Strona główna / Redaktorskim okiem / Dostał nową twarz

GP 17, 10 sierpnia 2013 r.

Dostał nową twarz

Jacek HilgierKiedy w grudniu 2008 r. polska lekarka Maria Siemionow ze szpitala w Cleveland w Ohio jako pierwsza na świecie dokonała przeszczepu twarzy, była to sensacja na skalę światową. Od tamtego czasu dokonano już jednak około 25 takich przeszczepów. Jeden z nich, najbardziej skomplikowany, pierwszy na świecie ze wskazań życiowych, miał miejsce w maju bieżącego roku w Polsce.

Właśnie w ostatnich dniach, 33-letni pacjent z nową twarzą opuścił szpital w Gliwicach. Wcześniej przeżył prwadziwą gehennę, która dotknęła nie tylko jego. Pan Grzegorz w kwietniu przeszedł poważny wypadek w pracy. Maszyna do cięcia kamieni amputowała mu większą część twarzy. Obrażenia były tak rozległe, że nie miał szans na przeżycie. Próba przyszycia jego własnej twarzy nie powiodła się i jedynym ratunkiem mogła być już tylko transplantacja. Rozpoczęto poszukiwania dawcy. Dzięki skoordynowanej pracy setek ludzi udało się wytypować młodego mężczyznę, który zginął w wypadku drogowym, a rodzina jego zgodziła się, by został dawcą.

Jak wspomniałem, przeszczepów twarzy było na całym świecie kilkanaście. Nigdzie jednak nie doszło do ujawnienia rodziny, jak i samego dawcy. Polski przeszczep był na pewno ogromnym sukcesem lekarzy i wszystkich osób w to zaangażowanych. Opublikowane zdjęcia pacjenta, który o własnych siłach opuszcza szpital z nową twarzą, mogą budzić szcunek i podziw dla kunsztu lekarzy. Jednak fakt, że w kilkanaście dni po operacji lokalni dziennikarze docierają do matki dawcy, pokazują jego zdjęcia i grób, może budzić zastrzeżenia co do skali takiej jawności. Zgoda rodziny dawcy na pobranie organów nie oznacza tym samym, że wyraża zgodę na publikowanie zdjęć z samego pobrania, a także prywatnego wizerunku zmarłego.

W przypadku przeszczepów narządów takich jak nerki czy serce, nieraz ujawnia się, skąd pochodził dawca. Takich transplantacji wykonuje się już w Polsce setki rocznie i nie ma ryzyka, że rodziny dawcy i biorcy odnajdą się. Nigdy nie mówi się rodzinie dawcy, kto był biorcą i na odwrót. Takie jest prawo – chroni biorców i rodziny dawców przed sobą. U jednych może się przecież pojawić poczucie winy, u drugich oczekiwanie wdzięczności.

Pacjenta z nową twarzą czeka teraz żmudna i długa rehabilitacja. Do końca życia będzie musiał zażywać leki zapobiagające odrzuceniu przeszczepu. Bardzo powoli będzie mu wracał węch, smak, mimika twarzy, a jego dom i życie nigdy nie będą już takie same.

A na przyszłość warto się zastanowić, zanim przy kolejnym przeszczepie cały świat łącznie z zainteresowanymi rodzinami pozna szczegóły, które nie powinny wyjść z ukrycia.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net