Strona główna / Redaktorskim okiem / Obietnice bez pokrycia

GP #14, 3 lipca 2010 r.

Obietnice bez pokrycia

Jacek HilgierOstatnie telewizyjne orędzie do narodu prezydenta Baracka Obamy prawie w całości poświęcone było sprawie wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej. Prezydent starał się uspokoić opinię publiczną i pokazać, że zarówno on sam, jak i odpowiedzialne agencje federalne dokładają wszelkich starań, by skutki tej tragedii ekologicznej były jak najmniej odczuwalne.

Jak na razie jednak codzienne informacje napływające znad Zatoki nie potwierdzają takiej wizji. Coraz głośniej mówi się, że reakcja prezydenta i podległych mu służb była spóźniona i nieadekwatna do zaistniałej sytuacji.
Równie nieskuteczne od samego początku były próby zahamowania wycieku ze strony głównego winowajcy, czyli koncernu BP. Codziennie na jaw wychodzą kłamstwa prezesów koncernu, którzy zaniżają ilość ropy, jaka przedostaje się do wód Zatoki. Tak na dobrą sprawę nikt nie wie, ile jej się tam znajduje. Powoduje to zrozumiałą frustrację mieszkańców zagrożonych skażeniem terenów, którzy na własnej skórze odczuwają skutki katastrofy.

Prezydent dłużej nie mógł już więc czekać i przedstawił swój plan na dziś i na przyszłość, by zapobiec podobnym kataklizmom. Co z tych planów wyniknie, mamy się przekonać już wkrótce. Prezydent powiedział, że w najbliższych dniach i tygodniach ekipy ratunkowe z BP powinny przechwycić do 90 procent ilości ropy wydobywającej się z uszkodzonej platformy. Nieco później, w lecie, BP ma ukończyć budowę szybu odciążającego, który – jak się przewiduje – całkowicie zatamuje wyciek.

Obama przypomniał wysiłki swej administracji na rzecz zminimalizowania szkód spowodowanych przez kataklizm. Przyznał jednak, że całkowite ich usunięcie to zadanie na miesiące i lata. Podkreślił determinację rządu w tej sprawie i zapowiedział walkę do końca wszystkimi dostępnymi środkami. Oświadczył, że zmusi BP do zapłacenia za szkody powstałe wskutek wycieku, a rząd ma zrobić wszystko, aby mieszkańcom wybrzeża Zatoki pomóc podźwignąć się po tragedii.

Podczas spotkania z zarządem brytyjskiej firmy, prezydent domagał się od niej utworzenia funduszu w wysokości 20 miliardów dolarów na wypłatę odszkodowań, który ma być zarządzany przez inną, niezależną firmę. BP przystało na tę propozycję.

Mówiąc o sposobach, w jaki sposób na przyszłość uchronić się przed podobnymi wypadkami, prezydent wezwał Kongres do szybkiego uchwalenia ustawy popierającej rozwój alternatywnych źródeł energii, które mają zmniejszyć zależność USA od ropy naftowej. Jego zdaniem, zależność ta jest zbyt duża i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miała się zmniejszyć.

Czy obietnice prezydenta zostaną spełnione? Jak na razie podwodna kamera zainstalowana u źródła wycieku pokazuje zupełnie inny obraz. Ropa leje się bez przeszkód i czyni spustoszenie w wodach Zatoki Meksykańskiej.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net