Strona główna / Redaktorskim okiem / Broń na wszelki wypadek

GP 10, 17 maja 2014 r.

Broń na wszelki wypadek

Jacek HilgierZwolennikom ograniczenia dostępu do broni palnej w USA zadano kolejny cios, który jeszcze bardziej utrudni ich walkę z obłędnymi przepisami obowiązującymi w tym kraju. W ostatnich dniach republikański gubernator stanu Georgia Nathan Deal złożył podpis pod nowym aktem prawa stanowego sankcjonującym zasadę „carry anywhere”, co oznacza, że od tej pory broń palną będzie można nosić bez ograniczeń na terenie wszelkich obiektów użyteczności publicznej, takich jak: szpitale, szkoły, kościoły, bary, urzędy miejskie czy centra handlowe. W myśl tych przepisów, z bronią będzie nawet można wejść na teren lotniska międzynarodowego w Atlancie poza terenem odpraw paszportowych.

Gołym okiem widać, że obsesja Amerykanów na temat nieograniczonego dostępu do broni palnej zatacza coraz szersze kręgi. Co gorsza, zyskuje poparcie lokalnych polityków obu największych partii w USA. Projekt republikańskiego gubernatora Georgii został np. poparty przez demokratycznego senatora Jasona Cartera, wnuka byłego prezydenta Jimmy’ego Cartera. Zgłosił on jedynie zastrzeżenia odnośnie noszenia broni w niektórych obiektach.

Przyjęcie ustawy idzie w parze z rozpowszechnianym wśród zwolenników szerokiego dostępu do broni przekonaniem, że powszechne noszenie broni zapewni większe bezpieczeństwo publiczne. Gubernator Deal na konferencji prasowej po podpisaniu ustawy powołał się na drugą poprawkę do konstytucji, gwarantującą obywatelom prawo do posiadania broni, i stwierdził, że „od tej pory obywatele przestrzegający prawa będą mogli bronić się przed tymi, którzy go nie przestrzegają”.

O bardziej bzdurną, powołującą się chyba na czasy i prawa panujące na Dzikim Zachodzie, argumentację trudno się już postarać. Gubernator Georgii i jego poplecznicy wydają się ślepi i głusi na codzienne doniesienia z kolejnych strzelanin w miejscach publicznych od wschodu do zachodu USA. Bardzo często ich sprawcami są osobnicy, którzy mieli lub mają pozwolenie na posiadanie broni. Z takiej broni, legalnie zarejestrowanej u swoich rodziców, niespełnieni i rozwydrzeni nastolatkowie urządzają masakry w szkołach, do których uczęszczają, zabijając swoich kolegów i nauczycieli.

Cierpiący na zaburzenia psychiczne żołnierze i weterani ostatnich wojen z legalnie posiadanej broni zabijają na terenie swoich jednostek dziesiątki ludzi, by potem popełnić samobójstwo. Ciekaw jestem, czy republikański gubernator czułby się bezpiecznie w pierwszym lepszym amerykańskim barze lub tawernie, gdy tam obok niego siedziałby osobnik, u którego boku zwisa nabity pistolet. Ja osobiście nawet nie przekroczyłbym progu takiego baru, wiedząc, co w ludzkiej głowie może się zrodzić po wypiciu kilku piw.

Niestety, takich zastrzeżeń nie mają republikanie ani aktywiści Narodowego Stowarzyszenia Broni Palnej, którzy z radością przyjęli podpisaną ustawę i określili ją jako „wzorzec dla pozostałych stanów Ameryki”. Groza ogarnia na myśl o takim wzorcu i o tym, co zaślepieni, nieodpowiedzialni politycy nam wszystkim serwują.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net