Strona główna / Redaktorskim okiem / Pan każe, sługa musi

GP #14, 2 lipca 2011 r.

Pan każe, sługa musi

Jacek HilgierMinister obrony USA Robert Gates skrytykował pięciu członków NATO, w tym Polskę, za niedostateczny – jego zdaniem – udział w operacjach wojskowych sojuszu w Libii. Taka informacja pojawiła się w ostatnich dniach na łamach prasy i w agencjach informacyjnych. Niewątpliwie jest to wyraz rosnącej frustracji rządu amerykańskiego z powodu przeciągających się w czasie wewnętrznych walk w Libii i braku zamierzonego przez Amerykanów efektu, czyli odsunięcia od władzy Muamara Kadafiego. Jest to również dowód na rosnące napięcia między sojusznikami o to, na kim ma spoczywać ciężar trwającej od kilku miesięcy kampanii przeciwko siłom Kadafiego.

Właśnie w tym kontekście Gates wymienił Niemcy i Polskę jako kraje, które dysponują potencjałem wojskowym i ludzkim umożliwiającym zaangażowanie się w wojnę w Libii, ale wcale tego nie robią.

Jednak amerykański sekretarz nie odpowiedział sobie na pytanie i nie zastanowił się, jaki jest powód, że zarówno Polacy, jak i Niemcy nie kwapią się z wysyłaniem swoich żołnierzy na front. Po pierwsze, ta kolejna interwencja (po Iraku i Afganistanie) od początku nie cieszyła się poparciem Europy. Zwłaszcza Polska, po przykrych doświadczeniach w Iraku, miała i ma powody do szczególnej wstrzemięźliwości przy próbie obalenia siłą Kadafiego. Nasz znaczący udział w obu irackich wojnach niczego nam – literalnie – nie przyniósł. Mimo wcześniejszych obietnic rządu amerykańskiego i nadziei w Warszawie, Polska nie zyskała nic – ani gospodarczo, ani wojskowo. A oczekiwania były liczne, łącznie z udziałami w sprzedaży irackiej ropy naftowej, marzyły się nam kontrakty na budowę i odbudowę zniszczonego wojną Iraku. W efekcie okazało się, że amerykańskie obietnice były przysłowiowymi gruszkami na wierzbie, a do Polski zamiast kontraktów wracały z Iraku trumny z ciałami naszych żołnierzy.

Podobnie ma się sprawa obecnie w Afganistanie i słusznie nikomu się nie spieszy, by tak samo było w Libii. Tym bardziej że znane są nasze wcześniejsze kontakty i związki z tym krajem. Polska współpraca gospodarcza z Libią była bardzo silna. Nasze firmy budowały tam cementownie, elektrownie, drogi i mosty i w imię obalenia kolejnego dyktatora nie musimy uczestniczyć w dewastacji tego dorobku. A każdy kolejny dzień operacji wojskowych w Libii przynosi doniesienia o licznych ofiarach wśród ludności cywilnej Trypolisu i innych miast.

Sekretarz Gates zapomniał również, że wzajemna współpraca i zaangażowanie powinny działać w dwie strony. A jak działa, pokazuje chociażby ciągnąca się od lat batalia o zniesienie obowiązujących dla Polaków wiz wjazdowych do USA. Polacy nadal jako jeden z nielicznych przedstawicieli Unii Europejskiej muszą występować o wizy i poddawani są upokarzającym kontrolom na granicy.

Amerykanie dobrze wiedzą, jakie jest polskie stanowisko w sprawie zaangażowania w Libii – powiedział polski minister obrony Bogdan Klich. W ten sposób potwierdził, że krytyka amerykańskiego sekretarza obrony jest jak najbardziej nie na miejscu.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net