Strona główna / Redaktorskim okiem / Ciężko zbrojni

GP #12, 5 czerwca 2010 r.

Ciężko zbrojni

Jacek HilgierNie tak dawno temu dość powszechna otyłość Amerykanów była tylko przedmiotem żartów i satyrycznych komentarzy tych, którzy nigdy wcześniej w swoich krajach nie widywali na ulicach tylu grubasów. Amerykanie nic sobie jednak z tego nie robili uważając, że ich styl życia, sposób spędzania wolnego czasu i nawyki żywieniowe są jedyne i najlepsze na świecie.

Na efekty takiego postępowania nie trzeba było długo czekać. Otyłość amerykańskiego społeczeństwa to już nie tylko problem poszczególnych osobników, którzy nie mogą zmieścić się w fotelach środków komunikacji miejskiej czy znaleźć odzieży w rozmiarze 3XXX. Powoli staje się to problemem narodowym wręcz zagrażającym bezpieczeństwu całego państwa. Na długiej liście czynników, których Ameryka powinna się bać obok islamskich terrorystów, zbrojącego się w atom Iranu czy dysponującej już nim Korei Północnej znalazła się otyła młodzież.

Według szacunków komisji rekrutacyjnych US Army, aż 27 procent osób w wieku poborowym, a więc mniej więcej 10 milionów młodych Amerykanów jest tak spasionych frytkami, pizzą i hamburgerami, że kompletnie nie nadaje się do żadnej służby, nie mówiąc już o wojskowej.

Problem ten nasilał się nieprzerwanie w ciągu ostatnich 20 lat. Obecnie otyłość jest głównym powodem zdrowotnym, dla którego komisja rekrutacyjna odrzuca kandydatów do służby wojskowej. Od 1995 roku liczba rekrutów, którzy nie przechodzą testów z powodu nadwagi, wzrosła prawie o 70 procent.

Gdy ponad jedna czwarta młodych ludzi jest zbyt gruba, by zmieścić się we włazie czołgu, by pokonać najprostszą przeszkodę terenową, by w końcu walczyć – a od tego przecież jest wojsko, to trzeba zauważyć ten problem – w ten sposób przekonują niedowiarków emerytowani oficerowie amerykańskich sił zbrojnych. Tworzą oni grupę „Misja – gotowość”, która za zadanie postawiła sobie przekonanie Kongresu USA, by spowodował on usunięcie ze szkół tuczącego jedzenia, a jednocześnie do zwiększenia nakładów na program zdrowych szkolnych obiadów i zachęcania do zdrowszego stylu życia.

Emerytowani oficerowie zwracają ponadto uwagę, że wojsko nie może przyjmować do służby osób, które wcześniej dopuściły się przestępstw kryminalnych. Na dodatek duża część młodych ludzi woli studiować, zamiast iść do wojska. Jeśli więc utrzyma się rosnący trend otyłości wśród młodzieży, to za kilkanaście lat amerykańska armia będzie miała poważny problem, by kogokolwiek znaleźć zdolnego do służby wojskowej.

Otyłość nie jest zresztą problemem tylko podczas rekrutacji. Z raportów wynika bowiem, że amerykański rząd musi rocznie przeznaczać dziesiątki milionów dolarów na wyszkolenie zastępców tych żołnierzy, którzy zostali wyrzuceni z armii ze względu na kłopoty z nadwagą.
I pomyśleć, że jeszcze podczas II wojny światowej amerykańscy dowódcy mieli zupełnie inny problem. Wówczas musieli odrzucać wielu kandydatów z powodu niedożywienia.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net