GP #11, 22 maja 2010 r.

Miś zabójca

Jacek HilgierMiędzynarodowy Dzień Dziecka za pasem, warto więc zastanowić się, jaką niespodziankę sprawić swoim pociechom. Dawniej z wyborem nie było kłopotów; wystarczyła pluszowa zabawka, kolejka szynowa lub gra planszowa, by zadowolić malucha. Dziś, w dobie komputerów i gier wideo, wybór jest znacznie większy i należy dwa razy się zastanowić, czy wybrany produkt jest odpowiedni dla młodego człowieka.

Wynika to z faktu, że tematyka większości gier komputerowych bardziej przypomina mrożące krew w żyłach horrory i filmy dla dorosłych niż niewinne bajki. I dlatego coraz częściej pojawiają się słuszne postulaty, by wprowadzić zakaz sprzedaży brutalnych gier dzieciom.

Jednak producenci tych gadżetów bronią się przed tym dość skutecznie. Sąd Najwyższy USA zgodził się ostatnio rozpatrzyć spór o wprowadzony przed paru laty przez gubernatora Kalifornii zakaz sprzedaży lub wypożyczania osobom poniżej 18. roku życia gier wideo, w których gracz okalecza, zabija lub wykorzystuje seksualnie postacie przedstawiające ludzi.
Prawo to, niestety, nie weszło w życie, bo producent oprogramowania natychmiast je zaskarżył i wygrał. Sąd niższej instancji nie znalazł dowodu na to, że brutalne gry komputerowe niszczą psychikę młodych ludzi, i uznał, że przepis łamie zasadę wolności słowa.

Takie rozumowanie nie spodobało się członkom Sądu Najwyższego i zdecydowano się ponownie zająć sprawą. Rodzice są odpowiedzialni, a przynajmniej powinni być, za ochronę dzieci przed wpływem pełnych przemocy gier. Również nie trzeba być wybitnym psychologiem, żeby określić, jak szkodliwy jest wpływ gier wideo na dziecięcą psychikę. Na potwierdzenie takiej tezy wystarczy poczytać sobie pamiętniki czy przesłania młodocianych sprawców masakr i strzelanin w amerykańskich szkołach. Niejednokrotnie odwoływali się oni tam właśnie do przykładów i postaci zaczerpniętych z gier wideo lub filmów.

Wypadki takie nie nauczyły jednak niczego dystrybutorów i producentów, bowiem dostęp do brutalnych gier w Ameryce jest bardzo łatwy. Inaczej jest w Europie, gdzie szereg państw potrafiło poradzić sobie z problemem. Do szwajcarskiego rządu wpłynęły już wnioski przewidujące zakaz sprzedaży takich gier. Pojawiła się też propozycja zakazu importu, sprzedaży i dystrybucji gier chwalących przemoc i łamanie prawa.

W Anglii za sprzedaż dziecku nieodpowiedniej gry grozi kara grzywny do 5 tys. funtów lub pół roku więzienia. W Polsce regulacji prawnych dotyczących sprzedaży brutalnych gier wciąż brakuje. Zanim ona się pojawi, najważniejsza jest kontrola rodzicielska. Zakazy takie nie zawsze jednak się sprawdzają, bowiem dzieci potrafią ściągnąć sobie pirackie produkty bez wiedzy rodziców.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net