Strona główna / Redaktorskim okiem / Zaszczepione pokolenie

GP 11, 30 maja 2015 r.

Zaszczepione pokolenie

Jacek HilgierCo prawda sezon na szczepienia już minął, jednak pamiętać o nich powinniśmy przez cały rok. A wygląda na to, że tak łatwo nie zapomnimy. Już niedługo rodzice z Kalifornii, by móc zapisać dziecko do przedszkola, będą musieli je obowiązkowo zaszczepić. Tym samym stan ten stanie się trzecim w USA, po Missisipi i północnej Wirginii, gdzie taki zapis obowiązuje.

Kalifornijski senat stosunkiem głosów 25 do 10 przegłosował nową ustawę, w myśl której dzieci w publicznych szkołach i przedszkolach mają być zaszczepione. Ustawa reguluje, że rodzice nie będą mogli, jak dotąd, nie szczepić ich ze względu na „osobiste przekonania” albo „wyznawaną religię”. Wyjątek stanowią jedynie przypadki dzieci z alergią na szczepionki i inne przeciwskazania medyczne.

Dyskusja nad koniecznością szczepień ponownie ożyła w USA ze względu na rozwijającą się epidemię odry. Od początku br. zanotowano w całym kraju 170 przypadków tej choroby, z czego ponad 130 właśnie w Kalifornii. „Sprawcą” epidemii było chore dziecko, które odwiedziło Disneyland i tam zaraziło innych.

Najwięcej przypadków było w rejonach Kalifornii, gdzie odsetek dzieci jest relatywnie niski. To dowód na potwierdzenie reguły, która w medycynie znana jest jako tzw. „odporność grupowa”. Występuje ona, jeśli odpowiednio wysoki odsetek ludzi jest zaszczepiony. Mówiąc obrazowo, grupa ta stanowi swego rodzaju barierę oddzielającą nieodpornych od chorych. Gdy tej bariery nie ma, możliwość zarażenia gwałtownie rośnie. A zatem, gdy rodzice odrzucają szczepienia ze względu na „osobiste przekonania”, narażają nie tylko własne dzieci, ale i inne.

Stąd władze stanowe biorą sprawę w swoje ręce, ingerując na swój sposób w wychowanie i opiekę rodzicielską. Nie wszystkim się to podoba, szczególnie znając przywiązanie Amerykanów do swoich obywatelskich wolności. Wielu rodziców już jawnie się buntuje, twierdząc, że „państwo nie będzie im dyktować, jak wychowywać i dbać o własne dzieci”. Choć z drugiej strony, godzimy się na wiele ograniczeń w naszym życiu codziennym, jak choćby obowiązek zapinania pasów w samochodzie.

W przypadku szczepień, obawę przed obowiązkowym szczepieniem podsycają dodatkowo plotki o rzekomej ich szkodliwości. Jednak tak lekarze, jak i naukowcy uspokajają, że nie ma żadnego potwierdzenia, by tak było. Pada również argument, że obowiązek szczepienia odcina dzieci od szkół. Rodzice, którzy mają bardzo silne wobec nich zastrzeżenia, w ogóle mogą nie posłać dzieci do publicznych szkół, wybierając prywatne lub w ostateczności domowe lekcje.

Jednak nie tak odosobnione przypadki, kiedy rodzice najczęściej z powodów religijnych w ogóle nie stosują żadnych lekarstw i nie wierzą w medyczną pomoc, tym samym narażając siebie lub dzieci na śmierć, powinny uzmysłowić, że warto dbać o zdrowie i korzystać z oferowanej w tym zakresie pomocy.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net