Strona główna / Redaktorskim okiem / Zabójcza mowa

GP 23, 2 listopada 2013 r.

Zabójcza mowa

Jacek HilgierPublikowany niedawno na naszych łamach artykuł, gdzie opisaliśmy dramat pochodzącego z Polski nastolatka, który popełnił samobójstwo po tym, jak był ciągle nękany przez szkolnych kolegów tylko za to, że miał odmienny akcent i zainteresowania, spotkał się z szerokim odzewem wśród naszych czytelników. Trudno się temu dziwić, bowiem praktycznie codziennie prasa przynosi informacje o kolejnych przypadkach samobójstw amerykańskich nastolatków. Wzajemne prześladowanie i nieustanne nękanie dlatego, że ktoś tylko nieznacznie różni się lub odstaje od grupy, staje się powoli plagą, z którą nie potrafi, nie może lub nie chcą poradzić sobie rodzice, szkoła, lekarze.

Kiedyś ktoś powiedział, że zranić można tylko kijem lub kamieniem, same słowa krzywdy nie czynią. Niestety, w dzisiejszych czasach zasada ta zupełnie nie znajduje uzasadnienia. Przykładów na to aż nadto. W ostatnich dniach na Florydzie aresztowano dwie kilkunastoletnie dziewczyny, które prześladując 12-letnią koleżankę, doprowadziły ją do samobójstwa. Wysyłały do niej wiadomości, publikowały w Internecie wulgarne i okrutne wpisy, czego efektem stał się obłęd dziewczyny i jej samobójcza śmierć.

Szeryf miejscowości, w której zdarzenie to miało miejsce, postanowił aresztować prześladowczynie po tym, gdy uświadomił sobie, że wciąż mając dostęp do mediów społecznościowych zamieszczają tam informacje, z których wynika, iż nie tylko zdają sobie sprawę, do czego doprowadziły, ale też że nic sobie z tego nie robią i nic je to nie obchodzi. Szeryf uznał, iż nie można tego tak zostawić, bo zaczną prześladować kolejną osobę. Postawienie nastolatek przed sądem może okazać się trudne. Szeryf jednak nie zniechęca się i twierdzi, że jeśli tak się stanie, zastosuje przepisy, które pozwolą pociągnąć do odpowiedzialności rodziców.

I tu dochodzimy do sedna sprawy wspólnej dla wszystkich podobnych wypadków. Prześladowanie Rebeki z Florydy trwało przez cały rok. Regularnie dostawała od swoich koleżanek z klasy informacje na telefon, że jest brzydka, nic nie warta, głupia, że powinna się zabić. Każdego dnia po powrocie ze szkoły do domu skarżyła się matce i zamykała w swoim pokoju. Rodzice interweniowali w szkole, a kiedy nic to nie dało, postanowili, że córka będzie się uczyć w domu. Niestety, wszelkich kontaktów z rówieśnikami nie dało się wykluczyć i całkowicie sterroryzowana dziewczyna w końcu nie wytrzymała narastającego psychicznego napięcia.

Warto się więc zastanowić, czy na przyszłość obok bezpośrednich sprawców, którzy swoją mową i czynami nękają kolegów, nie pociągać do odpowiedzialności ich wychowawców w szkole i domu. Trudno uwierzyć, że o niczym w takich wypadkach nie wiedzą. Po prostu nie chcą wiedzieć, a to już powinno spotkać się z powszechną naganą.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net