Strona główna / Redaktorskim okiem / Czeczeński ślad

GP 10, 4 maja 2013 r.

Czeczeński ślad

Jacek HilgierNie milkną echa dramatycznych wydarzeń, jakie rozegrały się na mecie bostońskiego maratonu. W wyniku zamachu bombowego zginęły tam trzy osoby, a ponad 170 zostało poważnie rannych. Ameryka na blisko tydzień wstrzymała oddech, w akcję poszukiwania sprawców zaangażowano wszelkie dostępne środki, a w jej kulminacyjnym momencie Boston i jego przedmieścia zostały dosłownie sparaliżowane. Na podstawie opublikowanych zdjęć fotograficznych i nagrań filmowych wzdłuż trasy maratonu, sprawców zamachu dość szybko zidentyfikowano. Okazali się nimi dwaj bracia pochodzący z Czeczenii w Rosji, a w USA przebywający od blisko 10 lat.

W wyniku policyjnej obławy starszy z braci, 26-letni Tamerlan Carnajew, został zabity, a młodszy, 19-letni Dżochar, najpierw ciężko ranny w ulicznej strzelaninie z policją, został w końcu pojmany. Nadal przebywa w bostońskim szpitalu, gdzie stan jego określany jest jako ciężki, ale stabilny.

Zamach spowodował lawinę pytań i wątpliwości co do motywów, jakimi kierowali się sprawcy, a przede wszystkim tego, czy działali sami czy może w porozumieniu z obcymi grupami terrorystycznymi. Z racji pochodzenia obu braci, wszelkie ślady wydają się prowadzić na Rosyjski Kaukaz, gdzie aż roi się od muzułmańskich ekstremistów. Amerykańskie służby miały już wcześniej na oku starszego z braci, Tamerlana, który wyjeżdżał do Rosji. Oficjalnie w celu odwiedzenia rodziny, ale jednym z efektów ubocznych tych wizyt było jego nawrócenie na islam, czemu dawał wyraz w swoich wypowiedziach i zachowaniu. On sam nie zdoła już tego potwierdzić, ale przebywający w szpitalu i oficjalnie oskarżony o przeprowadzenie zamachu terrorystycznego młodszy brat, Dżohar, będzie poddany przez amerykańskich śledczych drobiazgowemu śledztwu.

Następstwa tego zamachu będą na pewno znaczne i długofalowe. Nieuchronnym wydaje się fakt, że mogą one skomplikować prace nad nową ustawą imigracyjną, której jednym z efektów mogłoby być zniesienie wiz dla Polaków podróżujących do USA. Przeciwnicy ustawy już teraz apelują, by wstrzymać nad nią prace do czasu wyjaśnienia wad istniejącego systemu imigracyjnego. A wady z pewnością istnieją, skoro bracia z ogarniętej wojną domową Czeczenii w roku 2002 łatwo uzyskali w Stanach status politycznych uchodźców.

Jednak istnieje również druga strona medalu. Zwolennicy imigracyjnej reformy argumentują, że prace nad nią i ostatecznie uchwalenie nowych przepisów jest konieczne, by poznać słabości istniejącego systemu i upewnić się, by ludzie, którzy chcą nas skrzywdzić, nie korzystali z przywilejów, jakie daje prawo imigracyjne, w tym nowa ustawa. Jeszcze inne argumenty podnoszone są, by nie łączyć bostońskiej tragedii z debatą o reformie.

Wątpliwe jest, by nawet najbardziej skrupulatne sprawdzanie wnioskujących o wizy mogło zapobiec pomyłkom. Obaj bracia trafili do USA jako praktycznie dzieci i dopiero w ostatnim czasie zradykalizowali się. Tak przynajmniej przypuszczają eksperci z FBI.

Również prezydent Obama, wspierający zwolenników reform, oświadczył: – W miarę, jak dowiadujemy się więcej o tragedii, zachowajmy ducha otwartości.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net