Strona główna / Redaktorskim okiem / Tortem w Temidę

GP 14, 29 czerwca 2013 r.

Tortem w Temidę

Jacek HilgierCo jakiś czas, w związku z kolejnymi procesami i rocznicami, dają o sobie znać osobnicy, którzy najchętniej wszystko, co wiązało się z PRL-em, zesłaliby na śmietnik historii, a ludzi posłali za kraty. Związane z tym zacietrzewienie i niezdrowe emocje często przekraczają dopuszczalne granice.

Podobnie było przed kilku tygodniami, gdy w warszawskim sądzie odbywało się kolejne posiedzenie w sprawie zawieszenia procesu przeciwko gen. Czesławowi Kiszczakowi o przyczynienie się do śmierci górników z kopalni „Wujek” w stanie wojennym. W trakcie tego posiedzenia, na podstawie opinii dwójki psychiatrów, sąd uznał, że zdrowie 88-letniego Kiszczaka nie pozwala na sądzenie go po raz piąty w tej sprawie. Gdy sędzia ogłosiła, że przesłuchanie biegłych odbędzie się – jak zawsze w tego typu sprawach – przy drzwiach zamkniętych, obecna na sali nieliczna publiczność zaprotestowała.

Obowiązujące w całym cywilizowanym świecie zasady poszanowania godności sądu i sędziego nie pozwalają na nadmierne okazywanie niezadowolenia z postanowień niezawisłych sądów. A gdy dochodzi do podobnych incydentów, sędzia przerywa rozprawę. Do podobnej sytuacji doszło właśnie tamtego dnia w Warszawie. Sędzina ogłosiła przerwę. To jeszcze bardziej rozjuszyło grupkę widzów, którym przewodził Adam Słomka, były poseł. On sam i jego sympatycy nie raz zakłócali już porządek podczas rozpraw. Słomka wylądował nawet z tego powodu w areszcie.

Tym razem dał o sobie znać Zygmunt Miernik, działacz Solidarności z Huty „Katowice”. Gdy sędzia opuszczała salę rozpraw, wydobył on z podręcznej torby pokaźny tort, którym ugodził wychodzącą sędzinę. Podobny atak wcześniej w warszawskim sądzie nie miał precedensu. Jest jednak oznaką niepokojących zjawisk zachodzących w Polsce. Z jednej strony – jak to możliwe, że skoro pan Słomka i jego krzykacze znani są z chamskiego zachowania, ochrona dopuściła, by jeden z nich bez problemu wniósł na salę rozpraw tort ozdobiony stertą bitej śmietany? Na sali nie było również policjantów, którzy powinni zaprowadzić porządek, a awanturników z niej usunąć.

W tych kwestiach szybko jednak zapadły odpowiednie decyzje. Wprowadzono zarządzenie o nowych zasadach kontroli, w myśl których do gmachu stołecznej Temidy będzie można wnosić tylko rzeczy „niezbędne w postępowaniu przed sądem”.

A co z panem Miernikiem? Jego występek wskazuje, że w Polsce istnieją ludzie, grupy i organizacje, które nie uznają powszechnie obowiązujących norm, nie szanują autorytetów, a jedyną formą wypowiedzi jest dla nich eskalacja agresji. Co gorsze, pan Miernik, który powinien siedzieć teraz w areszcie, znajduje obrońców i popleczników. Na szczęście to wciąż margines, który powinien być izolowany, a sprawcy podobnych ataków odpowiednio karani.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net