Strona główna / Redaktorskim okiem / Na wskroś neutralni

GP #23, 6 listopada 2010 r.

Na wskroś neutralni

Jacek HilgierZakazy i narzucane siłą normy postępowania osławionej poprawności politycznej zaczynają doskwierać nam wszystkim na każdym kroku. Już nie tylko politycy, aktorzy czy pisarze muszą uważać na swój język i postępowanie. Wokół aż roi się od absurdalnych przepisów i uregulowań prawnych, które zamiast ułatwiać nam życie, odnoszą odwrotny skutek.

To co do tej pory było domeną Ameryki, na dobre zagościło również w krajach Unii Europejskiej. Dobitnym tego przykładem są wyniki zorganizowanego w Polsce konkursu na największe absurdy uregulowań prawnych i wypowiedzi w krajach europejskich. W ramach nadsyłanych przez uczestników zgłoszeń na uwagę zasługują takie „kwiatki” jak zalecenie używania „języka neutralnego płciowo”, nakaz wyrzucania dorszy złowionych podczas połowu innych ryb czy konieczność wymiany żarówek na energooszczędne.

Cieszący się coraz większym powodzeniem konkurs zorganizowano już po raz piąty, a w tym roku nadesłano nań około 80 zgłoszeń wykazujących absurdalność unijnych uregulowań prawnych.

Pierwsze miejsce zdobyła uczennica jednej ze szkół średnich, która zgłosiła do konkursu broszurę pod tytułem „Język neutralny płciowo w Parlamencie Europejskim”. W myśl zawartych w tym opracowaniu zasad, zaleca się parlamentarzystom zjednoczonej Europy, aby nie używali we wzajemnych rozmowach i kontaktach wyrażeń typu „pan – pani”. Należy też według strażników językowej poprawności unikać nazw zawodów określonych płciowo. Wszystkie te rozróżnienia uznane zostały za przejaw dyskryminacji i tym samym potępione i zakazane.
Druga nagroda przypadła za zgłoszenie dotyczące nakazu wyrzucania przez rybaków z powrotem do morza dorszy złowionych podczas połowu innych ryb, albo w przypadku przekroczenia limitu połowowego. Twórców tego nonsensu nie interesuje już fakt, że dorsz raz wyciągnięty z głębokości kilkudziesięciu metrów na powierzchnię i tak ginie, i tym samym ryby są bezmyślnie marnotrawione.

Do konkursu zgłoszono też nakaz wymiany tradycyjnych żarówek na energooszczędne, co do pasji przyprawia posiadaczy żyrandoli i lamp, zmuszanych przez nadgorliwych urzędników do całkowitej przebudowy domowej instalacji świetlnej.

Właściwa idea konkursu ma charakter edukacyjny. Wyszukane absurdy mają uświadomić politykom i urzędnikom, że tworzone przez nich prawo i normy postępowania jeszcze bardziej komplikują nam wszystkim życie. Na efekty faktycznie nie trzeba było długo czekać, gdyż wspomniana wyżej broszura na wskroś neutralna zniknęła już z Parlamentu Europejskiego.
Czekać wypada, kiedy w Ameryce ktoś wpadnie na słuszny pomysł zorganizowania podobnego konkursu. A może nasi czytelnicy mają swoje propozycje? Chętnie opublikujemy.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net