Strona główna / Biesiada kulturalna / Rembrandt w Ameryce

GP #3, 28 stycznia 2012 r.

Rembrandt w Ameryce

ELŻBIETA ULANOWSKA

Rembrandt van Rijn, „Polski szlachcic”

„Rembrandt w Ameryce” – tak zatytułowana jest wystawa, która będzie udostępniona do zwiedzania od 19 lutego do 28 maja bieżącego roku w Cleveland Museum of Art.
Muzealnictwo w Stanach Zjednoczonych szczyci się bogactwem i różnorodnością eksponatów nadzwyczaj interesujących, o trudnej do oszacowania wartości. Niemal w każdym większym mieście znajdują się galerie, a w nich skarby nie tylko rodzimego malarstwa, ale również dawnego europejskiego i światowego, reprezentującego wszystkie szkoły i kierunki w sztuce, podpisane przez najznakomitszych mistrzów.

Początki kolekcjonerstwa amerykańskiego łączą się z kilkoma nazwiskami pierwszych milionerów, w tym głównie przemysłowców, którzy z końcem XIX wieku rozpoczęli realizować swoje elitarne zainteresowania. Na aukcjach dzieł sztuki w Europie płacili najwyższe ceny, stali się więc atrakcyjnymi odbiorcami. Pierwszym kolekcjonerem obrazów był Henry Clay Frick, który mając zaledwie 30 lat wyruszył w 1897 roku z milionem dolarów, w towarzystwie nieco młodszego Andrew Mellona, w kilkumiesięczną podróż w celu zakupu dzieł sztuki. Trzeba przyznać, że działali świetnie. Do pierwszych lat XX wieku w posiadłościach tych magnatów finansowych znalazły się prace Vermeera, El Greca, Tycjana, Velazqueza i innych. Z czasem dołączyli do nich następni kolekcjonerzy. Nastąpiło tu nadzwyczaj interesujące zjawisko – połączenie szerokiego gestu z pasją do sztuki i posiadaniem odpowiednich funduszy. Nabyte dzieła umieszczali w swoich rezydencjach. Później wielu z niech przekazało zgromadzone kolekcje amerykańskiemu muzealnictwu.

Wracajmy do Rembrandta. Nie wiemy, czy w Cleveland będzie pokazany obraz, który nas szczególnie interesuje. Jest to portret jeźdźca zwany w Polsce Lisowczykiem, a namalowany przez mistrza około 1655 roku. Zanim obraz został zakupiony przez Henry’ego Fricka w 1910 roku za 293.160 ówczesnych dolarów, miał długą, bo trwającą aż 119 lat polską historię.
Książę Michał K. Ogiński, przebywający w Amsterdamie w misji dyplomatycznej, zakupił Lisowczyka dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, do jego letniej rezydencji w warszawskich Łazienkach. Kolekcja obrazów ostatniego króla obejmowała ponad dwa tysiące wybitnych dzieł zgromadzonych z wyszukanym znawstwem. W 1795 roku, czyli w roku abdykacji króla, jego unikalna galeria rozpadła się bezpowrotnie, częściowo rozprzedana, częściowo rozgrabiona. Sześćset eksponatów trafiło do muzeów londyńskich. Niektóre obrazy zakupiły polskie rody arystokratyczne, między innymi Lisowczyka. Wszystkie dzieła dotyczące historii Polski car Mikołaj kazał spalić.

Lisowczyk ma swoje polskie dzieje dobrze udokumentowane. Często zmieniał właścicieli, aby ostatecznie znaleźć się w zamku Zdzisława Tarnowskiego w Dzikowie. To właśnie rodzina Tarnowskich zgłosiła obraz do sprzedaży na aukcji w Londynie 1910 roku, mimo protestów polskiego społeczeństwa. W tym samym roku przypłynął Lisowczyk do Nowego Jorku, gdzie zdobi po dziś dzień małe, ale piękne Muzeum Fricka na Manhattanie. Obraz jest dużego formatu i jest bardzo piękny. Jego sprzedaż to dla narodu polskiego nieodżałowana strata. Ale czy miał szansę trwać w dzikowskim zamku (obecnie dzielnica Tarnobrzegu) wobec dramatycznych losów rezydencji Tarnowskich?

W latach 1915-16 posiadłość splądrowali Rosjanie. W 1927 roku wybuchł tam wielki pożar, który zniszczył zdobnictwo ścian, drewnianych posadzek, arrasy i częściowo unikalną bibliotekę. Wtedy też ogień strawił kopię Lisowczyka, wykonaną w Londynie na kilka miesięcy przed wywiezieniem oryginału do Stanów Zjednoczonych. Ostatni kataklizm dotknął zamek Tarnowskich w latach 1944-45 – rabunku i dewastacji dokonali żołnierze Armii Czerwonej. Wtedy śmierć poniósł, broniąc bezcennych woluminów, ostatni bibliotekarz rezydencji.
Skąd ta dziwna nazwa – Lisowczyk? Sportretowaną postacią jest najprawdopodobniej przedstawiciel oddziału jazdy lekkiej pod dowództwem Aleksandra Józefa Lisowskiego. Od 1611 roku, przez kilka dziesięcioleci, Lisowczycy walczyli, odnosząc zwycięstwa, w wielu bitwach. Znane było i szeroko komentowane ich bohaterstwo. Być może jeden z Lisowczyków osiadł w Amsterdamie, a powszechnie znana działalność jazdy zainspirowała Rembrandta do wykonania portretu. Na pewno obraz namalowany jest z natury. Świadczą o tym detale stroju oraz typowe dla tego oddziału uzbrojenie.

Drugim szczególnie ważnym dla Polaków dziełem Rembrandta jest portret szlachcica polskiego. Według wszelkich prawdopodobieństw, przedstawia on postać Andrzeja Reja, prawnuka Mikołaja Reja z Nagłowic, ojca języka polskiego (1505-69). Obraz ten nigdy nie był w Polsce. Obecnie znajduje się w galerii w Waszyngtonie. Zakupił go Andrew W. Mellon.

Rembrandt Harmenszoon van Rijn (ur. 15 lipca 1606 r. w Lejdzie, zm. 4 października 1669 r. w Amsterdamie) – holenderski malarz, rysownik i grafik. Dominującą tematyką jego twórczości są sceny biblijne i portrety, a wielowarstwowy laserunek i operowanie światłocieniem nadaje jego dziełom nadzwyczajnie cudowne i niepowtarzalne piękno. Malarz ten jest powszechnie uważany za jednego z największych artystów europejskich i światowych. Pozostawił spuściznę w liczbie 630 prac rozproszonych w muzeach wielu krajów. Może nie wszystkie wyszły spod jego ręki, gdyż otaczał go krąg zdolnych uczniów. Autentyczność dzieł jest ciągle przedmiotem dociekań i sporów wielu specjalistów.

Współczesne muzealnictwo polskie posiada trzy obrazy Rembrandta: Dziewczyna w ramie obrazu, Uczony przy pulpicie i Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem. Dwa pierwsze znajdują się na Zamku Królewskim w Warszawie. Stanowiły one część kolekcji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1994 roku wróciły do Polski ze Szwajcarii, gdzie były zdeponowane w banku. Przywiozła je do Polski prof. Karolina Lanckorońska, której ród skoligacony był z ostatnim monarchą. Trzecie dzieło Rembrandta, Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem, zdobi galerię Czartoryskich w Krakowie.

Odwiedzenie Cleveland Museum of Art jest szczególną okazją do poznania dzieł Rembrandta zgromadzonych na monograficznej wystawie, a przywiezionych z kilku miast Stanów Zjednoczonych.