Strona główna / Biesiada kulturalna / Martha Eggerth-Kiepura nie żyje

GP #2, 25 stycznia 2014 r.

Martha Eggerth-Kiepura nie żyje

ELŻBIETA ULANOWSKA

Eggerth
Martha Eggerth-Kiepura

Wielka gwiazda scen operowych i operetkowych, a także filmów muzycznych, uwielbiana i oklaskiwana od lat 30. ubiegłego wieku Martha Eggerth zmarła w Rye, niedaleko Nowego Jorku, w wieku 101 lat.

Okazała się cudownym dzieckiem, talent odziedziczyła po rodzicach. Matką jej była śpiewaczka, profesorka wokalistyki w Akademii Muzycznej w stolicy Węgier, a ojcem uzdolniony pianista i koneser muzyki. Już jako nastolatka Martha zaistniała na scenach teatrów Budapesztu i Wiednia, a mając 16 lat grała rolę lalki w operze Offenbacha „Opowieści Hoffmana”. Wkrótce zwrócili na nią uwagę producenci filmów muzycznych Węgier, Niemiec, Austrii i Wielkiej Brytanii, proponując jej śpiewane role, a uzdolniona, młodziutka artystka czarowała widzów urodą, wdziękiem i pięknie brzmiącym koloraturowym sopranem. Łącznie wystąpiła w czterdziestu filmach. Wśród nich był pierwszy obraz dźwiękowy zrealizowany na Węgrzech. Znakomici kompozytorzy, jak Franz Lehar, Emmerich Kalman, Fritz Kreisler, pisali dla niej muzykę.

W 1934 r. na planie filmu „Dla ciebie śpiewam” poznała polskiego tenora, już wtedy o światowej sławie, Jana Kiepurę. Ślub wzięli dwa lata później w Katowicach. Od tego czasu niemal wszystkie sceny europejskie stały dla nich otworem. Na krótko zamieszkali w Paryżu. W 1939 r., niepokojąc się o swój los, zmuszeni byli wyjechać do Ameryki, gdyż oboje pochodzili z rodzin w połowie żydowskich.

W latach 40. Martha podpisała kontrakt z wytwórnią Metro-Goldwyn-Mayer w Hollywood, natomiast Jan Kiepura występował z powodzeniem w Metropolitan Opera, gdzie – wliczając role wcześniejsze z 1938 r. – śpiewał aż 33 razy. W tym czasie również na nowojorskim Broadwayu prowadzili cieszący się wielkim powodzeniem Majestic Theater. Ich przedstawienia były powtarzane nawet do 2 tysięcy razy. Koncertowali też w wielu miastach Stanów, wyjeżdżali do Kanady, na Kubę i do metropolii Ameryki Południowej.

Cudowne lata szczęścia i powodzenia przerwała niespodziewana śmierć Jana Kiepury w 1966 r. Martha na kilka lat zrezygnowała z pracy artystycznej i zajęła się wychowaniem dwóch synów, z których jeden został pianistą, a drugi prawnikiem. W moich zbiorach znajduje się CD „My life – my song”, wydany w USA, z utworami śpiewanymi przez Marthę Eggerth i Jana Kiepurę, na którym ich syn Marian wymieniony jest jako konsultant artystyczny.

Janka z Sosnowca, jak Kiepurę nazywali Polacy, pochowano z wielkim honorami w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. W pogrzebie uczestniczyli: wdowa, synowie i ogromna liczba wielbicieli jego talentu.

Martha dopiero po czterech latach pogodziła się ze stratą męża i odzyskała chęć do śpiewu. Grała w musicalach i występowała w telewizji, a fascynacja muzyką dawała jej niespożyte siły. Do tego bardzo podobała się Amerykanom i Polonii nowojorskiej, bo obok wielkiego talentu miała grację i styl światowej damy. Mówiła dość dobrze po polsku, ale zdarzało się, że przekręcała wyrazy, co również robiła bardzo urokliwie.

W wieku 80 lat wystąpiła w Wiedniu, śpiewając fragmenty „Wesołej wdówki” w czterech językach, a siedem lat później podczas festiwalu Łańcucie pokazała się jako ciągle czarująca publiczność diva. Londyński teatr zaangażował ją do roli wiekowej damy, zamieszanej w morderstwo – zagrała w kilku przedstawieniach, a miała już wówczas 90 lat.

Prezydent RP Bronisław Komorowski, przy okazji wizyty w Stanach w 2012 r., zdążył jeszcze odwiedzić artystkę, aby wręczyć jej Krzyż Kawalerski Orderu Zasług Rzeczypospolitej Polskiej.

Martha Eggerth zmarła 26 grudnia 2013 r. w pełnym pamiątek domu, który wspólnie z mężem wybudowali ponad pół wieku temu.