Strona główna / Redaktorskim okiem / Nic do ukrycia

GP 13, 15 czerwca 2013 r.

Nic do ukrycia

Jacek HilgierPo niedawnym brutalnym morderstwie żołnierza w Londynie, po raz kolejny w Europie i Stanach Zjednoczonych zadajemy sobie pytanie, czy jest w ogóle jakaś szansa wykorzenienia zagrażającego nam wszystkim terroryzmu. Okazuje się bowiem, że wystarczy w mundurze dowolnej armii świata pokazać się na ulicy, by zostać narażonym na atak opętanego fanatyka. I nie chodzi tutaj o sam mundur, bo równie dobrze wszelkiej maści maniakom może nie spodobać się nasz ubiór, kolor skóry, fryzura lub napis na koszulce. Uczestnictwo w imprezach masowych czy podróżowanie również zaczyna nosić za sobą znamiona ryzyka, o czym może niepotrzebnie, ale coraz częściej myślimy i obawiamy się ataków, które może przeprowadzić każdy i o każdej porze.

By tego uniknąć, a przede wszystkim, by uchronić obywateli przed grożącym niebezpieczeństwem, odpowiednie władze i służby czynią wszystko, by je zminimalizować. Pierwszą odpowiedzią na brytyjski zamach był pomysł, aby żołnierze w ogóle nie pokazywali się w mundurach na ulicy. Na szczęście do tego nie doszło, bowiem terrorystom właśnie o to chodzi – by zasiać powszechny chaos i strach przed normalnym funkcjonowaniem i uczestnictwem w codziennym życiu.

Sposobów na ochronę społeczeństwa jest obecnie wiele. Nie wszystkie są do końca legalne i nie wszystkim będą się podobały. Ale coś za coś. W dobie powszechnie panujących komputerów, telefonów komórkowych, GPS-ów, odpowiednie służby wiedzą i będą wiedzieć o nas praktycznie wszystko. Śledząc transakcje handlowe wiadomo, co dana osoba kupowała, analizując miejsce logowania się telefonu komórkowego można odtworzyć trasę, jaką przebyła. To tylko niektóre sposoby, a możliwości przybywa.

Powstają wirusy komputerowe, dzięki którym bez trudu można włamać się do dowolnego komputera. Opracowywane są programy, które analizowałyby wszelkie rozmowy telefoniczne i emaile, po czym alarmowały policję, gdyby padały tam niebezpieczne słowa typu „bomba” czy „zamach”. Już teraz można narobić sobie nie lada kłopotów żartując czy nawet niewinnie rozmawiając na takie tematy np. na lotnisku.

Miasta pokryte są coraz gęstszą siecią monitoringu. Można ją będzie podłączyć do systemu, który skanowałby nasze twarze i wyszukiwał osoby poszukiwane listem gończym. To samo dotyczyć może tablic rejestracyjnych na samochodach. A przecież takie kamery mogą być instalowane nie tylko na budynkach i ulicznych latarniach. Na razie bezzałogowe samoloty to wyposażenie na użytek wojska, ale tylko patrzeć, jak pojawią się nad naszymi miastami, naszpikowane kamerami i urządzeniami podsłuchowymi. Nic i nikt się przed nimi nie ukryje. Trwają prace nad przenośnym radarem, który mógłby zajrzeć pod nasze ubranie, by sprawdzić, czy przypadkiem nie niesiemy tam skonstruowanej domowym sposobem bomby.

Największym przegranym w walce z terroryzmem okazały się nasze prawa obywatelskie. Trzeba je było niestety poświęcić na ołtarzu walki z terroryzmem.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net