Strona główna / Redaktorskim okiem / Witamy w stolicy morderstw

GP 21, 5 października 2013 r.

Witamy w stolicy morderstw

Jacek HilgierChicago nazywane jest przez Polaków drugą co do wielkości stolicą Polski. Niestety, w mieście tym z miesiąca na miesiąc polskich śladów i biznesów coraz mniej, a sławę – notabene złą – zyskuje ono z zupełnie innego powodu. Właśnie ostatnio obwołane zostało ono w Ameryce nową stolicą morderstw. Ponad 500 zabójstw popełnionych w ub.r. w Chicago to więcej niż w jakimkolwiek innym mieście USA. Wyprzedziło w tej niechlubnej statystyce Nowy Jork, Detroit i inne większe metropolie.

Codziennie pojawiają się doniesienia o ulicznych strzelaninach w Wietrznym Mieście, których ofiarami są nawet kilkuletnie dzieci. Prowadzące między sobą walkę uliczne murzyńskie gangi nie cofają się przed niczym i dla nikogo nie mają litości i szacunku. Ostatnio grupa uzbrojonych w wojskowe karabiny opryszków ostrzelała z nich szkolne boisko. Jedną z ofiar strzelaniny było 3-letnie dziecko i 13 przygodnych świadków. Cała południowa część tego wielkiego miasta, gdzie zamieszkują głównie Murzyni, jest praktycznie sterroryzowana przez zwalczające się grupy bandytów. Ludzie nawet w biały dzień boją się wychodzić na ulice, nie mówiąc o nocnych spacerach.

Coraz częściej wielu komentatorów porównuje chicagowską wojnę gangów do wydarzeń w Iraku czy innych krajach arabskich, gdzie Amerykanie wysyłając swoje wojska próbują zaprowadzić tam porządek. W jednym z chicagowskich programów telewizyjnych sytuację w Chicago porównano nawet do Syrii. Prowadzący stwierdził, że Stany Zjednoczone muszą zaatakować Syrię, bo dyktator użył tam gazów bojowych wobec własnych obywateli. Ale gdyby Ameryka na równi przejmowała się zastrzelonymi swoimi obywatelami, to trzeba by było przeprowadzić również inwazję na Chicago.

Kto wie, czy nie są to prorocze wizje. Gangi w Chicago mają długą tradycję. Począwszy od Al Capone, a kończywszy na czasach obecnych. Dzisiaj to jednak głównie gangi narkotykowe i porachunki między nimi pociągają za sobą ofiary. Wszelkie spory i zniewagi odpłaca się kulą. Najczęściej egzekucji dokonuje się strzelając z przejeżdżającego samochodu. Nie zważając na nikogo, kto akurat znajduje się w zasięgu strzału. To właśnie w taki sposób ginie najwięcej niewinnych osób, w tym dzieci.

W komentarzach powraca później, jak bumerang, sprawa powszechnego dostępu do broni. W Chicago liczba nielegalnej broni przejętej tylko w tym roku przez policję przekroczyła 4 tys. sztuk. To również najwyższy wynik wśród wszystkich miast w USA. Kolejni komendanci chicagowskiej policji od lat nawołują do wyciągnięcia wniosków i wprowadzenia zmian w prawie, w tym zaostrzenia kar za nielegalne posiadanie broni.

Ale również chodzi o zaostrzenie prawa o dostępie broni, w tym uchwalenie przez Kongres zakazu posiadania i sprzedaży broni półautomatycznej typu wojskowego. Niestety, nawet strzelanina w stołecznej bazie marynarki wojennej i uliczne wojny gangów nie mają wpływu na amerykański Kongres. Pojawia się pytanie, jak długo jeszcze?

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net