Strona główna / Redaktorskim okiem / Rosja ratuje pokój

GP 20, 21 września 2013 r.

Rosja ratuje pokój

Jacek HilgierDosłownie za pięć 12.00 udało się zapobiec wybuchowi wojny w Syrii, a przynajmniej odsunąć ją na bliżej nieokreślony czas. Stało się tak, bowiem rząd syryjski przyjął propozycję Rosji objęcia kontrolą międzynarodową broni chemicznej w Syrii. Decyzję potwierdził syryjski minister spraw zagranicznych, a zapadła ona po kilkugodzinnych rozmowach z jego rosyjskim odpowiednikiem.

Według obu stron, usuwa ona podstawy do amerykańskiego ataku na militarne obiekty wokół Damaszku. Wcześniej doszło tam do ostrzału rakietami uzbrojonymi w głowice zawierające trujące gazy bojowe. W wyniku tego ataku zginęło prawie 1500 cywilów, w tym kobiet i dzieci. Zgodnie z przewidywaniami, obie strony syryjskiego konfliktu nawzajem się obwiniały. Opozycja twierdziła, że tylko strona rządowa ma dostęp do broni chemicznej i z jej strony została ona wystrzelona. Z kolei rząd Syrii twierdził, że doszło do prowokacji ze strony opozycji.

Fakt użycia broni chemicznej był bezsporny, trudno jednak do końca nadal udowodnić, kto konkretnie jej użył. Prezydent Obama od początku dążył jednak do użycia siły i ukarania winnych tego ataku. Jednak nawet ograniczona interwencja, bez użycia wojsk lądowych, mogłaby spowodować nieobliczalne skutki dla całego regionu na Bliskim Wschodzie. Najprawdopodobniej taki ograniczony atak przerodziłby się w wojnę z udziałem sąsiadujących z Syrią państw. Do głosu doszłyby organizacje powiązane z Al-Kaidą, które tylko czyhają na kolejny pretekst dla ataku na Amerykanów.

Plan prezydenta Obamy nie spotkał się również z pełnym poparciem jego europejskich sojuszników. Parlament brytyjski wręcz odrzucił jakąkolwiek możliwość ataku na Syrię. Również Francja nie wyraziła takiego poparcia, nie mówiąc o Rosji i Chinach, które od początku konfliktu stały po stronie rządu syryjskiego, sprzeciwiając się jakiejkolwiek interwencji.

W USA Obama miał tyle samo zwolenników co przeciwników ataku na Syrię. Fiasko i wysokie koszty wojen w Afganistanie i Iraku sprawiają, że bardzo trudno będzie mu uzyskać zgodę Kongresu na kolejne angażowanie się Ameryki w konflikt zbrojny. I w tym właśnie momencie pojawiła się rosyjska propozycja. Moskwa poinformowała, że pracuje nad skutecznym i konkretnym planem objęcia międzynarodową kontrolą broni chemicznej w Syrii. Plan ten ma być przedstawiony innym krajom, sekretarzowi generalnemu ONZ i członkom Rady Bezpieczeństwa.

Prezydent Barack Obama oświadczył, że rosyjska propozycja dotycząca syryjskiej broni chemicznej jest potencjalnie przełomowa, ale na razie trzeba ją traktować sceptycznie. Sceptycyzm amerykańskiego przywódcy jest zrozumiały, bowiem niespodziewanie to Rosja stała się stroną, która zapobiegła wybuchowi wojny.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net