Strona główna / Redaktorskim okiem / Identyfikacja w sieci

GP #10, 5 maja 2012 r.

Identyfikacja w sieci

Jacek HilgierPisaliśmy już niejednokrotnie o tym, że nowe technologie z jednej strony mają ułatwiać nam życie, z drugiej jednak zaskakują, idąc zbyt daleko. Niektóre pomysły na produkt doskonały są tak absurdalne, że aż śmieszne. I tak niedawno czytałem o projekcie jednej z firm kosmetycznych, która testowała wodę po goleniu o zapachu nowego, wyjętego prosto z opakowania, komputera. Taka woda to mieszanka zapachu plastikowej klawiatury, nierozgrzanego jeszcze wnętrza komputera, procesorów i aluminiowej pokrywy laptopa. Domyślam się, że zapach taki mógłby stać się przebojem wśród programistów z Krzemowej Doliny, jednak czy znajdzie szersze uznanie na rynku kosmetyków, śmiem wątpić.

Gorzej jest, gdy postęp techniczny dotyka spraw bardziej poważnych niż nasza higiena. Już niedługo bowiem, zanim w dowolnym celu zagadniemy obcych ludzi, będziemy mogli prześwietlić całą ich przeszłość. Wystarczy zrobić zdjęcie chociażby telefonem komórkowym i porównać je z miliardami zdjęć w Internecie. Służy do tego specjalne oprogramowanie komputerowe do automatycznego rozpoznawania twarzy.

Korzystając z już istniejących serwisów społecznościowych, może ono pokazać nie tylko imię i nazwisko danej osoby, ale i inne dane. Czy jest z kimś w związku, jakie miejsca lubi odwiedzać, gdzie pracuje, czym się interesuje, co lubi, jakiej słucha muzyki, jakie ma poglądy. Jedno zdjęcie wystarczy, by zdemaskowac każdego.

Technologie, które wyławiają jedną twarz z miliarda innych, nie są wcale nowe. Do tej pory dostępne były jednak tylko wybranym instytucjom i osobom. Korzystały z tego tajne służby czy policja, poszukując i tropiąc kryminalistów, co jest zrozumiałe i nikogo nie dziwiło.

Jednak dzisiaj, kiedy prawie każdy z nas ma mini komputer w kieszeni z dostępem do Internetu, daje to możliwość wyświetlenia informacji o dowolnym sfotografowanym na ulicy przechodniu. Jeśli takie wykorzystanie programów do rozpoznawania twarzy nie zostanie zabronione przez odpowiednie regulacje prawne, w przyszłości każdy będzie mógł zostać zidentyfikowany przez każdego.

Niewiele złego się stanie, gdy dowiemy się czegoś więcej o dziewczynie za barem, która nam się podoba. Gorzej, gdy znajdą się tacy, którzy wykorzystają programy, by kogoś prześladować lub okraść. Niestety, już teraz wśród korzystających z usług portali społecznościowych roi się od dewiantów, a walka z nimi i zlokalizowanie ich jest bardzo trudne.

Jednak programy do automatycznego rozpoznawania twarzy już istnieją i będą się rozwijać. W USA np. takie rozpoznawanie stosuje się w centrach handlowych do identyfikowania klientów, by móc im doradzać w sposób indywidualny. W Europie organizatorzy imprez sportowych przeszukują Internet w celu wyeliminowania pseudokibiców. W Polsce policja porównuje zdjęcia radarowe kierowców z fotografiami na Facebooku lub Naszej Klasie. To tylko kilka przykładów, a co z tymi, o których nie mamy pojęcia?

Tytuł znanego bestselleru Samotność w Sieci stracił już swoją aktualność.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net