Strona główna / Redaktorskim okiem / Za, a nawet przeciw

GP 25, 30 listopada 2013 r.

Za, a nawet przeciw

Jacek HilgierByły wielkie oczekiwania i nadzieje, a finał okazał się jak zwykle: ze zniesienia wiz dla Polaków podróżujących do USA ponownie nic nie wyszło. Złagodzenie antyimigracyjnego kursu wśród amerykańskich polityków, w tym prezydenta, pozwalało mieć nadzieję, że w końcu uciążliwy obowiązek dotyczący Polaków zostanie zniesiony. O wszystkim jednak miała zadecydować Izba Reprezentantów w swoim głosowaniu. I tutaj okazało się, że nie będzie ona głosowała nad ustawą o reformie imigracyjnej w wersji przyjętej przez Senat. Przewodniczący John Boehner wyraźnie dał do zrozumienia, że w tym roku nie należy oczekiwać głosowań żadnych ustaw dotyczących tej reformy.

To zła wiadomość nie tylko dla turystów i gości z Polski, ale również dla nielegalnych imigrantów przebywających i pracujących w USA. W przyjętej przez Senat latem br. roku ustawie znalazły się również zapisy umożliwiające nielegalnym imigrantom zalegalizowanie pobytu, a następnie uzyskanie obywatelstwa. Przy okazji ustawa miała naprawić system legalnej imigracji, uszczelnić granicę z Meksykiem, a w jednym z rozdziałów zająć się wizami.

Z tych planów nic nie wyszło. Republikanie nie chcą bowiem całościowej, obszernej reformy, jaką przyjął Senat. Zamiast tego, chcą się zająć reformowaniem spraw imigracyjnych „krok po kroku”, czyli zajmować się poszczególnymi tematami reformy osobno. To praktycznie uśmierca reformę, bo z pewnością Izba Reprezentantów w przyszłości będzie miała wiele ważniejszych problemów pod głosowanie niż zajmowanie się przebywającymi w USA imigrantami, a już wizami dla Polaków w szczególności.

Z drugiej strony, postawie polityków trudno się dziwić. Polska nie była i nie jest, może poza krótkotrwałym okresem w latach 80., w centrum zainteresowania Waszyngtonu. Sami też – ani nad Wisłą, ani nad Potomakiem – nie potrafimy zbudować w miarę silnego propolskiego lobby, które dbałoby o nasze interesy, takie chociażby jak sprawy wiz. Jednostkowe apele i akcje prowadzone przez polonijne organizacje z góry skazane są na niepowodzenie. Podnoszony od czasu do czasu argument przez MSZ, że jesteśmy wiernym sojusznikiem USA na świecie, udzielając np. poparcia amerykańskim misjom wojskowym, na niewiele się zdaje, bo przecież za bardzo innego wyboru, jako członek NATO i UE, nie mamy.

Trzeba również otwarcie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy konieczność otrzymania wizy, poza czysto praktycznym aspektem, jest aż tak bardzo uciążliwa. Liczba Polaków podróżujących do USA z roku na rok maleje. Obecnie są to właściwie wyjazdy już tylko w celach biznesowych, turystycznych i z wizytami rodzinnymi. Czasy, kiedy samoloty pełne były amatorów zarobkowania i pozostania na dłużej za oceanem, bezpowrotnie minęły i raczej już nigdy nie wrócą. Tak więc stanowisko Izby Reprezentantów pomijające wątek wizowy, w myśl tytułowej sentencji naszego byłego prezydenta, nie powinno być dla nas tak bardzo bolesne.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net