Strona główna / Redaktorskim okiem / Za gruby, by umrzeć

GP #21, 6 października 2012 r.

Za gruby, by umrzeć

Jacek HilgierOdsetek osób dotkniętych otyłością w Stanach Zjednoczonych może w 2030 r. wzrosnąć nawet do 44 proc. Jednak nie trzeba chyba czekać blisko 20 lat, by uwierzyć tym prognozom. Obecnie 35,7 proc. dorosłych Amerykanów cierpi na kliniczną otyłość. Jeżeli nie zmienią nawyków żywieniowych, leczenie chorób związanych z otyłością z roku na rok będzie pochłaniać coraz więcej środków.

Otyli ludzie stanowią problem nie tylko dla amerykańskiej służby zdrowia i firm ubezpieczeniowych. Specjalnego traktowania wymagają otyli uczniowie i studenci, pasażerowie samolotów i miejskiej komunikacji, a nawet więźniowie w stanowych i federalnych zakładach karnych. Ostatnio amerykańska prasa poinformowała o przypadku skazanego na karę śmierci w Ohio za zabójstwo mężczyzny, który waży 480 funtów, czyli blisko 220 kg. Roland Post, który przed 30 laty zastrzelił podczas napadu rabunkowego hotelową recepcjonistkę, twierdzi, że jego nadwaga, problemy z dostępem do naczyń krwionośnych, warstwa tłuszczu pod skórą, ogólna depresja i inne problemy zdrowotne spowodują, że planowana na styczeń przyszłego roku egzekucja będzie dla niego prawdziwą torturą, a śmierć poprzedzona zostanie przedłużającą się męką. Właśnie na taki aspekt planowanej egzekucji wskazali wynajęci przez skazanego adwokaci, którzy zabiegają o zmianę kary. Przy okazji wskazali oni na szereg uchybień w śledztwie, które doprowadziło do ujęcia i skazania Posta.

Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, kiedy otyłość skazańca powodowała wielki problem podczas egzekucji. W 2008 r. sąd federalny odrzucił apelację podwójnego mordercy Richarda Cooey’a, który również twierdził, że jest za gruby, aby umrzeć od zastrzyku z trucizną. Jego adwokaci z kolei twierdzili, że więzienna dieta i brak ruchu na spacerniaku doprowadziły do problemu z nadwagą, a tym samym egzekucja za pomocą zastrzyku będzie niemożliwa. Powyższe argumenty nie zdały się jednak na nic. Cooey, który miał blisko 5’9” wzrostu i ważył blisko 440 funtów, został stracony w październiku 2008 r.

W 2007 r., również w stanie Ohio, więzienna służba potrzebowała blisko dwóch godzin, by doprowadzić do końca egzekucję więźnia, który był tak gruby, że nie można było trafić z kroplówką do jego żył.

Jeszcze wcześniej, w stanie Waszyngton, sędzia federalny wstrzymał egzekucję więźnia ważącego ponad 440 funtów w obawie, że szubienica nie wytrzyma jego wagi. Był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy więźniowi zamieniono karę śmierci na dożywocie, biorąc pod uwagę jego nadwagę.

W przypadku więźnia z Ohio, który czeka na egzekucję w styczniu, na podobną łaskę się nie zanosi. On sam próbuje się odchudzić, jednak wszelkie spacery przepłaca bólem kolan i kręgosłupa, a stacjonarny rower do ćwieczeń nie wytrzymał i pękł pod ciężarem jego ciała.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net