GP 20, 3 października 2015 r.

Zrób to sam

Jacek Hilgier14-letni Ahmed Mohamed to obecnie najsławniejszy domorosły zegarmistrz w Ameryce, którego poznał już cały świat. O nastolatku z Teksasu zrobiło się głośno, kiedy w ramach projektu szkolnego na zajęcie z przysposobienia technicznego postanowił skonstruować zegar elektroniczny, który następnie przyniósł do szkoły. W ramach projektu, pomysłowy zegarmistrz połączył kablami kilka pozyskanych z innych urządzeń elementów elektronicznych, całość umieścił w aktówce i pochwalił się tym urządzeniem nauczycielowi zajęć technicznych. Ten pozytywnie ocenił inwencję, jednak ostrzegł chłopaka, by nie chwalił się zbytnio swym wynalazkiem.

Widocznie wiedział, co mówi, bowiem opleciona kablami, tykająca walizka wśród reszty grona nauczycielskiego zaufania nie wzbudziła. Do tego stopnia, że na następnej lekcji nadgorliwa nauczycielka, widząc wystające druty oraz układy elektroniczne, uznała, że ma do czynienia z bombą zegarową, która obróci w gruzy całą szkołę. Natychmiast wezwała policję, która aresztowała chłopaka.

Na nic zdały się wyjaśnienia i świat obiegły zdjęcia ucznia, ale już w kajdankach na policyjnym posterunku. Sprawa błyskawicznie nabrała rozgłosu w mediach, tym bardziej że aresztowany majsterkowicz jest czarnoskóry, a na dodatek jest muzułmaninem. Na forach internetowych starły się dwa stanowiska. Z jednej strony chwalono nauczycielkę i jej czujność. Swoją drogą w obecnych czasach nie ma się czemu dziwić. Zewsząd słyszymy o podstępnych islamistach, którzy często wykorzystują dzieci do swych niecnych planów. Ale odrobina rozwagi i wewnętrzne śledztwo ze strony szkoły chyba bardziej byłyby wskazane niż angażowanie policji, która w takich przypadkach nie patyczkuje się z zatrzymanym.

Pojawiły się też od razu oskarżenia o rasowe uprzedzenia nauczycielki oraz to, iż Ahmed jest muzułmaninem, odegrał znaczącą rolę. Ale tak jak wcześniej wspomniałem, akurat to dziwić nie powinno, żyjemy bowiem w wyjątkowo niespokojnych czasach. Gdy jednak okazało się, że podejrzenia o szkolny terroryzm okazały się całkiem bezpodstawne, chłopak znalazł wsparcie ze strony osób, których na pewno by o to nie podejrzewał. Jego inwencję poparł, zapraszając nawet do Białego Domu, prezydent Obama. Także koncerny elektroniczne wyraziły swe uznanie i zasypały nastolatka prezentami. Wszystko to ma zachęcić młodego majsterkowicza do realizowania swej pasji, bez względu na przeszkody pojawiające się na jego drodze. A te jak widać, mogą być całkiem spore.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net