GP #1, 1 stycznia 2011 r.

Na Nowy Rok

Jacek HilgierWitam w Nowym Roku.

Co nam przyniesie, czy będzie lepszy od poprzedniego? Takie pytania zadajemy sobie, składając nawzajem życzenia noworoczne, a sylwestrowe zabawy mają nam pomóc z optymizmem i w dobrych nastrojach wkroczyć w nowy rok.

Ten poprzedni, właśnie mijający, był dla Polaków zarówno w kraju, jak i za granicą niezwykle trudny. Po wyjątkowo ciężkiej zimie, kilkakrotnie powracały w Polsce wiosenne powodzie. Pustoszyły one liczne regiony Polski, w efekcie ludzie tracili dobytek całego życia, wielu z nich na długie miesiące pozostawało bez dachu nad głową.

A później przyszła tragiczna katastrofa pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej oraz 95 ważnych i zasłużonych dla naszego kraju osób i polityków. Wstrząsnęła ona nami wszystkimi, jak nic dotąd. Pierwsze dni to był ból i powszechny smutek na widok kolejnych trumien wracających z Rosji do Polski. Następnie pogrzeby, których zwieńczeniem były uroczystości pożegnalne pary prezydenckiej na Wawelu.

W tym czasie Polacy zapomnieli o podziałach, przynależnościach partyjnych, różnicach światopoglądowych – połączeni bólem po stracie tak wielu cennych dla kraju obywateli. Te wszystkie traumatyczne wydarzenia skłoniły do głębokiej refleksji oraz wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Nieuchronnie pojawiło się też, powracające do dziś, pytanie o przyczyny tej katastrofy i czy naprawdę musiało do niej dojść.

Niestety, na większość pytań związanych z tą tragedią odpowiedzi nadal nie ma i co gorsza nie zanosi się na to, że uzyskamy je w nowym roku 2011. Od samego początku kontrolę nad przebiegiem śledztwa przejęła strona rosyjska i to ona dyktowała i nadal dyktuje warunki. Polski rząd, powołując się na międzynarodowe konwencje, przystał na takie rozwiązanie i właściwie od samego początku śledztwa nie ma na jego przebieg żadnego wpływu. Budzi to rozgoryczenie i sprzeciw już nie tylko rodzin ofiar katastrofy. Była to sytuacja wyjątkowa, wyjątkowy lot z udziałem głowy państwa polskiego, całego dowództwa Wojska Polskiego, polityków i parlamentarzystów i w związku z tym inicjatywa i decyzje powinny leżeć po naszej stronie.

Nie wybrażam sobie, by podobne działania miały miejsce, gdyby na ziemię rosyjską spadł samolot prezydenta USA.

A tak w nadchodzącym roku czekają nas kolejne miesiące śledztwa w sprawie katastrofy, które bardziej mnożą niż udzielają odpowiedzi na pytanie o przyczyny i winnych katastrofy.

Musimy wierzyć, że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, bowiem we współczesnym świecie coraz trudniej od niej uciec i ją ukryć.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net