Strona główna / Redaktorskim okiem / Wojna o Boże Narodzenie

GP #26, 18 grudnia 2010 r.

Wojna o Boże Narodzenie

Jacek HilgierJak co roku, nierozerwalnie związane ze świętami Bożego Narodzenia zwyczaje i tradycje spowodowały wybuch kolejnej wojny kulturowej. Z chwilą, gdy w amerykańskich sklepach, szkołach, urzędach, w centralnych miejscach naszych miast pojawiły się Mikołaje, renifery oraz zielone choinki ozdobione lampkami i bombkami, natychmiast pojawiło się też pytanie stawiane przez zwolenników politycznej poprawności, czy użycie w życzeniach słów „Boże Narodzenie” łamie konstytucję. Pytanie to wydaje się absurdalne, z roku na rok jednak coraz więcej poprawnie politycznych mieszkańców USA nie używa tych słów w obawie, że wspominając o narodzinach Chrystusa, mogliby kogoś urazić.

Niestety, w ślad tych przesadnie ostrożnych w swoich przekonaniach, idą również politycy, właściciele sklepów, dyrektorzy szkół i wielu urzędów publicznych. Wytaczając swoje działa przeciwko wieloletnim tradycjom, swoimi zarządzeniami pozbawiają nas otoczki tak potrzebnej w tym szczególnym i jedynym okresie w roku. I tak np. w stolicy stanu Kentucky, wysokie zielone drzewko, które jak co roku stanęło w centrum miasta, nie może być nazywane przez urzędników „choinką bożonarodzeniową”, lecz po prostu „choinką świąteczną”. Rzeczniczka gubernatora tłumaczyła, że drzewko to symbol ferii zimowych, które są specjalnym okresem w roku dla wielu mieszkańców, nie tylko chrześcijan. Taki argument nie przekonał jednak innych urzędników z biura gubernatora ani wielu mieszkańców. Pod wpływem ogromnej presji i protestów, gubernator nie tylko przywrócił choince tradycyjną nazwę, ale zgodził się też na publiczne śpiewanie kolęd.

W innych jednak regionach i ośrodkach miejskich, rządzącym politykom udało się przeforsować zakazy wystawiania w centrum miasta lub państwowych szkołach bożonarodzeniowych szopek czy wywieszania na miejskich budynkach czerwonych i zielonych światełek. Mogłoby to, ich zdaniem, kojarzyć się z religią chcrześcijańską i obrażać przedstawicieli innych wyznań.

W wielu stanowych szkołach od lat zabronione jest śpiewanie kolęd i organizowanie tradycyjnych spotkań ze świętym Mikołajem. Taka rażąca antychrześcijańska polityka jest przykładem narastającej totalnej wrogości, z jaką podchodzi się w szkołach publicznych do chrześcijan i świąt Bożego Narodzenia. A przecież Boże Narodzenia to nadal święto narodowe, a zwyczaje z nim związane to jego od lat przyjęte elementy. Ci, którzy z wrogością podchodzą do tych tradycji, szermują hasłem tolerancji tylko po to jednak, by świadczyć o jej braku.

Naciski pewnych kół laickich, wywodzących się głównie ze strony sympatyków Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (ACLU), idą na tyle daleko, że zabraniają nawet użycia słów „Boże Narodzenie” w jakimkolwiek kontekście związanym ze świętami. W Teksasie np. rada opracowująca nowy program nauczania dla szóstoklasistów zaproponowała, by w ogóle nie nauczać uczniów historii i szczegółów dotyczących Bożego Narodzenia. Święto to w myśl tej doktryny powinno całkowicie zniknąć ze szkolnych podręczników i testów.

Na szczęście, zdecydowana większość mieszkańców USA jest przeciwna laicyzacji świąt. My, jako Polonia, dołączamy do tego grona, stojąc na straży naszych tradycji i obyczajów.

Jacek Hilgier
pointpub@sbcglobal.net