Strona główna / Biesiada kulturalna / „Arka”, czyli sprzeciw wobec grafomanii

GP #6, 21 marca 2015 r.

„Arka”, czyli sprzeciw wobec grafomanii

Z ELŻBIETĄ WAŁKUSKĄ-CHOJNOWSKĄ – poetką, założycielką Grupy Poetyckiej „ARKA” w Chicago, rozmawia JÓZEF KOMAREWICZ.

Elżbieta Wałkuska-Chojnowska urodziła się w Drozdowie (w roku 1964) we dworze Lutosławskich, który w tamtych czasach został przekształcony na szpital. Dzieciństwo i młodość spędziła w Giełczynie koło Łomży. W Polsce studiowała nauczanie, a następnie psychologię w National-Louis University w Chicago.

Jej utwory drukowane były w łomżyńskich Kontaktach (1982), Zarzewiu (1986), Gromadzie (1986). Wiersze zamieszczała też w Powrotach, Kontrze, Polish News, Panoramie, Dzienniku Związkowym, Kurierze Codziennym, W Sieci oraz w języku angielskim w Museletter i Poetry Extravaganza. Jej utwory znalazły się również w wydawnictwach: Antologia poezji emigrantów, Poezja emigrantów, Janowi Pawłowi II chicagowscy poeci. W 1985 r. wydała tomik Chciałabym powiedzieć, zaś w 2007 r. polsko-angielski zbiór wierszy Mozaika – Mosaic.

Należała do Klubu Młodego Literata w Łomży, Krajowego Klubu Twórców Kultury, Zrzeszenia Literatów Polskich im. Jana Pawła II w Chicago (w pierwszych trzech latach jego działalności). Jest założycielką Grupy Poetyckiej „Arka”, prowadzi biesiady poetyckie oraz redaguje kolumnę poetycką w tygodniku Monitor w Chicago. Należy do National Association for Poetry Therapy. Jest laureatką konkursów poetyckich w Polsce oraz USA, a także organizatorką warsztatów poetyckich i założycielką „Poetry Club” dla amerykańskiej młodzieży. Przez sześć lat prowadziła warsztaty literackie w Chicagowskiej Szkole Publicznej oraz Chicagowskiej Bibliotece Publicznej.

JÓZEF KOMAREWICZ: Jakie były okoliczności powstania waszej grupy poetyckiej?

ELŻBIETA WAŁKUSKA-CHOJNOWSKA: „Arka” została założona na początku 2012 roku, w większości przez byłych członków Zrzeszenia Literatów Polskich im. Jana Pawła II w Chicago. Spotykaliśmy się w różnych przychylnych poezji chicagowskich przestrzeniach, na przykład w polskich kawiarniach. Przez dwa lata gościliśmy w Art Gallery Kafe w Wood Dale, nieopodal Chicago. Początkowo były to spotkania dyskusyjne nad warsztatem literackim, później rozmawialiśmy o polskiej poezji i poetach. Z czasem zaczęliśmy organizować cykliczne, comiesięczne biesiady. Postanowiłam założyć coś na kształt grupy poetyckiej, która będzie promować twórczość poetów zamieszkałych w metropolii chicagowskiej oraz poetów współczesnych, a także przypominać klasyków. W dobie zalewu grafomanii w pismach polonijnych, miała to być grupa, która będzie propagowała prawdziwą poezję. Stąd biesiady, na których byli przedstawiani ci, którzy potrafili sobie poradzić ze słowem pisanym. Bo nie wszystko, co się pisze, jest poezją. Widzimy to na przykładzie grupy, w której byliśmy poprzednio.

Dość dużo czasu zajęła nam sprawa nazwy grupy. Ostatecznie przyjęta została propozycja Marka Wieczorka – „Arka”. Uznaliśmy ją za symbol ratowania poezji przed narastającym zalewem grafomanii. Oprócz mnie i Marka Wieczorka, w grupie założycielskiej znaleźli się: Ewelina Zielińska, Marcin Kowalik, Janusz Kliś, a później dołączyli inni. Tutaj chciałabym wymienić m.in. Zofię Bukowską, Iwonę Szybowską i gościnnie bywającego u nas Władysława Jana Burzawę.

Poproszę o parę zdań na temat programu Grupy Poetyckiej „Arka” oraz jej założycieli i członków, a także ich dorobku literackiego.

– „Arka” ma w programie pisanie i prezentowanie utworów poetyckich o zróżnicowanej tematyce. Wiersze te muszą być na odpowiednim poziomie artystycznym. Chcemy się wyróżniać bliskim doskonałości warsztatem poetyckim, artyzmem literackich utworów czy też prezentowanej na biesiadach, bądź też w różnego rodzaju publikacjach, naszej twórczości.

Dotychczas zorganizowaliśmy 33 biesiady poetyckie. Każda z nich była jedyna w swym rodzaju. Mamy coraz większą popularność. Na nasze spotkania przychodzą ludzie, którzy oczekują dobrej poezji i pragną właśnie od nas ją usłyszeć. Dołączają też muzycy, którzy wspaniale realizują podkład muzyczny do naszych spotkań, jak również prezentują poezję śpiewaną, wykorzystując nasze teksty. Chciałabym tu wymienić Justynę Chojnowską, Marcina Kowalika, Jerzego Kaczanowskiego, Mirę Szablę oraz Marka Kalinowskiego.

Większość z nas ma za sobą debiuty literackie – tomiki wydane wcześniej oraz publikacje w almanachach, jak też i różnych czasopismach w Polsce oraz poza jej granicami. Nie zapominamy też o utworach poetów tworzących na emigracji, którzy byli przed nami i pozostawili swój bogaty dorobek literacki. Do nich należą: profesor Tymoteusz Karpowicz, ks. Czesław Polak, Zbigniew Chałko oraz Feliks Konarski „Ref-Ren”.

Pomimo iż jesteśmy oderwani od środowiska literackiego w Polsce, to jednak udało nam się nawiązać kontakty z wieloma poetami, między innymi: Anną Ulman, Krzysztofem Kołtunem oraz Jerzym Fryckowskim. To dzięki nim nasze wiersze drukowane są też w Polsce.

Czym dla Pani jest poezja?

– Poezja jest dla mnie pewnego rodzaju ucieczką od codzienności i tajemniczą wyspą, na której jestem sobą. Pisząc wiersze najpierw wydobywam z siebie uczucia, potem kształtuję myśli, następnie powstaje zarys wiersza, który rzeźbię i wielokrotnie udoskonalam, aż stanie się moim wierszem, którym dzielę się z czytelnikami. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jeśli już wypuszczam moje wiersze w świat, muszą być one przynajmniej poprawne.

Jaka jest sytuacja i warunki rozwoju polskich poetów w Chicago? Czy istnieje zapotrzebowanie na współczesną poezję w środowiskach polonijnych?

– Sytuacja polskich poetów w Chicago jest trudna ze względu na to, iż jesteśmy pozostawieni własnej inicjatywie i możliwościom. Niestety, nie mamy żadnego wsparcia ze strony rządu polskiego, ani też amerykańskiego czy też władz stanowych lub miejskich. Nasze spotkania odbywają się w prywatnych lokalach. Dzięki redakcji tygodnika Monitor mamy możliwość druku naszych wierszy. Tam też publikujemy wiersze poetów z różnych zakątków świata – emigrantów jak i my, a czasem poetów z Polski.

Gdyby było jakiekolwiek zainteresowanie Departamentu Książki w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego twórczością poetów polskich na emigracji, to sytuacja nasza zmieniłaby się na lepsze, a nasz wkład w polską literaturę mógłby stanowić ważną część kultury narodowej.

Jak ocenia Pani własną sytuację literacką? Proszę również spojrzeć na swój debiut literacki i powiedzieć, czy zmienił on coś w Pani życiu?

– Mój literacki debiut miał miejsce w 1982 roku w łomżyńskich Kontaktach, a następnie drukowałam swoje utwory w pismach o zasięgu ogólnopolskim. Miałam wtedy 18 lat i czułam się jak „poetyckie niemowlę” w kręgu dojrzałych twórców. Największym wtedy autorytetem i jednocześnie nauczycielem poetyckiego słowa był znany poeta Tadeusz Mocarski, który przez wiele lat prowadził warsztaty poetyckie w Miejskim Domu Kultury – Domu Środowisk Twórczych w Łomży, organizowane wtedy przez Łucję Swoińską. To dzięki Mocarskiemu zrozumiałam, że nie każdy napisany wiersz jest poezją i do dzisiaj trzymam się tej reguły. Mocarski wybrał też wiersze do mojego pierwszego arkusza poetyckiego zatytułowanego Chciałabym powiedzieć, wydanego w 1985 roku przez MDK-DŚT w Łomży. Zapewne nie wszyscy współcześnie piszący wiersze zdają sobie sprawę z tego, jak trudno było w tamtych czasach o jakikolwiek druk – nie tylko ze względu na cenzurę. W wielu polskich czasopismach było tzw. „redakcyjne sito”, które nie przepuszczało do druku pozbawionych artyzmu „częstochowskich rymów”. Tak więc wiersze nijakie, koślawe, ułomne pod względem warsztatu literackiego nie miały szansy ujrzeć światła dziennego.

Co chciałaby Pani zmienić w życiu literackim środowisk polonijnych i jakie są Pani plany artystyczne?

– Jest dużo polonijnych środowisk literackich rozrzuconych nie tylko w USA, ale również w wielu innych krajach. Wydaje mi się, że brakuje nam możliwości integracji tych środowisk. Chciałabym to zmienić, wprowadzając elementy łączności i wymiany pomiędzy różnymi grupami. Co prawda, mam wiele pomysłów do zrealizowania w tym zakresie, ale – jak na razie – są to tylko plany za względu na czas, jaki musiałabym poświęcić na ich realizację.

Dziękuję Pani za rozmowę.