Strona główna / Redaktorskim okiem / Dramat przy pompie

GP #22, 20 października 2012 r.

Dramat przy pompie

Jacek HilgierJesienne dni coraz krótsze i chłodniejsze, ale reszta kraju Kalifornijczykom pozazdrościć może tylko pogody. Z pewnością nie zazdroszczą im koniecznych wizyt na stacjach benzynowych, gdzie od dłuższego czasu notowane są najwyższe ceny za paliwo w całych Stanach Zjednoczonych. I tak, według ostatnich doniesień, średnia cena benzyny niskooktanowej wynosiła tam $4,655 za galon. Była to najwyższa cena od 19 czerwca 2008 r., kiedy odnotowano $4,6096.

Ceny te przebiły nawet notowania na Hawajach, które przez lata dzierżyły prym, jeśli chodzi o najdroższe paliwo w USA. Teraz na niektórych kalifornijskich stacjach trzeba płacić za galon już ponad 5 dolarów. Jedna ze stacji w Long Beach żądała za galon niskooktanowej benzyny $6,65, co jest absolutnym rekordem w skali kraju. Śledząc ruch cen w większych miastach Złotego Stanu, najdrożej jest na stacjach w San Bernardino, gdzie średnia wynosi $4,90, dalej w San Diego i San Francisco – $4,71, Los Angeles – $4,69 i w Sacramento $4,55.

Przyczyn takiego stany rzeczy upatruje się w awarii prądu w jednej z największych kalifornijskich rafinerii. Tłumaczenia takie absolutnie nie satysfakcjonują mieszkańców. Jak wiadomo, Kalifornia jest stanem, gdzie samochód jest niezbędnym środkiem lokomocji. Bez niego właściwie nie można nigdzie się dostać. Ani do pracy, ani do szkoły czy po codzienne zakupy. Łatwiej mają ci, których miejsca pracy znajdują się blisko miejsca ich zamieszkania. Jednak takich szczęśliwców jest niewielu. Większość mieszkańców Kalifornii codziennie ma do pokonania kilkadziesiąt mil w obie strony i przy bieżących cenach paliwa jest to miesięcznie bardzo dotkliwy wydatek.

Coraz częściej więc Kalifornijczycy myślą o konieczności zakupu motoroweru lub wręcz roweru, by pokonywać w ten sposób przynajmniej krótsze trasy. Ale dają znać o sobie również bardziej drastyczne metody wyjścia z paliwowego kryzysu. W wielu miejscach dochodzi do kradzieży paliwa na stacjach benzynowych, gdzie tankujący po prostu odjeżdżają spod dystrybutora nie płacąc. Odnotowano także bardziej wyszukane metody kradzieży, przypominające czasy kartek na benzynę w PRL. Podobnie jak wtedy, w Kalifornii dochodzi do kradzieży metodą na „zaciąg”. Korzystając z wprowadzonego do cudzego wlewu paliwa gumowego węża, można przy jego pomocy wyssać z baku cały zapas paliwa.

Absolutnie nie polecając takich metod, na pocieszenie pozostało przekazać wiadomość, że obecne ceny sięgnęły już swojego pułapu, z którego powinny jedynie spadać. Do jakiego poziomu – trudno przewidzieć. Wymarzona byłaby średnia cen, która utrzymuje się od dłuższego czasu w niektórych amerykańskich stanach. Jest ich obecnie 10, gdzie średnia za galon wynosi $3,60 lub nawet mniej. I tak najtaniej jeździmy w: Południowej Karolinie, Missisipi, Alabamie, Tennessee, Teksasie, Louizjanie, Missouri, Arkansas, Georgii i Wirginii. Mieszkańcom pozostałych stanów w USA pozostaje tylko zazdrościć...

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net