Strona główna / Redaktorskim okiem / Tajne przez prawdziwe

GP #20, 22 września 2012 r.

Tajne przez prawdziwe

Jacek HilgierNie tak dawno rząd amerykański wydał oświadczenie, w którym poinformował o odtajnieniu setek stron dokumentów na temat zbrodni katyńskiej, znajdujących się w archiwach prezydenckich, jak też podległych mu instytucji wywiadowczych. Od tej chwili wspomniane dokumenty będą ogólnie dostępne na stronach internetowych rządu federalnego USA.

Gest ten został ciepło przyjęty przez polską stronę, należy jednak od razu zadać sobie pytanie, dlaczego zwlekano z nim tak długo i dlaczego akurat teraz. Wyjaśnienie przynajmniej drugiej części wątpliwości wydaje się proste. Ze strony prezydenta Obamy jest to czytelna próba zatarcia złego wrażenia na Polakach, jakie pozostało po niefortunnej wypowiedzi  o „polskich obozach śmierci”. Również termin, tuż przed prezydenckimi wyborami w USA, jest ukłonem w stronę wyborców z polskimi korzeniami, o których głosy prezydent Obama będzie zabiegał.

Historycy i publicyści, którzy już teraz pobieżnie zapoznali się z odtajnionymi materiałami twierdzą, iż żadnych rewelacji w nich znaleźć nie będzie można. W większości są one potwierdzeniem powszechnie znanych prawd, do których wcześniej bądź nie chciano się przyznać, bądź na ówczesne czasy były one dla Amerykanów niewygodne.

I te właśnie fakty, demaskujące rolę prezydenta Roosevelta tuszującego zbrodnie stalinowskie w imię własnych interesów, są dla nas Polaków najbardziej bolesne. W dokumentach są bowiem bezpośrednie dowody wskazujące na to, że Roosevelt obawiał się gniewu Stalina, który na wieść o Katyniu mógłby się zezłościć i opuścić antyniemiecką koalicję. Chodziło zresztą nie tylko o to. Amerykanie w tamtych latach przeprowadzili analizę, z której wynikało, że wojna z Japonią mogłaby się przeciągnąć nawet do lat 50. Jedynym ratunkiem było wtedy przystąpienie do konfliktu Rosjan. Sprawa 20 tys. Polaków została złożona na ołtarzu tej wielkiej gry wojennej.

W dokumentach są również zawarte inne nieznane wcześniej relacje i zeznania naocznych świadków odkrycia w Katyniu masowych grobów pomordowanych oficerów. Okazało się bowiem, że już w maju 1943 r. dwaj oficerowie US Army znaleźli się w Katyniu. Chodzi o tajne raporty przesłane przez kapitana Donalda B. Stewarda i podpułkownika Johna G. Van Vlieta, którzy znaleźli się na miejscu straceń. A znaleźli się tam za sprawą Niemców, którzy zorganizowali wycieczkę alianckich jeńców do Katynia. Mając w Katyniu pełną swobodę, anglosascy oficerowi mogli zbadać doły śmierci i ciała. Szybko doszli do wniosku, że polscy oficerowie zostali zamordowani, zanim Smoleńsk został zajęty przez Niemców.

Zdobyte informacje udało im się przesłać do Waszyngtonu. Mimo to, zostały one natychmiast utajnione. Co ciekawe, nawet po wojnie, gdy obaj oficerowie znaleźli się na wolności, amerykańskie służby surowo zakazały im, aby kiedykolwiek wspominali publicznie o przesłanych szyfrogramach.

Dopiero teraz widać więc, jak dalece Amerykanie zacierali wszelkie ślady o Katyniu.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net