Strona główna / Redaktorskim okiem / Więcej piłki, mniej polityki

GP #11, 19 maja 2012 r.

Więcej piłki, mniej polityki

Jacek HilgierRówno za miesiąc, 8 czerwca, rozpoczną się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Turniej zostanie rozegrany na boiskach w Polsce i Ukrainie. Oba kraje w przygotowania do tej imprezy włożyły mnóstwo pieniędzy i wysiłku. W miastach goszczących poszczególne reprezentacje i tam, gdzie zostaną rozegrane mecze, powstały nowe stadiony, lotniska, drogi dojazdowe, zadbano o hotele i gastronomię.

Niestety, nie wszystkie planowane inwestycje udało się zakończyć w terminie. W Polsce największą bolączką dla tysięcy kibiców będzie komunikacja pomiędzy poszczególnymi miastami – gospodarzami meczów. Zarówno sieć autostrad, jak i koleje w Polsce pozostawiają wiele do życzenia. Na miesiąc przed rozpoczęciem turnieju polski rząd otwarcie przyznaje, że żadna z planowanych inwestycji drogowych nie została wykonana w całości. Przejazdy samochodem pomiędzy Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem i Gdańskiem będą więc kilkugodzinnym horrorem, do którego większość kibiców z zachodniej Europy nie jest przyzwyczajona.

Na miesiąc przed inauguracją turnieju pojawiło się jeszcze jedno zagrożenie dla organizatorów. Otóż część polityków zachodnioeuropejskich, na czele z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, wystąpiło z projektem bojkotu Mistrzostw z powodu uwięzienia byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko i jej rzekomego pobicia w więzieniu. Od bojkotu odcięli się przedstawiciele UEFA, organizacji, pod której patronatem Mistrzostwa są rozgrywane. Ze zrozumiałych względów bojkot nie znalazł uznania wśród większości polskich polityków. Jedynie prezes PiS Jarosław Kaczyński wystąpił z nierealnym apelem, by zbojkotować ukraińską część mistrzostw. Od dawna już wiadomo, że mieszanie polityki i sportu obu stronom niczego dobrego nie przynosi. I tym razem nie należy niszczyć i marnować wspólnego wysiłku. Są o wiele bardziej skuteczne formy nacisku na ukraiński rząd niż bojkot, który przyniesie więcej szkód niż pożytku. Nawet najbardziej zainteresowana w tej sprawie Julia Tymoszenka zza murów więzienia ani razu nie popierała bojkotu.

Dziwić może taka postawa europejskich polityków, którzy nagle teraz okazali się obrońcami praw obywatelskich Julii Tymoszenko, a wcześniej, gdy brutalny rząd Chin organizował olimpiadę, ani razu nie wyrażali sprzeciwu. Wręcz odwrotnie, usprawiedliwiali reżim i nie chcieli psuć wielkiego sportowego święta.

Nikt też nie wspomina ani słowem o bojkocie zimowej olimpiady w Soczi, która odbędzie się w 2014 roku. Nikt jakoś nie staje w obronie niezależnych biznesmenów czy polityków w Rosji, którzy często kończą swoją działalność w koloniach karnych.

Są inne formy nacisku na rządy, a bojkot imprez sportowych jest drogą donikąd. Cieszmy się na myśl o wielkim sportowym święcie, które na ekranach telewizorów będzie można oglądać również w USA. Trzymajmy kciuki za naszych piłkarzy, by mistrzostwa, których są gospodarzami, były dla nich udane.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net