Strona główna / Redaktorskim okiem / Dzieci kotwice

GP #20, 25 września 2010 r.

Dzieci kotwice

Jacek HilgierCo jakiś czas na czołówki amerykańskich gazet i dzienników telewizyjnych powraca temat nielegalnych emigrantów. Działo się tak przy okazji prób uszczelniania przez rząd „dziurawej” granicy z Meksykiem, a ostatnio antyimigracyjne nastroje podsycone zostały przez kontrowersyjną ustawę w Arizonie. Stawianie coraz to nowych zasieków na południowej granicy USA czy ściganie po ulicach i legitymowanie wszystkich Latynosów to tylko półśrodki, które absolutnie nie rozwiążą problemu.

Potrzebne są zmiany systemowe, prawne, które z jednej strony zahamowałyby lub utrudniły napływ nowych emigrantów do USA, a z drugiej uregulowały pobyt tych wszystkich, którzy od lat bezskutecznie usiłują zalegalizować tutaj swój pobyt. Oczywiście, mam tutaj na myśli tych wszystkich, którzy uczciwie pracują, płacą podatki i nie wchodzą w konflikt z obowiązującym prawem.

Pierwszy krok do uzdrowienia istniejącej sytuacji został już zrobiony. Otóż republikanie w Senacie dążą do rewizji 14. poprawki do konstytucji, która gwarantuje obywatelstwo USA wszystkim osobom tutaj urodzonym. Słusznie twierdzą, że chodzi o wyeliminowanie nadużyć, popełnianych z wykorzystaniem tego przepisu. Nie łamiąc żadnego prawa, co roku tysiące kobiet specjalnie przyjeżdża na krótko do USA po to, aby urodzić tutaj dziecko. Później wracają do swego kraju, a jedynym związkiem z Ameryką jest właśnie dziecko-kotwica.

Pomysłodawcy nowych rozwiązań prawnych w tej dziedzinie słusznie uważają, że nie jest normalne ani uzasadnione, by dzieci nielegalnych imigrantów automatycznie uzyskiwały obywatelstwo USA. Taka luka prawna w większości wypadków wykorzystywana jest przez nielegalnych imigrantów z Meksyku i innych krajów Ameryki Łacińskiej, choć nie tylko.

Nie ma się co takiemu postępowaniu dziwić, bo fakt posiadania dziecka urodzonego w USA to swego rodzaju inwestycja na przyszłość. Z obywatelstwem amerykańskim łączy się przecież szereg udogodnień. Jest możliwość uzyskania stypendiów na szkołę i studia, pożyczek na ten cel, świadczeń socjalnych, ubezpieczenia zdrowotnego, zasiłków i innych ulg. A wszystko to wypracowane przez amerykańskiego podatnika. Nie bagatelnym jest też fakt, że obywatel USA może w swoim czasie umożliwić uzyskanie prawa stałego pobytu najbliższemu członkowi rodziny.

Dla wielu zdesperowanych rodzin z meksykańsko-amerykańskiego pogranicza jest to bardzo prosty sposób dostania się do USA.

Odwołanie lub zmiana poprawki do konstytucji wymaga minimum 2/3 głosów w Kongresie oraz zatwierdzenia przez co najmniej 3/4 stanów. Nie będzie to łatwe, gdyż już podniosły się głosy krytykujące projekt jako przykład ksenofobii.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net