Strona główna / Redaktorskim okiem / Historia według Przekroju

GP #16, 30 lipca 2011 r.

Historia według Przekroju

Jacek HilgierCo jakiś czas na łamach głównie amerykańskiej, ale również światowej prasy pojawiają się historyczne komentarze tematycznie związane z II wojną światową, a w nich świadome i nieprawdziwe uproszczenia mówiące o „polskich obozach koncentracyjnych”. Większość polonijnych organizacji i instytucji w USA z mniejszym lub większym zaangażowaniem śle protesty do wydawców i autorów takich oszczerczych stwierdzeń i trzeba przyznać, że powoli te akcje przynoszą skutek. Błędów i historycznych wypaczeń jest coraz mniej.

Trzeba też przyznać, że to, co przytrafia się najczęściej niedouczonym amerykańskim dziennikarzom i felietonistom, w jakimś stopniu można zrozumieć. Ich wiedza historyczna dotycząca Europy i reszty świata nie jest najwyższa i w swoich wnioskach idą oni na skróty myślowe, czego skutkiem są wspomniane kłamstwa.

Jeśli jednak podobne przeinaczenia pojawiają się w polskiej prasie, a autorami są Polacy, to tego żadną nieświadomością czy niewiedzą usprawiedliwiać już nie można. A właśnie ostatnio z okazji odnotowania 70. rocznicy tragicznych zajść w Jedwabnem, na okładce lewicowego tygodnika Przekrój pojawił się tytuł: „My, Polacy, zabójcy Żydów. Jedwabne 70 lat później”.

Już w samym tytule jest tyle fałszu i zakłamania, by zadać pytania autorom kwestionując ich wiedzę i rzetelność. Po pierwsze – jeśli byli zabójcy, to jacy „my”, jacy Polacy? Dlaczego to niewyjaśnione nadal do końca – niewątpliwie tragiczne – zdarzenie redaktorzy Przekroju podciągają pod całość zbioru, jakim jest naród? Czy w czasie jedwabieńskiej zbrodni istniało w ogóle wolne polskie państwo? Czy ono sprawowało kontrolę i władzę na tych terenach? Czy to ono uczyniło z Żydów ofiary polowań i egzekucji, organizując specjalne komanda do mordowania Żydów?

Czy w tym czasie był tam choć jeden polski urzędnik, policjant czy żołnierz? Nie, w tym samym czasie Polaków tak samo mordowano, niszczono inteligencję i przesiedlano. A państwo polskie, podziemne, bo tylko takie mogło działać, w swoim działaniu m.in. wzywało do ratowania Żydów, alarmowało świat, wysyłało emisariuszy.

Polacy, którym groziła za to kara śmierci, ratowali Żydów i są na to niezbite dowody. Żyją jeszcze ludzie, którzy to robili, żyją także tutaj, wśród nas. Oczywiście, były jednostki, które wybierały inną drogę, ale były to wyjątki, których w żaden sposób nie można podciągać pod zbiorowsko narodu, pod określenie „My, Polacy”. I taki kontekst jest po prostu najzwyklejszym kłamstwem na równi z „kłamstwem oświęcimskim”.

Prawda jest powszechnie znana: to Niemcy najechały na Polskę i to oni jak wszędzie indziej organizowali maszynerię zbrodni. Tak samo Żydom, Polakom, Rosjanom i innym narodom Europy.

Aż trudno uwierzyć, że 67 lat po zakończeniu wojny, mając w dorobku setki tysięcy opracowań i materiałów na te tematy, trzeba polemizować z polską prasą i autorami, by przypominać takie oczywistości.

Ale widocznie trzeba – polemizować, przypominać i piętnować kłamstwa w imię pamięci dla ofiar i w imię prawdy, którą nie można manipulować w zależności od wyznania czy światopoglądów.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net