Strona główna / Redaktorskim okiem / Miasto na morzu

GP 15, 25 lipca 2015 r.

Miasto na morzu

Jacek HilgierWśród nabywców nieruchomości dysponujących portfelami o odpowiedniej grubości wielkim powodzeniem cieszą się rezydencje oferujące niezakłócony niczym widok na ocean. Planiści i urbaniści wpadli ostatnio na pomysł, który być może zrewolucjonizuje pojęcie przestrzeni życiowej.

Ma to być jedna z największych konstrukcji stworzonych przez człowieka. Założenia projektu są jakby wyjęte z baśni tysiąca i jednej nocy. Wyobraźmy sobie idealne miejsce do mieszkania i pracy – bezpieczne, przestrzenne, zapewniające rozrywkę i spokój jednocześnie. Dodajmy, że będziemy się wraz z tym miejscem przemieszczać po całym świecie. Tak właśnie ma wyglądać miasto na morzu, największy pod słońcem statek Freedom Ship.

Kolos przemieszczający się po oceanach będzie miał 25 pokładów, prawie milę długości i pół mili szerokości. Legendarny Titanic zmieściłby się na nim w poprzek. Jednarozowo statek-miasto przewiezie do 80 tys. pasażerów plus 20 tys. osób z załogi. Statek będzie oferował luksusowe warunki pobytu, olbrzymie bezcłowe centrum handlowe oraz przestrzeń dla zainteresowanych firm, aby mogły prezentować swoje produkty i usługi.

Pojawiły się już pierwsze zachęcające opisy producenta, który informuje, że nie będzie to zwykły liniowiec, a bardziej wyjątkowe miejsce do życia, pracy, spędzenia tam emerytury bądź wakacji. Statek będzie nieustannie krążył po świecie, odwiedzając większość dostępnych drogą morską, najbardziej atrakcyjnych regionów na Ziemi.

Na górnym pokładzie będzie się znajdować lotnisko. Dzięki własnej flocie samolotów będzie się odbywał transport pasażerów na ląd. Lądować tam będą zarówno komercyjne, jak i prywatne samoloty.

Jak na prawdziwe miasto przystało, nie zabraknie tam przestrzeni mieszkalnej, bibliotek, szkół, szpitala, sklepów detalicznych, hurtowni, obiektów sportowych. Będą także banki, hotele, restauracje i kasyna. By to wszystko obsłużyć, musi istnieć infrastruktura służąca wygodnej komunikacji. Projektanci przewidzieli pokładowy system metra, który umożliwi podróżnym szybkie dotarcie do jakiejkolwiek części statku.

Warto wiedzieć, że goście nie będą mieli dostępu do mieszkalnych „dzielnic” statku. Przywilejem przebywania w części mieszkalnej będą się cieszyć jedynie ci, którzy wykupili na własność nieruchomość na Freedom Ship. Pozostali podróżni będą korzystali z kajut i przestrzeni dla gości.

Koszty budowy pływającej metropolii szacowane są na ponad 5 mld dolarów. Budowa ma trwać 3-4 lata, a rozpocznie się w momencie, kiedy ze składek zainteresowanych zamieszkaniem lub założeniem biznesów sponsorów uzbiera się pierwszy miliard. Sprzedaż kajut i apartamentów już trwa. Za niewielki apartament z widokiem na korytarz trzeba zapłacić 212 tys. dolarów. W cenie są natomiast apartamenty z dwoma łazienkami i widokiem na morze, kosztują ponad milion dolarów. Chętnych na taki wydatek z pewnością nie zabraknie.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net