Strona główna / Redaktorskim okiem / Ford z białą laską

GP #17, 14 sierpnia 2010 r.

Ford z białą laską

Jacek HilgierCzego to ludzie nie wymyślą – jeszcze do niedawna doniesienia o wynikach pracy konstruktorów i naukowców pracujących w swoich laboratoriach badawczych często przyjmowaliśmy z niedowierzaniem. Dzisiaj właściwie już nic nas nie może zaskoczyć; każdego dnia na rynek trafiają coraz to nowsze rozwiązania mające za zadanie ułatwić nam życie. W tej powodzi nowinek technicznych są jednak również takie, które mogą zrodzić pytanie, czy są naprawdę potrzebne.

Już niedługo na słynnym torze wyścigowym Daytona na Florydzie ma dojść do niecodziennego wydarzenia – specjalnie przerobionym fordem pokieruje... niewidomy. Pierwszy na świecie taki samochód konstruują naukowcy z Wirginii. Auto z zewnątrz niczym się nie będzie wyróżniać, za to w środku od podwozia po dach zostanie naszpikowanie elektroniką i czujnikami. To one mają zapewnić, że niewidomy będzie wiedział, jak ma jechać i co dzieje się na drodze.

Jak to możliwe? Podstawowy atrybut kierowcy – kierownica – połączona będzie z systemem, który zbiera informacje z czujników laserowych. Analizuje je w ułamku sekundy i komendami głosowymi przekazuje, jak skręcić. Np. kierowca usłyszy: „skręć w prawo o cztery kliknięcia”. Gdy kierowca zacznie skręcać, z głośnika usłyszy kliknięcia – po czwartym zakończy manewr.

Jazdę ma też umożliwiać specjalna wibrująca kamizelka sugerująca zmiany prędkości. Wibruje ona w różnych miejscach ciała, za każdym razem przekazując inny komunikat. Jeśli zaś wibrować zacznie cała, znaczyć to będzie, że trzeba natychmiast hamować.

O zakrętach informować mają wirtualne rękawiczki, o przeszkodach na drodze – tzw. dotykowa mapa. Przez niewielkie otwory w panelu system ma wystrzeliwać strumienie sprężonego powietrza, które niewidomy ma odczytywać podobnie jak kod Braille’a.

Prototyp takiego samochodu ma być gotowy na początku przyszłego roku. Jego cena nie jest jeszcze znana, znajdą się jednak na pewno chętni gotowi wyłożyć każde pieniądze, by mimo swojego kalectwa poprowadzić własnoręcznie samochód. By tak się stało, przed nimi jeszcze daleka droga. Pomijając technologię, największą przeszkodą może być przeprowadzenie zmiany obowiązujących przepisów ruchu drogowego. No i przekonanie społeczeństwa, że niewidomy za kółkiem nie stwarza zagrożenia. Z tym może być największy problem. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by nawet najczulsze sensory, wirtualne rękawiczki, kamizelki i kierownice potrafiły przewidzieć i odpowiednio szybko zareagować na każdą możliwość rozwoju sytuacji na drodze.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net