Strona główna / Redaktorskim okiem / Śmierć nastolatka

GP 18, 6 września 2014 r.

Śmierć nastolatka

Jacek HilgierZdarzenie, do którego doszło 9 sierpnia w miesteczku Ferguson koło Saint Louis, pokazało, jak wciąż głębokie są podziały na tle rasowym w amerykańskim społeczeństwie. Tego dnia został tam zastrzelony czarnoskóry nastolatek przez białego policjanta. Jak twierdzi policja, 18-letni Michael Brown szedł środkiem ulicy, a po upomnieniu przez funkcjonariusza zareagował agresywnie. Według zeznań policjanta, chłopak nie reagował na polecenia i spróbował go zaatakować. Jego zachowania nie zmienił pierwszy wystrzał z broni. Za nim padły następne, a opublikowany raport z sekcji zwłok wykazał, że nastolatek otrzymał sześć ran postrzałowych – cztery w ramię i dwie w głowę. Policjant zeznał, że na początku celował w rękę, później wymierzył w głowę.

Nieco inne były zeznania świadków zdarzenia. Kolega chłopaka twierdzi, że razem wracali ze sklepu do domu i na środku ulicy zostali zatrzymani przez policjanta. Świadkowie podtrzymują, że zmarły chłopak był nieuzbrojony i stał z rękami podniesionymi do góry.

Śmierć Browna lokalna czarna społeczność odebrała jako przestępstwo na tle rasowym. Oliwy do ognia dolał fakt, że policja przez dłuższy czas nie opublikowała nazwiska policjanta. Wszystko to spowodowało, że jeszcze tego samego wieczoru rozpoczęły się zamieszki i protesty. Doszło do starć demonstrantów z policją, przy okazji bandy nastolatków plądrowały i demolowały sklepy. Zamieszki stały się na tyle poważne, że gubernator stanu wprowadził stan wyjątkowy i godzinę policyjną na terenie miasta. Sprowadzono dodatkowe siły policyjne. Sceny, jakie rozgrywały się przez blisko 10 dni na ulicach Ferguson, przypominały prawdziwą wojnę demonstrantów z policją. Z jednej strony leciały kamienie, petardy i koktajle Mołotowa, z drugiej granaty hukowe i gaz łzawiący. Policjantów wspierały wozy bojowe, a oni sami uzbrojeni byli w długą broń.

Obrońcy praw człowieka stwierdzili, że policja nadużyła siły w starciach z demonstrantami, a jej reakcja była nieadekwatna do skali zdarzenia. W celu uspokojenia nastrojów w Ferguson pojawił się nawet procurator generalny USA Eric Holder, który zapowiedział wnikliwe śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności śmierci Browna. Ujawniona została tożsamość policjanta, a on sam został wysłany na urlop. Zapowiada się jednak bardzo długie i – jak zawsze w takich przypadkach – skomplikowane śledztwo.

Wszystko to spowodowało jednak, że sytuacja na przedmieściach Saint Louis wróciła do normy. W pokojowych nastrojach przebiegł też pogrzeb nastolatka. Uczestniczyło w nim setki głównie czarnoskórych osób, które podkreślały, że zgromadziły się tam, by przede wszystkim pomodlić się za rodzinę chłopaka. Z apelem do zgromadzonych wystąpił ojciec ofiary, który wezwał do przerwania protestów.

Życzenie to może okazać się jednak trudne do spełnienia. Na razie nie wiadomo, czy i kiedy policjantowi zostanie wytoczony proces. Decyzję ma podjąć ława przysięgłych, co może nastąpić za kilka tygodni. Jeśli nie dojdzie do procesu, obawa o dalsze protesty jest bardzo uzasadniona.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net