kostiumowe. Najchętniej przebierano się za postacie historyczne, bohaterów mitologii starożytnej, literatury pięknej, przedstawicieli różnych zawodów i klas społecznych, za kwiaty, pory roku itp. Twarze z reguły zasłaniano maseczkami. Jeszcze w okresie międzywojennym w żurnalach mody można było znaleźć balowe przebrania, wśród których królowało tajemnicze domino – kostium o dwukolorowym wzorze szachownicy.

Nie tylko dyskoteka

Czy są dzisiaj jeszcze prawdziwe bale, takie jak te znane z literatury pięknej, pamiętników i kronik? Jeżeli tak, to czy przypominają choć w części dawne rauty, wieczorki, jak je w Polsce nazywano?

Dzisiaj bale urządzają przede wszystkim różne stowarzyszenia i organizacje środowiskowe. Jest więc bal architektów, plastyków, przewodników turystycznych, bale szkolne i uczelniane, oraz wiele innych. Sale balowe bywają bardzo różne: od wspaniałych wnętrz gmachów historycznych i publicznych po lokal w strażackiej remizie, stołówce, szkole.

Na balu obowiązuje strój wieczorowy, chociaż już nie tak rygorystycznie przestrzegany jak dawniej. Nie przychodzi się w dżinsach, podkoszulku czy swetrze, lecz co najmniej w marynarce i krawacie, panie zaś najchętniej ubierają na tę okazję długie suknie i prezentują wymyślne koafiury.

Na balu musi grać orkiestra lub przynajmniej zespół estradowy, a salę upiększa dekoracja. Często, jak chce tradycja, bal rozpoczyna się polonezem, w trakcie zabawy organizatorzy inicjują walc kotylionowy, wspólne tańce i konkursy.

Od niedawna do polskiego obyczaju wróciły tak niegdyś popularne bale dobroczynne, z których cały dochód przeznaczany jest na określony cel charytatywny. Często na bale przychodzi się, jak dawniej, rodzinnie. Organizowane są również bale dla dzieci w ośrodkach kultury, szkołach, nawet w przedszkolach.