Strona główna / Redaktorskim okiem / Grecka ruletka

GP #24, 19 listopada 2011 r.

Grecka ruletka

Jacek HilgierSposób, w jaki Grecja radzi sobie ze swoim kryzysem, nie jest już wyłącznie tylko jej sprawą. Od jej losu zależy los 16 pozostałych państw strefy euro i światowych rynków finansowych. A o tym, jak Grecja ma sobie radzić z kryzysem, nikt do końca nie wie. W zamyśle greckiego premiera Jeorjosa Papandreu miało zadecydować o tym społeczne referendum, z którego ostatecznie rząd zrezygnował.

Zdaniem europejskich polityków, sytuacja w Grecji i tak wiąże się z dużym ryzykiem dla Europy. W tej chwili, nie ma już czasu na pytania, czy można sobie pozwolić na odrzucenie europejskiej pomocy w zamian za konieczne oszczędności. Uzgodnione działania w długofalowej perspektywie są dobre dla ich kraju. Z drugiej strony, w Grecji panuje frustracja i rezygnacja przedłużającym się kryzysem. Ostatnia decyzja rządu to planowane głosowanie nad wotum zaufania. Jeśli rząd upadnie to konsekwencje mogą być nieprzewidywalne. W pierwszym rzędzie pogorszyłoby to sytuację innych słabszych finansowo krajów strefy euro, jak Włochy, Hiszpania czy Portugalia.

Ze swoimi kontrowersyjnymi decyzjami grecki premier przypomina gracza w ruletkę, który stawia wszystko na jedną liczbę. Ale w zasadzie nie ma się co dziwić, że postanowił on zagrać va banque. Rząd grecki i stojący na jego czele premier jest w krytycznej sytuacji. W obliczu masowych demonstracji i strajków stoją oni pod ścianą. Z notowaniami, które sięgnęły dna, i z minimalną większością w parlamencie, żaden szef rządu nie może stale forsować radykalnych programów oszczędnościowych, przeciw którym burzy się jego własny naród.

Pojawia się jednak pytanie, co się stanie, gdy zgody na kolejne pożyczki i oszczędności nie będzie. Już sama zapowiedź przeprowadzenia referendum w tak kluczowej dla greckiej gospodarki sprawie spowodowała ostrą panikę na światowych giełdach finansowych. Może być ona jeszcze większa z chwilą wystąpienia Grecji ze strefy euro, co wydaje się już tylko kwestią czasu. Ale i tak nie będzie to oznaczać końca europejskiej solidarności z tym krajem. Grecja będzie musiała i tak być dalej wspierana przez swoich partnerów. I to jest powodem oburzenia w większości europejskich stolic. Grekom daje się możliwość, czy chcą być ratowani czy nie, podczas gdy np. Niemcy nie mogą głosować, czy obecne i przyszłe pokolenia chcą brać na siebie warte miliardy gwarancje na ratowanie Grecji.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net