Strona główna / Redaktorskim okiem / Prawo do połowy

GP #15, 7 lipca 2010 r.

Prawo do połowy

Jacek HilgierOsoba, która wynajęła płatnych morderców dla zabicia małżonka, nie powinna mieć prawa do części wspólnego majątku. Na zdrowy rozum to całkiem słuszna zasada. Jednak prawo nie zawsze kieruje się taką logiką, o czym boleśnie przekonał się pewien mieszkaniec Kalifornii.

Zgodnie z obowiązującym w tym stanie prawem, w razie rozwodu sąd nie orzeka o winie. Majątek dzieli się więc po połowie. Współmałżonek może jednak zapomnieć o pieniądzach czy posiadłości, jeśli wcześniej osobiście próbował zabić swego partnera. Istnieje jednak pewna niebezpieczna luka prawna. W sytuacji, gdy zamiast zabić męża własnymi rękami, żona zleci morderstwo płatnemu zabójcy, prawo traktuje ją zdecydowanie łagodniej.

Na takiej luce skorzystała żona pewnego detektywa. Kobieta miała wcześniej poważny wypadek, po którym uzależniła się najpierw od leków przeciwbólowych, potem alkoholu, a na koniec od narkotyków. Mąż zdecydował się na separację, gdy zaczęła posuwać się do przemocy. Kiedy uzyskał zgodę sądu na opiekę nad dziećmi, zdesperowana kobieta próbowała zlecić morderstwo członkowi gangu motocyklowego. Motocykliści jednak unieśli się honorem i zamiast wziąć pieniądze, poinformowali o sprawie policję. Zastawiono pułapkę i kobietę aresztowano, a następnie skazano za próbę zlecenia morderstwa.

Dla detektywa, któremu udało się ujść z życiem, nie był to jednak koniec kłopotów. Gdy jego dawna ukochana wyszła po paru latach z więzienia na warunkowe zwolnienie, sąd rodzinny przyznał jej około 70 tys. dolarów, co stanowiło połowę wspólnego majątku. Adwokat kobiety wnioskował, że pieniądze jego klientce należały się, ponieważ na początku małżeństwa to ona zajmowała się wychowaniem dzieci, by jej mąż mógł zostać oficerem policji.

Niedoszła ofiara miała jednak, i całkiem słusznie, inne zdanie. Nie może bowiem być tak, by osoba skazana za przestępstwo mogła na nim jeszcze w przyszłości zarabiać. A kalifornijskie prawo stwarza sytuację, w której jeśli próbujesz zabić małżonka, to i tak możesz liczyć na połowę majątku.

Ustawodawcy postanowili więc czym prędzej załatać istniejącą lukę. Przekonali się bowiem, że takich przypadków jest coraz więcej. Przy okazji próbuje się zapobiegać innym sytuacjom, w których przestępca może zarabiać na swojej zbrodni. Już teraz istnieją przepisy zabraniające kryminalistom czerpać korzyści z książek, w których opisują swoje zbrodnie.

Niewielka to jednak pociecha dla kalifornijskiego detektywa, niedoszłej ofiary najmitów swojej małżonki. Prawo bowiem nie działa wstecz i nie może on już odzyskać straconych pieniędzy.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net