Strona główna / Redaktorskim okiem / Waszyngton szpieguje Unię

GP 15, 13 lipca 2013 r.

Waszyngton szpieguje Unię

Jacek HilgierMimo zapewnień amerykańskich oficjeli z prezydentem na czele, trudno znaleźć na świecie państwo, któremu Amerykanie naprawdę by ufali. Polacy, którzy niejednokrotnie w przeszłości i obecnie stawali murem za mocarstwem, gorzko się o tym przekonują. Możemy się pocieszyć, że nie jesteśmy jedyni.

Prezydent Obama wkrótce będzie się musiał gęsto tłumaczyć przed kanclerz Niemiec Angelą Merkel po tym, jak na światło dzienne wypłynęły doniesienia o działaniach amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), wymierzonych w Unię Europejską i jej kraje członkowskie.

Wygląda na to, że niemal we wszystkich waszyngtońskich przedstawicielstwach dyplomatycznych państw Unii z Niemcami na czele, a także w nowojorskiej siedzibie ONZ, zakładane były przez NSA podsłuchy i inna aparatura szpiegowska. Rzecznik rządu niemieckiego oświadczył, że takie podsłuchiwanie przyjaciół jest niedopuszczalne, szczególnie w momencie, kiedy toczą się rozmowy na temat porozumienia o wolnym handlu między UE a USA. Pertraktacje takie wymagają wzajemnego zaufania, a nie jednostronnej manii poszukiwania wrogów na każdym kroku.

Również na terenie Niemiec każdego dnia Amerykanie uzyskiwali dostęp do średnio 20 mln rozmów telefonicznych i 10 mln kontaktów przez Internet, przechwytując informacje na temat kiedy i między kim nastąpiło konkretne połączenie. Takie działania NSA mogły sięgnąć nawet samej kanclerz Angeli Merkel i należy się spodziewać, że reakcja jej nie będzie kurtuazyjna. Dla porównania, z terenu Francji NSA pobierała dziennie jedynie 2 mln danych na temat połączeń telefonicznych i internetowych. Oba kraje, jak i Komisja Europejska już teraz zażądały od USA wyjaśnień na temat doniesień.

W odpowiedzi szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry stwierdził, że prawie wszystkie kraje, nie tylko rząd USA, prowadzą „mnóstwo działań”, żeby zabezpieczyć swoje interesy i dbać o bezpieczeństwo. Dziwnym jednak trafem, jak dotąd żadna ambasada amerykańska w Europie nie poskarżyła się na to, że została spenetrowana przez obcy wywiad.

Trudno się jednak takim doniesieniom dziwić, skoro amerykańskie służby bezpieczeństwa narodowego nie dowierzają nawet swoim obywatelom w ich własnym państwie. O praktykach takich można się było również dowiedzieć z materiałów, jakie opublikował informatyk jednej z amerykańskich agencji komputerowych Edward Snowden. Wynika z nich, że niemal codziennie większość prywatnych i służbowych połączeń telefonicznych i internetowych w USA jest w mniejszym lub większym stopniu śledzona przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego.

Informacje były na tyle wiarygodne, że przedstawiciele agencji tłumaczyli się, iż śledzono jedynie połączenia wykonywane przez obcokrajowców zamieszkałych w USA. Trudno jednak spodziewać się, by znając skalę prowadzonych działań, ktokolwiek dał wiarę takim wyjaśnieniom.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net