Strona główna / Redaktorskim okiem / Piękny futbol

GP 15, 26 lipca 2014 r.

Piękny futbol

Jacek HilgierGary Lineker, słynny angielski piłkarz, powiedział kiedyś, że piłka nożna to taka gra, w której przez 90 minut 22 zawodników biega za piłką, a na koniec i tak wygrają Niemcy. Parafrazując wypowiedź napastnika, można jeszcze dodać, że piłka to taka gra, w której najlepszym piłkarzem zawsze zostaje Messi.

Finał piłkarskich mistrzostw świata, rozegrany na stadionie Maracana w Rio de Janeiro pomiędzy reprezentacjami Niemiec i Argentyny, był godnym zwieńczeniem całego turnieju. Obie drużyny przystąpiły do walki bez chowania się za podwójną gardą obrony, z wielką chęcią zwycięstwa. Ataki sunęły jeden za drugim, akcje przenosiły się z jednego pola karnego pod drugie. Od razu było widać, że było to starcie najlepszego piłkarza świata Leo Messiego z Argentyny z najlepszą kolektywnie drużyną.

Mimo że decydujący gol spotkania padł dopiero w dogrywce, nie były to szachy, w których wszyscy czekali na karne decydujące o zwycięstwie. Takie rozwiązanie, w którym o zwycięstwie decyduje ślepy los, nie byłoby sprawiedliwe. I dobrze się stało, kiedy wprowadzony tuż przed rozpoczęciem dogrywki niemiecki napastnik Mario Goetze strzelił pięknego gola dającego Niemcom czwarty w historii tytuł mistrza świata. W przekroju całego turnieju należał się on im zdecydowanie. Stanowili solidny kolektyw, gdzie na żadnej pozycji właściwie nie było słabego punktu. W turnieju stracili tylko cztery bramki, sami strzelając 18. W tym 7 strzelonych bramek w półfinale Brazylijczykom, który to wyczyn przejdzie do historii światowego futbolu.

Takich historycznych odniesień można znaleźć jeszcze wiele. Był to pierwszy turniej rozgrywany na amerykańskim kontynencie, w którym zwycięzcą została drużyna z Europy. Jak dotąd nikomu wcześniej ta sztuka się nie udała. Mistrzostwa były pokazem ofensywnego futbolu. Na boiskach w Brazylii zdobyto największą w historii liczbę goli, co szczególnie zadowoliło kibiców na stadionach i przed telewizorami.

Uczestnicząca w turnieju reprezentacja USA miała tam również swoje pięć minut. Amerykanie weszli do drugiej rundy rozgrywek z bardzo silnej grupy, pozostawiając w pokonanym polu m.in. wyżej ocenianych Portugalczyków. W 1/8 finału stawiali dzielny opór reprezentacji Belgii, która okrzyczana została czarnym koniem turnieju, a za cztery lata na następnych mistrzostwach, może stać się ich rewelacją.

Najlepszym zawodnikiem mistrzostw wybrany został Leo Messi z Argentyny. Stanowił on siłę napędową całej drużyny i w wielu przypadkach samodzielnie przyczyniał się do zwycięstwa. Dopiero w finale, w decydujących momentach zabrakło mu trochę szczęścia, a może i sił, co skrzętnie wykorzystali przeciwnicy. W końcówce meczu finałowego Messi nie trafił z rzutu wolnego i wszystko było jasne. Król futbolu oddał władzę książętom – to Niemcy mieli najlepszą drużynę. Już teraz przeciwnicy mogą się bać, bowiem za cztery lata w Rosji, na kolejnych mistrzostwach, trudno będzie przełamać ich dominację.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net