Strona główna / Redaktorskim okiem / Zaproszenie do rozbioru

GP 22, 1 listopada 2014 r.

Zaproszenie do rozbioru

Jacek HilgierPolska polityka wobec Ukrainy wyraźnie się zmienia. Początkowo nasza dyplomacja wszelkimi siłami starała się postawić w roli mediatora między Rosją, Ukrainą i Unią Europejską. Niewiele jednak z tych zamierzeń wychodziło. W najważniejszych rozmowach o przywrócenie pokoju na wschodzie Ukrainy nas brakowało, główne role odgrywali w nich, obok Rosji, ministrowie spraw zagranicznych Francji bądź Niemiec. Obecnie nasze nastawienie do Ukrainy to – po pierwsze – „nie bądźmy bardziej ukraińscy od Ukrainy”, a po drugie, że nasze bezpieczeństwo, nasz kraj są najważniejsze.

Wydaje się, iż na takim zmarginalizowaniu polskiej roli najbardziej zależało i zależy Rosji. Podejmowała ona szereg kroków, by do tego doszło. W takich kategoriach można traktować wypowiedź Radosława Sikorskiego dla jednego z portali, który oznajmił, że Władimir Putin chciał wciągnąć Polskę w rozbiór Ukrainy. Propozycja taka miała paść podczas spotkania prezydenta Rosji z premierem Tuskiem w 2008 roku. Putin rozmawiając wtedy z Tuskiem miał twierdzić, że Ukraina jest sztucznym państwem, że Lwów jest polskim miastem i że warto zająć się tym wspólnie. Zdaniem Sikorskiego, Tusk propozycji takich w ogóle nie skomentował, wiedząc, że jest nagrywany.

Przebieg tego domniemanego dialogu wypłynął na światło dzienne dopiero teraz. Spowodował od razu szereg nieprzychylnych komentarzy wobec Sikorskiego. Ona sam twierdzi, że nie był świadkiem rozmowy Putina z Tuskiem, a jego wypowiedź dla amerykańskiego magazynu „Politico” została źle zinterpretowana. Coś jednak musiało być na rzeczy, skoro obecnie Sikorski nie chce odpowiadać dziennikarzom na pytania dotyczące jego wypowiedzi. Rację mają ci, którzy twierdzą, że dziwić może postawa zarówno ówczesnego premiera Tuska, jak i Sikorskiego, którzy nie poinformowali o sprawie prezydenta Komorowskiego.

Ale pytań do byłego ministra Sikorskiego w tej sprawie jest więcej. Przede wszystkim, dlaczego wiedząc o takich agresywnych planach Rosji już od 2008 roku, prowadził politykę, w której Rosja występowała jako normalny, przewidywalny partner do rozmów i negocjacji? Dlaczego firmował politykę ocieplania stosunków z Rosją i doceniał zaklęcia o innej Rosji, która chce tylko dobra i bezpieczeństwa swoich obywateli?

Jedno jest pewne. Splot tego, co niezależne i nieprzewidywalne, z tym, co nieprzemyślane, powoduje, że Polska wypada z europejskiej gry dyplomatycznej. Bardzo wątpliwe, by nowy minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna zdołał ten proces odmienić.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net